"Nie śpiesz się. Nie musisz uśmiechać się na trzy cztery. Czas jest Twój i ten wycinek świata należy tylko do ciebie. Przyjaciele czekają obok. Wszyscy aniołowie, których wysłał Bóg, by czuwali nad Tobą, są na wyciągnięcie ręki. Zobaczysz ich, gdy już zdołasz podnieść głowę. Gdy przestanie być tak ciemno. Wtedy rozjaśnią i ogrzeją Twoje serce. Nie śpiesz się. Kiedy ból przepali cię do końca rany nie będą się jątrzyć."
Wszystkim tym, którzy czują pustkę i ból.
wtorek, 18 sierpnia 2009
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
"Jeżeli nie pokochasz tego co robisz, nigdy nie będziesz szczęśliwy"
"Jeżeli nie pokochasz tego co robisz..." zdanie to pochodzi z pewnego kazania, które usłyszałam w Albanii. Niby takie proste, prawdziwe a dało mi wiele do myślenia. Wybierając kierunek studiów - wczesną edukację, wiedziałam że będę nauczycielem. W sumie to chyba od zawsze myślałam o tym zawodzie. Podczas praktyk studenckich odkryłam, że wybór był dobry i że chcę pracować w szkole. Bóg jednak miał inne plany. W Olsztynie nie było mowy o pracy w szkole za to bez problemu dostałam etat w przedszkolu. Pierwszy rok był trudny. Głównie ze względu na to, że wcześniej mówiłam sobie: Absolutnie nie przedszkole!!!!Jakoś nie potrafiłam się w tym wszystkim odnaleźć.
Kiedy w drugim roku dowiedziałam się, że mam być w grupie młodszej było jeszcze gorzej. Co ja będę z tymi maluchami robiła? Panie, (a właściwie Pani Dyrektor:)czemu znów dajesz mi coś czego nie chcę?
Postanowiłam jednak zmienić trochę swoje nastawienie. Zaczęłam zastanawiać się czemu akurat przedszkole? Przykładałam się bardziej do zajęć, zaczęłam realizować kilka projektów ekologicznych, pisać artykuły do czasopism pedagogicznych. Zrozumiałam, że to jak będzie w przedszkolu zależy w dużej mierze ode mnie. I tak minął drugi rok mojej pracy. Trzeci to już sama radość bo Bóg dał mi odpowiedź na moje pytanie. Był to rok podczas którego przygotowywałam się do wyjazdu na roczna misję. I co będę robić w Afryce? Właśnie, pracować w przedszkolu. Jest też jeszcze jeden cel tych "zagrywek" Boskich. Gdzieś w Europie jest jedno puste, cichutkie, martwe miejsce, które można ożywić wprowadzając do niego dzieci i nauczycielkę. Kto wie może i to przedszkole czeka na mnie... Zobaczymy co Bóg tym razem uknuł!
A jeżeli chodzi o maluchy to nie wyobrażam sobie teraz innej grupy wiekowej w pracy jak 3/4 latki. To właśnie w tej grupie codziennie słyszałam od Oskara "Kocham Cię Pani Kasia", albo Mateusza "Ale nasza Pani dzisiaj ładnie wygląda" czy Amelki "Pani ciągle tylko nami rozkazuje".
A ja, pozostawało mi tylko powtarzać: "Kocham Was moje Robaczki"
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
"Ty jesteś niezmierną dobrocią..."
Piszę by podzielić się moją ogromną radością. Rok temu przeżywałam chorobę nowotworową mojej mamy. Zaufałam wtedy Miłosierdziu Bożemu, wyjechałam do Albanii, zdecydowałam się na misyjny wyjazd roczny (na który teraz się wybieram) a wszystko to, by prosić o łaskę zdrowia dla mamy.
Dziś kupiłam bilet do Zambii.
I niech nikt mi nie mówi, że to przypadek, że mama dzwoni właśnie dziś wieczorem i mówi, że ma bardzo dobre wyniki!!!
"Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał"
Spokojnej nocy...
Dziś kupiłam bilet do Zambii.
I niech nikt mi nie mówi, że to przypadek, że mama dzwoni właśnie dziś wieczorem i mówi, że ma bardzo dobre wyniki!!!
"Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał"
Spokojnej nocy...
sobota, 1 sierpnia 2009
jest taka jedna gwiazda...

Weszłam do mieszkania, wokół cisza i pustka. Tylko bagaże, łzy w oczach i tęsknota za Albanią przypominają, że Bóg dał mi kolejny dowód Swojej miłości. Tak ciężko na sercu. Xhorhx też pewnie tęskni, choć wiem że jest tam bardzo szczęśliwy. Rozpakowywanie, pranie.
Wieczorem znów pustka. Odkręcam słoik, zamykam oczy i chłonę lawendową Albanię.
Wieczorem spoglądam w niebo. Jest!:)
"Nasza gwiazda jest nam wierna...Niech nas łączy i nam przyświeca." Gwiazda, która każdego wieczoru zabiera mnie do Albanii, która wskazuje jak niegdyś Monarchom drogę przeznaczenia, która przypomina że mam za kogo się modlić, która uśmiecha się oczami moich małych Robaczków z którymi spędziłam 4 tygodnie, która szepcze - "Zawsze możesz tam wrócić".
poniedziałek, 27 lipca 2009
"Chrześcijanin niesie w sobie radośc"
piątek, 17 lipca 2009
wspólnota
Będąc tu w Albanii tworzymy małą wspólnotę. Jest nas 5 osób - wolontariuszy, ksiądz Tomek i goście, których nie brakuje (czyt. Padre Wojteku). Wspólnota to pewna grupa ludzi których łączy cel, emocje, więzi... Wspólnota daje siłę w trudnych momentach, cieszy się z Tobą w chwilach radości, pomaga w obowiązkach i codziennych pracach. Wspólnota jest wielką siłą i darem. By tworzyc ją trzeba zostawic swoje "ja" gdzieś z boku i tego własnie uczę się teraz, będąc w Albanii. Moje "ja" jest często gdzieś we mnie silniejsze. denerwuję się gdy inni mają inne plany, spostrzeżenia - a przecież to nie buduje więzi. Tylko dialog i kompromis są tu na miejscu. Resztę trzeba porzucic. Kiedy to "ja" wygrywa we mnie Pan zawsze mnie palnie w moją głupiutką łepetynę i mówi: Kaśka nie jesteś sama!!!! Popatrz na inych, moze oni mają rację!!!
"Bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, braterscy, miłosierni, pokorni; nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo. Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej." - mówi Pan
"Bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, braterscy, miłosierni, pokorni; nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo. Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej." - mówi Pan
sobota, 11 lipca 2009
zawiadomienie...
Chciałam wszystkich zawiadomic, ze wczoraj się zaręczyłam. Wybranek ma naimię Lidio, jest bardzo przystojny, uroczy i buzia mu się nie zamyka, więc nie będę się nudzic. Ma tez jak widac talent plastyczny, no i doskonale mowi po albańsku:)
Dzis moj ukochany napisał sobie moje inicjały na licach oraz moje imię na brzuchu - taka "dziara":)
Całuje mnie po rekach i już woła na mnie - gruaja - zona.
Przepraszam, ze nie bede mogła zaprosic wszystkich na wesele, no ale rozumiecie chyba...
Co tu dalej pisac, jestem szczęśliwa!!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)