poniedziałek, 3 sierpnia 2009

"Ty jesteś niezmierną dobrocią..."

Piszę by podzielić się moją ogromną radością. Rok temu przeżywałam chorobę nowotworową mojej mamy. Zaufałam wtedy Miłosierdziu Bożemu, wyjechałam do Albanii, zdecydowałam się na misyjny wyjazd roczny (na który teraz się wybieram) a wszystko to, by prosić o łaskę zdrowia dla mamy.
Dziś kupiłam bilet do Zambii.
I niech nikt mi nie mówi, że to przypadek, że mama dzwoni właśnie dziś wieczorem i mówi, że ma bardzo dobre wyniki!!!

"Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał"

Spokojnej nocy...

sobota, 1 sierpnia 2009

jest taka jedna gwiazda...



Weszłam do mieszkania, wokół cisza i pustka. Tylko bagaże, łzy w oczach i tęsknota za Albanią przypominają, że Bóg dał mi kolejny dowód Swojej miłości. Tak ciężko na sercu. Xhorhx też pewnie tęskni, choć wiem że jest tam bardzo szczęśliwy. Rozpakowywanie, pranie.
Wieczorem znów pustka. Odkręcam słoik, zamykam oczy i chłonę lawendową Albanię.
Wieczorem spoglądam w niebo. Jest!:)
"Nasza gwiazda jest nam wierna...Niech nas łączy i nam przyświeca." Gwiazda, która każdego wieczoru zabiera mnie do Albanii, która wskazuje jak niegdyś Monarchom drogę przeznaczenia, która przypomina że mam za kogo się modlić, która uśmiecha się oczami moich małych Robaczków z którymi spędziłam 4 tygodnie, która szepcze - "Zawsze możesz tam wrócić".

poniedziałek, 27 lipca 2009

"Chrześcijanin niesie w sobie radośc"


Dobiega końca czas, który został mi dany tu w Albanii. Nie będę dużo pisac bo kazdy, kto mnie dobrze zna wie co przeżywam w sercu. Obiecałam sobie byc radosną w tych ostatnich dniach i jak na razie nieźle mi idzie.
Myślę, ze kolejny post będzie juz z Polski.
Panie, jeśli jest taka Twoja wola - wrócę!

piątek, 17 lipca 2009

wspólnota

Będąc tu w Albanii tworzymy małą wspólnotę. Jest nas 5 osób - wolontariuszy, ksiądz Tomek i goście, których nie brakuje (czyt. Padre Wojteku). Wspólnota to pewna grupa ludzi których łączy cel, emocje, więzi... Wspólnota daje siłę w trudnych momentach, cieszy się z Tobą w chwilach radości, pomaga w obowiązkach i codziennych pracach. Wspólnota jest wielką siłą i darem. By tworzyc ją trzeba zostawic swoje "ja" gdzieś z boku i tego własnie uczę się teraz, będąc w Albanii. Moje "ja" jest często gdzieś we mnie silniejsze. denerwuję się gdy inni mają inne plany, spostrzeżenia - a przecież to nie buduje więzi. Tylko dialog i kompromis są tu na miejscu. Resztę trzeba porzucic. Kiedy to "ja" wygrywa we mnie Pan zawsze mnie palnie w moją głupiutką łepetynę i mówi: Kaśka nie jesteś sama!!!! Popatrz na inych, moze oni mają rację!!!

"Bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, braterscy, miłosierni, pokorni; nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo. Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej." - mówi Pan

sobota, 11 lipca 2009

zawiadomienie...




Chciałam wszystkich zawiadomic, ze wczoraj się zaręczyłam. Wybranek ma naimię Lidio, jest bardzo przystojny, uroczy i buzia mu się nie zamyka, więc nie będę się nudzic. Ma tez jak widac talent plastyczny, no i doskonale mowi po albańsku:)


Dzis moj ukochany napisał sobie moje inicjały na licach oraz moje imię na brzuchu - taka "dziara":)


Całuje mnie po rekach i już woła na mnie - gruaja - zona.


Przepraszam, ze nie bede mogła zaprosic wszystkich na wesele, no ale rozumiecie chyba...


Co tu dalej pisac, jestem szczęśliwa!!!!!

piątek, 10 lipca 2009

A ju pelqen Albania?






A ju pelqen Albania? (Czy lubisz Albanię?) - to trudne pytanie usłyszałam kilka dni temu. Odpowiedź nie jest jednak taka prosta. Jak powiedziec, pokazac co czuję będąc w Albanii. Jak wyrazic to, co dzieje sie w moim sercu, kiedy jestem tutaj. Jak wytłumaczyc, ze to w Albanii padają konkretne, ważne decyzje. Czy zrozumieją to? Przeciez ich marzeniem jest wydostac sie z tego kraju!
A moze wystraczy uśmiechnąc sie, przytulic, pograc w piłke. Użyc kilku słów albańskich zeby pozdrowic, zapytac o imię. Moze wystarczy powstrzymac swoją złośc kiedy nie słuchają na zajęciach, zrezygnowac ze siesty by wymyślec kolejne zabawy.
"Niech Bóg będzie ze mną w tym kraju i wszędzie dokądkolwiek mnie pośle"

sobota, 4 lipca 2009

owoc miłości

"Niech wiara najpierw zapuści korzenie w duszy spragnionej, niech po niej wzrośnie nadzieja i wyda owoc miłości'

Dusza spragniona w końcu dotarła na długo wyczekiwane miejsce. I choc po drodze wydawało sie, ze moze nie ujrzy juz szczytów górskich, nie doswiadczy zyczliwosci alabnskiej, serce znów zaczęło bic szybciej i radosniej na dźwięki : Miredita, si jeni?
Juz od kilku dni jestem znów w Albanii. Tym razem Jubica, zupełnie inne miejsce. Jest prąd przez cały czas, woda w kranie zdatna do picia. Jest jednak coś co przyciąga zarówno do Jubicy, jak i do Shkrelu - dzieci. Z niecierpliwością czekam na małych Albańczyków tu w miasteczku. Czy będą inne niż te z gór, ktorych radośc przepełniała moje serce w zeszłym roku? Zastanawiam się ile pamiętam z języka, czy zrozumię podstawowe słówka:) Myślę, że ręce będą bolały:)
Miło znów pożartowac z Padre Toma, słuchac opowieści o przyjaciołach z gór, wypytywac co u nich, wspominając poprzedni wyjazd misyjny.

A więc nich wzrasta nadzieja, karmiona słowem kazdego dnia i niech wyda kolejne owoce miłości. Miłości do Albanii.