<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186</id><updated>2011-12-31T15:42:44.100Z</updated><title type='text'>Spojrzenie z serca</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>88</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6923746318700957505</id><published>2011-12-31T15:17:00.003Z</published><updated>2011-12-31T15:42:44.108Z</updated><title type='text'>Co przyniesie Nowy Rok?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-I2DgsGwsLEs/Tv8s4Fz3L0I/AAAAAAAAAW0/TCIDLUxEfO4/s1600/image002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 322px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-I2DgsGwsLEs/Tv8s4Fz3L0I/AAAAAAAAAW0/TCIDLUxEfO4/s400/image002.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692317796163596098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ps. Jeżeli nic nie zmieni się w naszym życiu - Ja i moja najdroższa koleżanka Anna - ta w niebieskim - Sylwester 2042 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za oknem słychać wystrzały petard już od kilku dni. Wczoraj jeden z przedszkolaków spotkawszy mnie w sklepie spytał czy mam już szampana na Sylwestra? A ja wciąż nie mogę uwierzyć, że to już koniec roku. Przecież tak niedawno byłam na sylwku u mojej siostry Kunczity, jak to się stało, kto majstrował przy zegarkach, kalendarzach, kto steruje czasem??? Jeżeli wiecie, proszę zmuście go by trochę zwolnił bo ja już nie nadążam!!!!&lt;br /&gt;Siedzę w swoim m1, patrzę a za oknem moja albańska gwiazda króluje na niebie. W oddali piękne odcienie fioletu i granatu świadczące o tym, że Słońce już też poszło kąpać się przed zabawą noworoczną. Pewnie leniwie i z wielkim kacem wstanie jutro by przywitać 1 stycznia 2012r.&lt;br /&gt;W bloku naprzeciw większość oświetlonych okien to łazienki. Zaparowane od sylwestrowych kąpieli okna, szybciej obracające się liczniki od włączonych suszarek, prostownic i żelazek nie nadążają sapiąc zmęczone. Niech żyje Bal!!!&lt;br /&gt;Zastanawiam się nad minionym rokiem. Był wyjątkowo owocny. Wiele nagród i wyróżnień zdobytych jako Katarzyna Kobusińska nauczycielka w Przedszkolu Miejskim nr 31 udowadniają że rozwój zawodowy możliwy jest wszędzie, nawet w roli "przedszkolanki" (jak ja nie cierpię tego określenia). &lt;br /&gt;Podobnie w rozwoju duchowym. Rekolekcje REO i Fundament pokazały jak szczególną osobą jestem dla Boga, jak zostałam wybrana i ukochana, jak jestem silna i odważna.&lt;br /&gt;Poznałam w tym roku wiele wyjątkowych ludzi, których Bóg postawił na mojej drodze ze szczególnym planem. Okazało się że mam kolejnego brata - Piotrek wyznał mi ostatnio miłość braterską.&lt;br /&gt;Wszystko pasmo sukcesów i nawet jest radość i satysfakcja. Jest też niepokój i łza w oku, że nadal nie czuję by to było moje miejsce. Kolejny rok doświadczam poczucia, że jest radość ale nie ma szczęścia.&lt;br /&gt;I czuję to w sercu!!! To będzie wyjątkowy rok!!! To będzie mój rok!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Wam przede wszystkim byście znaleźli swoje miejsca, byście mieli poczucie że to co robicie to Wasze powołanie, źródło szczęścia ziemskiego!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ba Kasia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6923746318700957505?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6923746318700957505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/co-przyniesie-nowy-rok.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6923746318700957505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6923746318700957505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/co-przyniesie-nowy-rok.html' title='Co przyniesie Nowy Rok?'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-I2DgsGwsLEs/Tv8s4Fz3L0I/AAAAAAAAAW0/TCIDLUxEfO4/s72-c/image002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-4962190586857958639</id><published>2011-12-16T13:27:00.001Z</published><updated>2011-12-16T13:28:19.517Z</updated><title type='text'>"Odwagę zbierz"</title><content type='html'>"Odwagę zbierz, nie wątp lecz wierz.&lt;br /&gt;Miej wolę godną męża.&lt;br /&gt;Gdyś w boju już, spiesz w bitwy kurz&lt;br /&gt;i niech twój czyn zwycięża" (G. Kirshensteiner)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwagi mi trzeba, wielkiej odwagi!!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-4962190586857958639?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/4962190586857958639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/odwage-zbierz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4962190586857958639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4962190586857958639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/odwage-zbierz.html' title='&quot;Odwagę zbierz&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-385710763983406322</id><published>2011-12-11T16:18:00.004Z</published><updated>2011-12-11T16:26:05.235Z</updated><title type='text'>Pamięć serca</title><content type='html'>Podobno wielcy mistycy używali pojęcia "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pamięć serca&lt;/span&gt;" na określenie wielkiej tęsknoty do czegoś...&lt;br /&gt;Źródłem tego jest nasza wielka tęsknota za Edenem, który człowiek opuścił z chwilą grzechu.&lt;br /&gt;Moja pamięć serca otwiera się dziś na dźwięki i zapachy Afryki, pracy misyjnej, na tą niesamowitą relację z Bogiem, którą nawiązałam wtedy, jak nigdy.&lt;br /&gt;Kiedy myśli powracają do tego czasu struna serca drży jak by mocniej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sercu "Pieśń misji", w głowie pieśń Stróżów Poranka "w życiu dróg wiele jest, którą wybrać jak iść..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cisza, cisza, cisza...Tylko w ciszy słychać wyraźnie którą wybrać, jak iść.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-385710763983406322?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/385710763983406322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/pamiec-serca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/385710763983406322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/385710763983406322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/pamiec-serca.html' title='Pamięć serca'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-8121881032592148811</id><published>2011-12-10T14:02:00.003Z</published><updated>2011-12-11T16:18:44.037Z</updated><title type='text'>Szlachetna paczka</title><content type='html'>10.12.2012r&lt;br /&gt;ale ten czas pędzi!!! &lt;br /&gt;Od ostatniego postu minęło już trochę czasu i jeszcze więcej wydarzyło się. Nie będę opisywać co. Sama tego nie ogarniam, więc po co męczyć innych. Generalnie mamy czas Adwentu, radosnego oczekiwania. Większość praktykujących Katolików pewnie ma ambitne postanowienia nie jedzenia słodyczy, nie picia alkoholu czy zrezygnowanie z zakupów sobotnich:) Ja w tym roku nie wysiliłam się za bardzo. W sumie to tylko z telewizji w piątek zrezygnowałam i to nawet bez konkretnej intencji. Jakoś nie mogłam znaleźć odpowiedniego wyrzeczenia. Może powinnam sobie postanowić że pomimo wszystko będę radosna!!!! To byłoby dość trudne.&lt;br /&gt;Swoją drogą ostatnio usłyszałam od pewnej osoby ciekawą teorię. Kiedy zapytałam go o postanowienia adwentowe, odpowiedział, że On sam jest takim cudem dla Pana Boga, że nie potrzeba Mu żadnych postanowień by Bóg wiedział jak bardzo jest uwielbiony.&lt;br /&gt;Trochę z braku koncepcji postanowiłam się podpisać pod to:)&lt;br /&gt;Dostałam kilka dni temu życzenia z okazji Dnia Wolontariusza. Moja odpowiedź była następująca: "Nie obchodzę już tego święta". &lt;br /&gt;I co....&lt;br /&gt;Właśnie dziś zupełnie niespodziewanie uczestniczyłam jako wolontariusz w akcji "Szlachetna Paczka". To było niesamowite patrzeć ilu jeszcze ludzi dobrej woli jest w naszym mieście. Rodziny, firmy, znajomi składają się by podarować uśmiech innym. &lt;br /&gt;Byłam świadkiem prezentów w postaci nowych pralek, łóżek, ubrań, środków czystości. To przechodziło wszelkie moje oczekiwania...Moje, starej, wieloletniej wolontariuszki.&lt;br /&gt;A za oknem słońce chowa swą twarz przykrywając się szara chmurą i rysem lasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj kolejna radosna wiadomość!!!! Kolejne, Nowe Życie w drodze... Uwielbiam takie wiadomości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W najbliższym czasie Święta Bożego Narodzenia. To już drugie od kiedy wróciłam z Zambii. Nadal wracam do tych spędzonych na Gorącym Lądzie. "Na pasterkę w sandałach". Hm...jak tak dalej pójdzie to powtórzę tą akcję jeszcze w tym roku w Polsce, bo śniegu i mrozu ani widu, ani słychu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-8121881032592148811?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/8121881032592148811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/szlachetna-paczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8121881032592148811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8121881032592148811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/12/szlachetna-paczka.html' title='Szlachetna paczka'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6380925857968764272</id><published>2011-08-21T19:25:00.003+01:00</published><updated>2011-08-21T19:32:29.982+01:00</updated><title type='text'>Tydzień z Duchem Świętym</title><content type='html'>Pan Bóg prowadzi mnie ostatnio tajemniczymi dla mnie ścieżkami i odkrywa przy tym wielkie sekrety Swojej Miłości. Wakacje każdego lata są jedyne w swoim rodzaju.&lt;br /&gt;W tym roku są jeszcze bardziej niesamowite niż te dotychczas.&lt;br /&gt;Napiszę krótko. Może kiedyś znajdę natchnienie dać dłuższe świadectwo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Raduje się dusza ma a serce przepełnione jest odwagą. Pan zabrał lęk a wlał dary Ducha Świętego. Mogę dziś śmiało wziąć skrzydła jutrzenki i pobiec na krańce mórz. Wiem, że i tam Jego ręka będzie mnie wiodła i dosięgnie mnie Jego prawica.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A wszystko w nagrodę, że oddałam Mu całe moje życie.&lt;br /&gt;Kochani, ja wcale nie zwariowałam, ja doświadczyłam przez ostatni tydzień tyle miłości od Boga i innych ludzi ile nie dostałam jej przez 29 lat. Jestem upojona tą miłością jak młodym winem.&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną, którzy otwierali swoje serca na mnie, którzy dzielili ze mną łzy i radości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Panu!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6380925857968764272?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6380925857968764272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/08/tydzien-z-duchem-swietym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6380925857968764272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6380925857968764272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/08/tydzien-z-duchem-swietym.html' title='Tydzień z Duchem Świętym'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-4068287950147235632</id><published>2011-08-11T12:00:00.005+01:00</published><updated>2011-08-11T13:51:47.087+01:00</updated><title type='text'>Pączek urodzinowy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Q7g8nv27hfA/TkPQXFZ8QRI/AAAAAAAAAWs/w774h-1dqqs/s1600/_MG_8444.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q7g8nv27hfA/TkPQXFZ8QRI/AAAAAAAAAWs/w774h-1dqqs/s400/_MG_8444.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639580253404545298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-aVQw0h-KvHw/TkPQSXhabVI/AAAAAAAAAWk/c1E_Zf7_bk4/s1600/_MG_8858.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-aVQw0h-KvHw/TkPQSXhabVI/AAAAAAAAAWk/c1E_Zf7_bk4/s400/_MG_8858.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639580172368375122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-zilNxQ9Mwuo/TkPQMzWunSI/AAAAAAAAAWc/ZIHlkNmhLdQ/s1600/_MG_8500.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zilNxQ9Mwuo/TkPQMzWunSI/AAAAAAAAAWc/ZIHlkNmhLdQ/s400/_MG_8500.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639580076760538402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-SdYYrSWgIGQ/TkPQIPOLTHI/AAAAAAAAAWU/1lXpQRicnWc/s1600/_MG_8407.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-SdYYrSWgIGQ/TkPQIPOLTHI/AAAAAAAAAWU/1lXpQRicnWc/s400/_MG_8407.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639579998341516402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka zdjęć Szymona&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle pada...&lt;br /&gt;Pogoda jest iście jesienna. Jeszcze rok temu pisaliście, że w Polsce upały jak w Afryce. I ja głupia na to wszystko nabrałam się i wróciłam... a trzeba było siedzieć w Zambii i grzać tyłeczek.&lt;br /&gt;Szczerze, mam już dość tych nastrojów pogody. Jest jeszcze bardziej humorzasta niż ja. Dwa dni temu, odwołując się do żeglarskiego doświadczenia, widząc łososiowe niebo wiedziałam już, że to nie wróży nic dobrego. I tak siedzę na urlopie, robię wszędzie porządki, zapraszam lub wpraszam się sama na obiadki... Wszystko by zabić czas, a można by zrobić wiele pożytecznych rzeczy, ale od czego jest urlop.&lt;br /&gt;Fajnie jest też wrócić do miłych urlopowych chwil.&lt;br /&gt;Urodziny. Każdego roku spędzam je w różnych zakątkach świata. Nie pamiętam już tych spędzonych w domu, z najbliższymi. To dobra idea na przyszły rok.&lt;br /&gt;Najfajniejsze urodzinki to te spędzone na koloniach, gdzie moje małe chłopaski czekali z kwiatami polnymi pod pokojem a potem cała kolonia śpiewała 100 lat, następny rok w Albanii. Shkrel - z grupą MWDB, placek od Jolandy, wspólny obiad z dziewczynami z Koplika. Rok później w Kopliku - ach, ta niespodzianka wieczorna, której się w ogóle nie spodziewałam. Jeszcze raz przepraszam Iwonko za tą bluzkę ochlapaną woskiem. I to afrykańskie przyjęcie z jedzeniem palcami.&lt;br /&gt;Urodziny 2010 Zambia. To dopiero była niespodzianka. A podobno jestem osobą, która robi najlepsze niespodzianki i której nie można zrobić żadnej. Od samego rana Msza w mojej intencji, przed obiadkiem kawka z żubrówka (notabene jeden z giftów paczkowych od MWDB Olsztyn:)) z Bratem Stefanem, potem zamieszanie, wprowadzone przez s. Celeste. Po długich poszukiwaniach przełożonej, która zadzwoniła, że mnie potrzebuje a nie powiedziała gdzie jest zmierzam w kierunku ukochanego Laura Preschool. A tam...Wszyscy nauczyciele czekają uśmiechnięci na mnie i jeszcze dwie praktykantki urodzone też w lipcu. Śmiechy, tańce, zabawa, prezenty... Po przedszkolnej niespodziance chwilka z Evansem a potem już tylko słuchanie płyty, którą specjalnie na ta okazję przygotował. Tak to było coś pięknego, urodziny w Zambii.&lt;br /&gt;Ognisko, dzień 25.07.2011r  W bakiście jest już 5l wino na birthday party.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- A może zrobimy tutaj dzisiaj twoje urodziny&lt;/span&gt; - zaproponował Sowa, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;milej tu na dziko u Mirka, niż jutro w mieście...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;No gdzie, dzień wcześniej, nie ma mowy!&lt;/span&gt; - odpowiedziałam.&lt;br /&gt;Przysiedliśmy się zatem wszyscy do ogniska, słuchając zawodzenia ludowego naszych braci-grajków. Tylko Gosia znikała co jakiś czas, nie wzbudzając o dziwo moich podejrzeń. Do ogniska dosiadła się jakaś grupa sąsiadów, dzielących jak my żeglarskie przygody.&lt;br /&gt;Kiełbasa upieczona dawno trawi się w brzuszku, kociołek przygotowany przeze mnie i Sowę chyba jeszcze dłuuuuuuuugo będzie przebywał na ogniu, co zniechęca moje zainteresowanie smakowe zawartością. Po dniu pełnym wrażeń żeglarskich ogarnia mnie zmęczenie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Idę spaś Gosiaczku&lt;/span&gt; - oznajmiłam Małej Mi krótko przed 24, kiedy już wróciła do ogniska z wyjaśnieniem, że była po coś dla Mirka we wsi - nadal nic nie podejrzewam.&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Poczekaj jeszcze chwilkę, spróbujemy kociołka i też zmykam&lt;/span&gt; - odpowiedziała Mała Mi.&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;No, niech już Ci będzie &lt;/span&gt;- pomyślałam w duchu i położyłam głowę na kolanach.&lt;br /&gt;Kiedy ją podniosłam wszyscy w pozycji stojącej zaintonowali 100 lat. Minęło chyba z 5min zanim myśląc w międzyczasie czy chce mi się wstać i śpiewać z nimi, dotarło do mnie, że to dla mnie ta pieśń.&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja cię Lorkosia zamorduje!! &lt;/span&gt;- pomyślałam, chowając znów głowę w kolana i pozwalając by kilka łez spadło na moje spodnie.&lt;br /&gt;To kolejne urodziny, tym razem w scenerii żeglarskiej, kto by pomyślał!&lt;br /&gt;Co było dalej, chyba się domyślacie...&lt;br /&gt;Trzeba było zdmuchnąć świeczkę z tortu - pączka (wyjaśnienie: Gosia szukała we wsi świeczki, a pączek był prezentem od Mirka), przyjąć życzenia od jakiś 25 osób i podzielić się z nimi tortem-pączkiem. Nie wiem jak to się stało, ale większość skosztowała tortu-pączka i nawet dla mnie został solidny kawałek z dżemem.&lt;br /&gt;Niespodzianka Gosi i reszty ekipy, pierwsze uściski i przełamanie lodów z Fazim i zabawa przy 5l winie (opowieść tylko dla najbliższych) - tak przebrnęłam przez kolejny próg życia, 29 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, robiąc porządki, wygrzebałam kartki urodzinowe z Zambii - to z tej okazji jest post o urodzinach.&lt;br /&gt;Ach, jak ja bardzo tęsknię za Afryką...&lt;br /&gt;Jak bardzo tęsknię za misyjnymi szlakami...&lt;br /&gt;Jak bardzo tęsknię za ludźmi, których Bóg postawił tam na mojej drodze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w Olsztynie...Ciągle pada...&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-4068287950147235632?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/4068287950147235632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/08/paczek-urodzinowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4068287950147235632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4068287950147235632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/08/paczek-urodzinowy.html' title='Pączek urodzinowy'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Q7g8nv27hfA/TkPQXFZ8QRI/AAAAAAAAAWs/w774h-1dqqs/s72-c/_MG_8444.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-3460871755988401279</id><published>2011-08-06T16:22:00.009+01:00</published><updated>2011-08-06T16:59:26.314+01:00</updated><title type='text'>"Początkującego żeglarza pieśń radosna"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NV6EIQfNaJY/Tj1eIfSYlQI/AAAAAAAAAWE/w9SZAF1r5h4/s1600/_MG_8927.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NV6EIQfNaJY/Tj1eIfSYlQI/AAAAAAAAAWE/w9SZAF1r5h4/s400/_MG_8927.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5637765808468301058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Kto mnie weźmie na łódkę,&lt;br /&gt;Kto mnie weźmie na wodę,&lt;br /&gt;Chociaż staż mój jest krótki,&lt;br /&gt;To ja chętnie pomogę."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto mnie wziął na łódkę? Gosia - Mała Mi. Ta to ma szalone pomysły, nie ma chyba dziury do której by nie weszła, albo pomysłu który by nie zrealizowała:) Nie ma też cenniejszego dla mnie człowieka, od Lorkosi. Podczas jednej z kolejnych kawek w naszym codziennym przedszkolno-olsztyńskim świecie powiedziałam: Wiesz Gosia, z chęcią popłynęłabym w rejs.&lt;br /&gt;Kilka miesięcy później zgrałyśmy terminy urlopów i zacumowałyśmy na łódce kapitana Pawła - przyjaciela Gosi. Wspomnę tylko, że Gosia ma już morskie doświadczenie żeglarskie, ja póki co mazurskie.&lt;br /&gt;Chcąc wejść w klimat żeglarski rejsu Mazury 2011 konieczne jest poznanie załogi. W głównej mierze to załoga, zaraz po pogodzie, decyduje o wrażeniach, doświadczeniach i radości żeglarskiej. &lt;br /&gt;Powyżej ekipa naszego Tango (rodzaj gatunkowy łodzi). Kapitan Sowa,imię gatunkowe Paweł, to przesympatyczny i opalony na słodkiego Mulata mężczyzna, wieku nie zdradzę. Jego życiem jest pływanie od portu do portu i to nie tylko na jeziorach ale i morzach naszej planety. Większość czasu spędza w łodzi a w wakacje oddaje się całkowicie pracy instruktorskiej, czyli uczeniu takich jak my że linki na łodzi to nie kolory ale konkretne zastosowanie (zatem zielona linka to ...topenanta, przynajmniej na łodzi Sowy:) i nie ważne do czego służy, najważniejszy jest kolor:)&lt;br /&gt;Kapitan na zdjęciu ma okulary. Wszystkim uczestnikom szkolenia przypominam, iż tylko On może używać nazwy gatunkowej - siostra Czitenga. Można by o Nim jeszcze wiele pisać, warto jednak wspomnieć że Jego cierpliwość do uczniów, zwłaszcza płci żeńskiej jest iście anielska.&lt;br /&gt;Kolejny załogant w okularach słonecznych to właśnie Mała Mi. Cóż, nie będę tu się rozpisywać. Obiecuję, jak tylko uzyskam zgodę że poświecę tej osobie więcej miejsca na moim blogu. Dodam tylko, że dzięki Lorkosi jestem coraz bardziej odważniejsza w kroczeniu przez życie i jest Ona jedną z niewielu osób w moim otoczeniu, która akceptuje, zachęca do rozwijania i dzieli moje afrykańsko-misyjne pragnienia.&lt;br /&gt;Patrzę na zdjęcie i zastanawiam się dlaczego Karolcia przytula aż dwóch mężczyzn - Szymona i Dżordża - zachłanność kobieca nie zna granic:)&lt;br /&gt;Karolina i Szymon - odlotowe małżeństwo z Wrocławia. Potrafią ugotować pysznie i wszystko, choć nie sprawdziłam ich w kuchni afrykańskiej. Spotkanie z Nimi spowodowało, że częściej zaglądam na Naszą Klasę. Spokojni choć szaleni, poukładani choć chaotyczni, rozrywkowi choć z nutą dystansu...Ten czas z nimi był naprawdę owocny i ta ciekawość dotycząca brewiarza...Spędzając czas z Karolcią znalazłam kilka cech wspólnych, zwłaszcza potrzebę wydalenia swoich negatywnych emocji za pomocą słonych łez. Szymon, niezwykle mądry facet, kocha fizykę i logiczne myślenie. Wszystko próbuje zrozumieć. Ja jednak nie potrafiłam zrozumieć dlaczego rzuca książkami podczas egzaminów? Czyżby chciał ściągnąć na siebie uwagę egzaminatorów by ocalić resztę grupy? Cóż za empatia!!!! Dziękuję Szymek. &lt;br /&gt;Ach Dziobaski (nazwa gatunkowa od miejsca zamieszkania na łodzi - dziób) mam nadzieję, że Was jeszcze zobaczę.&lt;br /&gt;Marek. Napiszę krótko - "Cicha woda brzegi rwie..." &lt;br /&gt;Znana jest juz ekipa rejsu, kolejne żeglarskie opowieści w druku... Myślę, że będą o urodzinach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pływanie to nie taka trudna sprawa,&lt;br /&gt;Pływanie to nie taka trudna rzecz,&lt;br /&gt;Bo jak wiatr z tyłu będzie w żagiel dmuchać,&lt;br /&gt;To wtedy łódź do przodu musi przeć."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Wszystkie zdjęcia z wyprawy żeglarskiej Mazury 2011 są zrobione przez Szymona.&lt;br /&gt;JA aparat miałam, ale chęci do robienia zdjęć żadnych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-3460871755988401279?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/3460871755988401279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/08/poczatkujacego-zeglarza-piesn-radosna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3460871755988401279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3460871755988401279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/08/poczatkujacego-zeglarza-piesn-radosna.html' title='&quot;Początkującego żeglarza pieśń radosna&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NV6EIQfNaJY/Tj1eIfSYlQI/AAAAAAAAAWE/w9SZAF1r5h4/s72-c/_MG_8927.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6279679362265170141</id><published>2011-07-30T15:13:00.003+01:00</published><updated>2011-07-30T15:17:55.190+01:00</updated><title type='text'>Oho, ho przechyły i przechyły...</title><content type='html'>Miała być relacja i zdjęcia z Albanii i na wszystko brakło czasu.&lt;br /&gt;Miał być też dziennik pokładowy z pierwszej wyprawy na Jeziora Mazurskie.&lt;br /&gt;Będzie obiecuje, póki co chyba zakochałam się... zaraziłam się żeglowaniem!!!!&lt;br /&gt;Zacytuję krótko:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pierwszy raz przy pełnym takielunku&lt;br /&gt;Biorę ster i trzymam kurs na wiatr&lt;br /&gt;I jest jak przy pierwszym pocałunku&lt;br /&gt;W ustach sól gorącej wody smak&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekajcie na relacje i zdjęcia.&lt;br /&gt;Gosiaczku dzięki za szalony i zajefajny urlop!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6279679362265170141?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6279679362265170141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/07/oho-ho-przechyy-i-przechyy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6279679362265170141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6279679362265170141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/07/oho-ho-przechyy-i-przechyy.html' title='Oho, ho przechyły i przechyły...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2095251179147989216</id><published>2011-04-01T22:44:00.002+01:00</published><updated>2011-04-01T22:47:34.621+01:00</updated><title type='text'>Jak dobrze zobaczyć przyjaciół</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-lgFUWTiNwPM/TZZHqFmQhVI/AAAAAAAAAV4/ZXHsupw31zk/s1600/DSCN9976.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-lgFUWTiNwPM/TZZHqFmQhVI/AAAAAAAAAV4/ZXHsupw31zk/s400/DSCN9976.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5590734775809770834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Serdeczne pozdrowienia dla całej grupy Shkrel 2007 od...&lt;br /&gt;Ps. Ta babcia w chustce to teściowa Jolandy i oczywiście shoku Leshu, któremu tylko w głowie...Gosha:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2095251179147989216?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2095251179147989216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/04/jak-dobrze-zobaczyc-przyjacio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2095251179147989216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2095251179147989216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/04/jak-dobrze-zobaczyc-przyjacio.html' title='Jak dobrze zobaczyć przyjaciół'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-lgFUWTiNwPM/TZZHqFmQhVI/AAAAAAAAAV4/ZXHsupw31zk/s72-c/DSCN9976.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-1351015880059878652</id><published>2011-02-24T21:29:00.000Z</published><updated>2011-02-24T21:34:51.329Z</updated><title type='text'>Po co?</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Szaty mam już spakowane, &lt;br /&gt;Bóg z nieba daje mi znać&lt;br /&gt;Nie płacz mamo kiedy odejdę&lt;br /&gt;Widocznie musiało być tak…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś w godzinach wieczornych w parafii św. Wawrzyńca w Gutkowie (Olsztyn) odbyła się uroczysta Msza Święta w intencji księdza Marka Rybińskiego.&lt;br /&gt;Kościół pełny po brzegi, wielu nie kryło łez i smutku po stracie, jaka dotknęła nas wszystkich, zwłaszcza tych, którzy mieli okazję poznać ks. Marka. &lt;br /&gt;Ja jednak myśląc o Rybie mam na ustach uśmiech, bo czy ktoś pamięta Go smutnego, czy ktoś z Was ma choćby jedno zdjęcie, na którym Ryba jest zmartwiony?&lt;br /&gt;Ks. Marek, „Ryba” jak Go nazywaliśmy, był dla Gutkowa jak świeża krew. Kiedy On pojawił się w Olsztynie, „z podziemi” wyszła też grupa olsztyńska MWDB (wcześniej spotykaliśmy się przy parafii na Kortowie). &lt;br /&gt;Pamiętam, kiedy jako pracownik SOMu przyjechał do Olsztyna by uczestniczyć w animacji misyjnej. Bardzo podobała Mu się Warmia i na pewno nie spodziewał się, wypowiadając słowa „w sumie to mogliby mnie tu wysłać”, że przyjdzie Mu rok później pracować z nami. &lt;br /&gt;…I wysłali. &lt;br /&gt;Początki trudne, zupełnie inna rzeczywistość niż stołeczna praca z wolontariuszami. Zawsze powtarzał na olsztyńskich spotkaniach MWDB, że dodajemy Mu odwagi i radości do zaaklimatyzowania się w nowym miejscu. Dużo energii, dużo pomysłów, dużo wsparcia i dużo ciepła to nasz rok z księdzem Markiem. &lt;br /&gt;Widzieliśmy wszyscy jak parafianie Gutkowa przyjmują Go do swojej rodziny a On odwzajemnia to uczucie dając z siebie jeszcze więcej. Dzielił się z nami tym doświadczeniem. Kiedy On tryskał radością – my razem z nim, kiedy miał problem – szukaliśmy wspólnie rozwiązania. &lt;br /&gt;Plany Tunezji pojawiały się zawsze w Jego słowach, gdy tylko rozmawialiśmy o naszych pragnieniach misyjnych. Wiele razy opowiadał sen jak to „wjeżdża przez łany zboża na kombajnie by zbierać żniwo”. Łączył to właśnie z powołaniem do pracy misyjnej. I znów Pan spełnił Jego pragnienie. Przed wakacjami oznajmił nam, że udało się, że wyjeżdża na 3 lata a potem zobaczy, co Pan planuje dalej.&lt;br /&gt;Dla mnie osobiście Ryba był jedną z niewielu osób na tamte czasy, od których otrzymałam wsparcie w budowaniu odwagi do wyjazdu, do poświecenia się misjom. Kiedy napisałam do Niego, do Tunezji, że udało się, że wróciłam właśnie z Albanii, że postawiłam pierwszy mały krok – napisał krótko – Jestem dumny! Doświadczając życia misyjnego człowiek staje się innym. Już od teraz wszystko będzie inaczej wyglądało. &lt;br /&gt;Nasze ostatnie spotkanie było bardzo radosne. Żegnaliśmy Rybę w Gutkowie na wspólnym grilu i snuliśmy plany ponownego spotkania. Wszyscy dzieliliśmy Jego radość z wyjazdu do Tunezji.&lt;br /&gt;Dziś przychodzi nam się pożegnać w chwili ciszy i smutku. &lt;br /&gt;Pamiętajmy jednak o nadziei, o tym, że „prawdziwe mieszkanie mamy w niebie.”&lt;br /&gt;Nie pytaj, zatem „Dlaczego?” Zapytaj lepiej, „Po co?” A zobaczysz sens tej śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryba, dzięki że byłeś z nami!&lt;br /&gt;Niech Pan da Ci piękne niebo!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-1351015880059878652?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/1351015880059878652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/02/po-co.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1351015880059878652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1351015880059878652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2011/02/po-co.html' title='Po co?'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-8919246822271451874</id><published>2010-12-28T13:06:00.006Z</published><updated>2010-12-28T13:57:47.574Z</updated><title type='text'>Zabieganie i zmęczenie...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRnswtITIfI/AAAAAAAAAVc/JL3OaHCXRb0/s1600/DSC00386.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRnswtITIfI/AAAAAAAAAVc/JL3OaHCXRb0/s200/DSC00386.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555731936830497266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRnshp8GZUI/AAAAAAAAAVU/6-ymInimf_8/s1600/DSC00383.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRnshp8GZUI/AAAAAAAAAVU/6-ymInimf_8/s200/DSC00383.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555731678275986754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRnsRaUcnfI/AAAAAAAAAVM/X5AuBpi4kIM/s1600/DSC00369.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRnsRaUcnfI/AAAAAAAAAVM/X5AuBpi4kIM/s200/DSC00369.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555731399205232114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Każdy z Was tu zgromadzony, wie że świąt nadejdzie czas. Zabieganie i zmęczenie wkrótce też ogarnie nas..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko, jak w wierszyku, sprawdziło się dokładnie. Ostatni tydzień przed świętami był naprawdę męczący. A miało być tak pięknie...Obiecałam sobie, że przystopuję, że usiądę, że pomyślę i przeżyję ten czas ostatnich chwil adwentowych w atmosferze wyciszenia. Nie udało się:(&lt;br /&gt;Nie był to jednak stracony czas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek i wtorek udało się dokupić ostatnie prezenty i złożyć wizyty najbliższym znajomym. Owocem tego są uśmiechy na twarzach moich bliskich z trafionych upominków oraz zaproszenie na ślub, jakie otrzymałam od Madzi i Jana. Dostałam też od nich mały upominek w barwach afrykańskich - ramka w kształcie żyrafy i zdjęcie dwóch zabawnych "MAłpiszonków" w ramce - DZIĘKUJĘ&lt;br /&gt;W środę, po godzinnej przeprawie przez miasto trasą Nagórki-Zatorze, dostałam się do radia, gdzie czekały na mnie dwie bardzo sympatyczne i uśmiechnięte osoby: pani Monika i Filip. Udało nam się sprawnie i szybko nagrać wywiad, który był emitowany w Niedzielny poranek w "Dziecinadzie".&lt;br /&gt;W środę gościłam też na Kółku Misyjnym w SP 25 w Olsztynie. Tematem spotkania były misyjne kartki świąteczne oczywiście o tematyce afrykańskiej. Uwielbiam spotkania z dziećmi. Dzieciaki chętnie też pytali o zeszłoroczne święta spędzone w Zambii. Nasza twórcza radość zaowocowała przepięknymi pracami, które możecie zobaczyć na zdjęciach.&lt;br /&gt;W czwartek przed Bożym Narodzeniem przypomniałam sobie jak to było rok temu w Mansie. Szczególnie wróciły obrazy z Wigilii, kiedy to siostra poprosiła mnie o udekorowanie kaplicy. Pamiętam, jak byłam wystraszona...Przecież ja tego w życiu nie robiłam. W tym roku, już z małym doświadczeniem, chętnie i bardziej odważnie pomogłam siostrze Franciszce zrobić żłóbek w naszym kościele na Nagórkach.&lt;br /&gt;I tak po 3,5 godzinach pracy w przedszkolu w piątek ruszyłam do domku. Oj wielkie zdziwienie mnie ogarnęło,kiedy wjechaliśmy na drogę powiatową prowadzącą do mojej wsi. Odcinek, który można pokonać w 15 minut zajął nam prawie godzinkę. Wyglądało to mniej więcej jak droga buszowa po porze deszczowej, tyle że samochód tańczył po śliskiej a nie zabłoconej nawierzchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to w święta wyszło całe to bieganie...&lt;br /&gt;Śpiąca Królewna przy mnie to nic...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-8919246822271451874?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/8919246822271451874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/zabieganie-i-zmeczenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8919246822271451874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8919246822271451874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/zabieganie-i-zmeczenie.html' title='Zabieganie i zmęczenie...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRnswtITIfI/AAAAAAAAAVc/JL3OaHCXRb0/s72-c/DSC00386.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2111763752895940168</id><published>2010-12-23T21:18:00.001Z</published><updated>2010-12-23T21:20:35.421Z</updated><title type='text'>Lesa amupale mu mwaka 2011</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRO9HNjkunI/AAAAAAAAAVA/CeL_VraLIzg/s1600/kartka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRO9HNjkunI/AAAAAAAAAVA/CeL_VraLIzg/s200/kartka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553990697073556082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Boże Narodzenie to...&lt;br /&gt;Mówienie o ponownych spotkaniach&lt;br /&gt;O głębokich uczuciach&lt;br /&gt;I o spoglądaniu we własne wnętrze.&lt;br /&gt;To wspólne spacery&lt;br /&gt;Aby przecierać nowe szlaki.&lt;br /&gt;To odnajdywanie w duszy tego dziecka, które w nas tkwi,&lt;br /&gt;Odrzucenie egoizmu, aby dać siebie całego…&lt;br /&gt;To miłość, światełko i nadzieja&lt;br /&gt;To ten niepewny świat&lt;br /&gt;To wzięcie się za ręce i wspólne życie w pokoju.&lt;br /&gt;Czyż nie tego pragniemy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namuposha umutende mu nshiku sha Noeli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2111763752895940168?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2111763752895940168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/lesa-amupale-mu-mwaka-2011.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2111763752895940168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2111763752895940168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/lesa-amupale-mu-mwaka-2011.html' title='Lesa amupale mu mwaka 2011'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TRO9HNjkunI/AAAAAAAAAVA/CeL_VraLIzg/s72-c/kartka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5349911844046747008</id><published>2010-12-22T19:03:00.003Z</published><updated>2011-02-19T21:53:47.319Z</updated><title type='text'>"Wolontariusz w Dziecinadzie"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-tRCmZFjSwjg/TWA75WddCDI/AAAAAAAAAVw/QMaMzkxmxaY/s1600/DSCN9632.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-tRCmZFjSwjg/TWA75WddCDI/AAAAAAAAAVw/QMaMzkxmxaY/s200/DSCN9632.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575522195152373810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam wszystkich w niedzielny poranek po 9:00 do słuchania Radia Olsztyn.&lt;br /&gt;Będę miała okazję opowiedzieć najmłodszym mieszkańcom Olsztyna o tym, jak wygląda życie dzieci w Zambii, czy w Zambii ubiera się choinkę...&lt;br /&gt;Dziękuję Pani Monice, która jest redaktorem programu oraz Filipowi za miłe i ciepłe spotkanie.&lt;br /&gt;Natotela sana&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziecinada - Radio Olsztyn - Niedziela - 9.00&lt;br /&gt;Zapraszam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5349911844046747008?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5349911844046747008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/wolontariusz-w-dziecinadzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5349911844046747008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5349911844046747008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/wolontariusz-w-dziecinadzie.html' title='&quot;Wolontariusz w Dziecinadzie&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tRCmZFjSwjg/TWA75WddCDI/AAAAAAAAAVw/QMaMzkxmxaY/s72-c/DSCN9632.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-8908689501645244641</id><published>2010-12-22T18:58:00.002Z</published><updated>2010-12-22T18:59:21.548Z</updated><title type='text'>TAU + MWDB = radosna twórczość</title><content type='html'>Poniżej link do filmiku o tym, jak to się wolontariusze MWDB spotkali z Małą Tereską&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=Jt25tRlcwyQ&amp;feature=player_embedded&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-8908689501645244641?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/8908689501645244641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/tau-mwdb-radosna-tworczosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8908689501645244641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8908689501645244641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/12/tau-mwdb-radosna-tworczosc.html' title='TAU + MWDB = radosna twórczość'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2032910698009598873</id><published>2010-11-28T21:11:00.005Z</published><updated>2010-12-28T14:01:31.230Z</updated><title type='text'>Jesu alitemwa abanabanono...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TPLMJnd3BrI/AAAAAAAAAU0/DhWum8A6jm0/s1600/DSCN9073.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TPLMJnd3BrI/AAAAAAAAAU0/DhWum8A6jm0/s200/DSCN9073.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544718556831614642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TPLL46oFNOI/AAAAAAAAAUs/CM7FPm_fvhw/s1600/DSC_0084.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TPLL46oFNOI/AAAAAAAAAUs/CM7FPm_fvhw/s200/DSC_0084.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544718269916984546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TPLLiB1mdVI/AAAAAAAAAUk/oHl_kuMbCRM/s1600/DSC_0028.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TPLLiB1mdVI/AAAAAAAAAUk/oHl_kuMbCRM/s200/DSC_0028.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544717876715746642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatni czas jest bardzo gorący :) nawet pomimo śniegu, który w Olsztynie leży już od kilku dni. &lt;br /&gt;Jeszcze rok temu spędzałam niedzielę misyjną w Zambii i to w największej okazałości - przeżywaliśmy 25lecie parafii i Sióstr Salezjanek w Zambii. To była uroczystość, wtedy dziękowałam Bogu, z Czarnego Lądu,za misjonarzy i misjonarki, za świeckich zaangażowanych w to dzieło i za darczyńców. W tym roku postanowiłam podzielić się misjami z najmłodszymi w Polsce. &lt;br /&gt;Zaczęło się od Niedzieli Misyjnej w parafii na Gutkowie. Jeżeli mówić o misjach to tylko do dzieci. Msza Święta z ich udziałem to prawdziwa radość i uczta dla serca. &lt;br /&gt;Razem z najmłodszymi parafianami odgadywaliśmy zagadki misyjne: jakie kolory ma różaniec misyjny? Jaki kolor mają paciorki ofiarowane Afryce? Co oznaczają kolory na fladze Zambii? (swoją droga dowiedziałam się, że żółty kolor na fladze oznacza Chińczyków:). Najodważniejsi pokazali swoim rówieśnikom jak wygląda rodzina afrykańska. Udało nam się również zaśpiewać i pobawić w języku cibemba (używany w Zambii). Oczywiście wszyscy Milusińscy obiecali modlić się za swoich kolegów z Afryki, często głodnych, brudnych i osieroconych.&lt;br /&gt;Tydzień misyjny to, jak już mieliście okazję zobaczyć w podanych linkach, spotkania z kołem misyjnym w Szkole Podstawowej nr 25 w Olsztynie oraz przy parafii na Nagórkach. Małym misjonarzom najbardziej podobały się zabawki zrobione przez czarnych Słodasków z Zambii. Polskie dzieciaki były nimi zachwycone.&lt;br /&gt;No cóż ducha misyjnego trzeba zaszczepiać już od najmłodszych lat:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2032910698009598873?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2032910698009598873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/11/jezu-alitemwa-abanabanono.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2032910698009598873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2032910698009598873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/11/jezu-alitemwa-abanabanono.html' title='Jesu alitemwa abanabanono...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TPLMJnd3BrI/AAAAAAAAAU0/DhWum8A6jm0/s72-c/DSCN9073.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6032361766769071106</id><published>2010-11-08T22:08:00.002Z</published><updated>2010-11-08T22:16:53.292Z</updated><title type='text'>...oto jestem...</title><content type='html'>O tym co porabiam...&lt;br /&gt;zapraszam&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=U_46CVaPooA&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=j8dfl7WnprQ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tutaj też jest wspomnienie o mnie, aż mi się łza zakręciła, kiedy ja byłam w Zambii dzieciaki pamiętały...&lt;br /&gt;Dzięki&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=qNbF_ydjytU&amp;feature=related&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6032361766769071106?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6032361766769071106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/11/oto-jestem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6032361766769071106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6032361766769071106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/11/oto-jestem.html' title='...oto jestem...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6560233458118621210</id><published>2010-09-02T20:44:00.003+01:00</published><updated>2010-09-02T20:50:25.211+01:00</updated><title type='text'>ostatnie zapiski z Mansy - sierpień 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TH__9DVitxI/AAAAAAAAAUc/ftdNdUuJpac/s1600/DSCN9215.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TH__9DVitxI/AAAAAAAAAUc/ftdNdUuJpac/s200/DSCN9215.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512405893257541394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TH__W5Y6EnI/AAAAAAAAAUU/wosWWzcOpZQ/s1600/DSCN9158.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TH__W5Y6EnI/AAAAAAAAAUU/wosWWzcOpZQ/s200/DSCN9158.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512405237752271474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zrobiło się bardzo wietrznie. Najbardziej uciążliwy jest kurz, który wdziera się wszędzie – do nosa, buzi, oczu. Noce i poranki, choć trochę cieplejsze nadal muskają chłodnym dreszczykiem i zmuszają do opatulenia się kolejnym kocem. W przyrodzie zmiany. Niektóre drzewa zrzucają stare, suche liście, zmieniając swe stroje i przygotowują się do kolejnej pory. Na moich ulubionych drzewach gardenii pojawiły się kolejne, słodko pachnące, szczególnie wieczorami, śmietanki. Mangowce już przybrały świeży zielony kolor i ustroiły się w kwiaty. Szkoda, że nie spróbuję już ich grudniowych owoców. Bananowce obsypane zielono-żółtymi kiściami (ostatnio poruszyłam w zgromadzeniu temat kradzieży jednej z kiści z mojego ogrodu, oczywiście winowajca się nie znalazł) częstują swoim bogactwem. W zależności od gustu i smaku można wybrać bardziej soczyste zielone odmiany, lub grube, żółte i bardzo słodkie. Na wieczór najlepsza jest papaja. Trzeba tylko znaleźć chętnego, który wskrabie się na kilkumetrowy pień i zerwie wielki zielony owoc. &lt;br /&gt;Najbardziej jednak nie mogę nadziwić się świergotom ptaków. Są wyjątkowo piękne. Gdzie się nie ruszę słyszę piękne pieśni wyśpiewywane przez pliszki. Najbardziej lubię, kiedy zabieram się do malowania przedszkola i jednym uchem słyszę głosy dzieciaków dochodzące z sali a drugim ptasie melodie dochodzące z drzew i dachu. Jak by chciały mi towarzyszyć w pracy, uprzyjemnić to co robię w ostatnich dniach pobytu w Mansie.&lt;br /&gt;Mamy, zatem tu taką małą jesienną słotę. &lt;br /&gt;Jak przystało na prawdziwa gospodynię zabrałam się za przetwory. Brat Stefan przyniósł pomarańcze, siostra Zosia podzieliła się miksturą na dżem, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie – no wyszło tak sobie, siostra nie powiedziała, że kawałki powinny być bardzo małe i generalnie mój drzem to bardzo słodkie i twarde skórki pomarańczy, które można pożuć.&lt;br /&gt;W wolnych chwilach siadam na łóżku i wspominam czas spędzony tutaj – dobrze, że tych chwil nie ma za dużo. Siostra Celeste nie daje odpocząć na finiszu i ciągle coś podsuwa. Śmiałam się ostatnio, że zaproszę ją do obejrzenia dzieła końcowego dzień przed wyjazdem, bo jeszcze coś dołoży. &lt;br /&gt;Kiedy tak myślę o całym roku tutaj pojawia się uśmiech i ciepło w sercu, choć większość z tego czasu była niełatwa, wymagająca, czasem bolesna. Najpiękniejsze jest jednak to, że chyba odnalazłam odpowiedź na pytanie:, „Dlaczego Mansa?”. To, że mam w końcu pokój w sercu to, że są owoce pustyni. „Troska zrodzona z samotności nie może przetrwać, jeśli nie jest wspierana pełnym nadziei oczekiwaniem na dzień, kiedy wszystko się wypełni…Bez tego oczekiwania troska staje się chorobliwym zamartwianiem się bólem i stwarza więcej okazji do narzekań, niż do tworzenia. Jezus wyzwala nas od tego narzekania, wskazując, że po krótkim czasie troski następuje wielki dzień radości” (H. Nouwen). Życie ludzkie ma ten urok, iż pojawiają się w nim smutki i radości. Oczywiście my chcielibyśmy być tylko radośni, ale bez smutku nie dostrzeglibyśmy szczęścia. Tęsknota za rodziną, przyjaciółmi zakończy się radością z ponownego spotkania, wspólne zgrzyty z bliźnimi będą najbardziej cieszyły, kiedy uda się w końcu zrobić coś razem, nawet cierpienie i łzy niespełnionej miłości przyniosą owoce, wskażą odpowiednią drogę życia, która pełna jest spokoju i uśmiechu. Ten rok oczekiwania, pustyni przyniósł większą cierpliwość, pokorę, umiejętność pokonywania niektórych swoich barier, granic, słabości. To właśnie w tym oczekiwaniu mogłam dostrzec jak bardzo Bóg wypełnił moje życie. Dziś ze spokojem mówię, że nie był to rok przypadkowych smutnych wydarzeń, nieszczęść. Był to rok bezustannej sposobności do przeobrażenia serca. „Cierpliwe czekanie oznacza więc pozwolenie na to, aby nasz płacz i zawodzenie były oczyszczającym przygotowaniem do przyjęcia obiecanej nam radości” (H. N) Trzeba tylko zrozumieć i uwierzyć w cel czasem bolesnego oczekiwania a nie popadać w nudę i zgorzknienie. &lt;br /&gt;Ostatni tydzień w Mansie. Staram się czerpać radość z każdej chwili z dzieciakami, pracownikami, siostrami. Jakbym chciała nadrobić cały rok. W poniedziałek 26 nauczyciele przygotowali mi niespodziankę urodzinową. Wszystko odbyło się w przedszkolu i to w wielkiej tajemnicy. Bo jak to jeden z nauczycieli, który zdążył mnie już trochę poznać powiedział – Kasi zrobić niespodziankę, niemożliwe… A jednak udało się, chociaż wywęszyłam już małe, co nie co w porannych przygotowaniach. Potem BaJessie (kucharka) przygotowała moją ulubioną potrawę afrykańską kachesha with granats. W ciągu dnia brat Stefan wpadł na kawę, dochodziły miłe smmsy i maile. A na sam koniec wiadomość z samego Shkrelu – Albania – pamiętamy o Tobie. Kto by pomyślał, jeszcze rok temu zapraszałam w Albanii na moje urodziny, które chciałam właśnie tam spędzić, a tu Afryka. Niezbadane są wyroki Boskie. Ciekawe gdzie za rok…. Swoja drogą mam zamiar świętować cały tydzień. W środę ofiarowano Mszę w mojej intencji a w niedzielę główna kolacja – urodzinowo-pożegnalna. &lt;br /&gt;I tak mijają mi ostatnie chwile w Mansie. Pamiętam, jak jeszcze niedawno czytałam o ostatnich dniach na blogu Asi, a tu już pora wracać i mi…&lt;br /&gt;Nie wiem, skąd i kiedy napiszę następnym razem. Nie martwcie się jednak, gotowa jestem na powrót, serce mam już troszkę stęsknione za Polską i moją Roksanką, spokojne i radosne że przecież zawsze mogę tu wrócić, choćby na chwilę (takie było moje życzenie urodzinowe – wrócić do Mansy – dostałam wielki wiwat za nie od nauczycieli)&lt;br /&gt;PS. Martwi mnie tylko jedno, kot nadal nie wrócił….jakby chciał uniknąć pożegnania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj spędziłam ostatni dzień z moją ukochaną grupą Dominik. Czas minął bardzo szybko, ale i bardzo radośnie. Staraliśmy się przypomnieć wszystkie nasze ulubione zabawy z całego roku. Śmiechu było co nie miara…Kiedy moje myśli zaczęły krążyć po głowie zdałam sobie sprawę, jak bardzo dojrzały i urosły moje małe diabełki. Jestem z nich taka dumna. Po zabawach śpiewnym korowodem – słyszała nas chyba cała Mansa udaliśmy się przed figurkę Wspomożycieli Wiernych by jej ofiarować cały rok pracy i moje małe brązowe Słodaski. Oczywiście łzy cisnęły się do oczu i głos gdzieś uciekał, kiedy żegnałam się z nimi, ale wszyscy staraliśmy się być dzielni. Cukierki i buziaki były na samym końcu. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Trudno się było rozstać; jeśli jednak rozstanie nie jest bolesne, to również powitanie nie może być radosne”&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6560233458118621210?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6560233458118621210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/09/ostatnie-zapiski-z-mansy-sierpien-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6560233458118621210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6560233458118621210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/09/ostatnie-zapiski-z-mansy-sierpien-2010.html' title='ostatnie zapiski z Mansy - sierpień 2010'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TH__9DVitxI/AAAAAAAAAUc/ftdNdUuJpac/s72-c/DSCN9215.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-90356214970915980</id><published>2010-08-28T12:15:00.002+01:00</published><updated>2010-08-28T12:17:55.420+01:00</updated><title type='text'>w Polsce</title><content type='html'>Cała i zdrowa dotarłam do Ojczyzny. Jak tylko sie urządzę wrzucę ostatni zapis z Mansy i cos nowego.&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali w modlitwie i trzymali kciuki.&lt;br /&gt;To był ciężki ale i tez najpiękniejszy rok w moim życiu.&lt;br /&gt;Dziękuję!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-90356214970915980?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/90356214970915980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/w-polsce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/90356214970915980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/90356214970915980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/w-polsce.html' title='w Polsce'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-3091970785938106454</id><published>2010-08-13T10:10:00.003+01:00</published><updated>2010-08-13T10:35:14.771+01:00</updated><title type='text'>Bus is coming c.d.</title><content type='html'>Pisze tym razem z Chingoli co oznacza ze dotarlam. Smiejemu sie wszyscy, ze chyba pobilam rekord bo, droge ktora mozna pokonac w 4 godziny ja przebylam w dwa dni. &lt;br /&gt;Wroce zatem do Kabwe. Nastepnego dnia z samego rana napisalam do Jeffa by zapytac jak sie maja moje sprawy. Jasnie Pan raczyl odezwac sie okolo 11, ze przekazal pieniadze kierowcy, ktory wraca do Lusaki. Od razu zadzwonilam do tego kierowcy by sie z nim umowic w Kabwe i zgadnijcie co on mi odpowiedzial...&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I just passed Kabwe&lt;/span&gt; (wlasnie oposcilem Kabwe). &lt;br /&gt;To byl moment przez ktory zaczelam sie zastanawiac czy ja na pewno mam do czynienia z normalnymi ludzmi. Zaczelam krzyczec ze chyba jest glupi...i rozne inne takie...Odpowiedzial mi, iz to z Jeffem jest problem. Grzecznie juz stwierdzilam ze to firma powinna nazywac sie problem. &lt;br /&gt;Kierowca zakomunikowal mi ze nie wie co dalej i ze musi skontaktowac sie z Jeffem. Ja tez napisalam do "mojego przyjaciela Jeffa" ze nie mam zamiaru jechac po pieniadze do Lusaki i czekam tylko do 14.&lt;br /&gt;Godz 12.25 dzwoni Jeff - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Autobus z Lusaki wlasnie wyruszyl i kierowca ma dla ciebie pieniadze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ok 14 pojawilam sie na tym samym przystanku busow na ktorym czekalam poprzedniego dnia 4 godziny. Autobus przyjechal.&lt;br /&gt;Kierowca zakomunikowal,ze ma dla mnie kase od Jeffa ale ma tez wolne miejsce dla mnie w autobusie. Podziekowalam i stwierdzilam ze skorzystam ale nie za normalna cene. Kazano mi wsiasc i zaczekac.&lt;br /&gt;Wsiadlam i zajelam miejsce, gdyz chetnych bylo bardzo duzo. Postanowilam powalczyc zeby mi troche pieniedzy oddali.&lt;br /&gt;Sama podroz mijala bez wiekszych atrakcji az do moementu kiedy dotarlismy do Kitwe (ostatni przystanek przed Chingola, jakas godzina drogi).&lt;br /&gt;No wiec w Kitwe kazano nam wysiasc i powiedziano ze autobus nigdzie nie jedzie dalej. &lt;br /&gt;No adrenalina wskoczyla mi na najwyzszy poziom zdenerwowania, jaki mam zaprogramowany. Juz dawno mnie tak nikt nie doprowadzil do granic mojej anielskiej cierpliwosci, ktora rozwijalam przez caly rok tutaj. Co najlepsze 5 min wczesniej ten sam kierowca klamal mi w oczy ze jedziemy tym samym pksem do samego konca. &lt;br /&gt;Pierwsze co zapytalam o moje pieniadze od Jeffa. Oczywisce driver zasmial sie ze przeciez mnie wzial, to pieniadze te sa za przejazd. Zaczelam na niego wrzeszczec i przeklinac po Polsku ze sa idiotami bo za dzien spoznienia biora ta sama cene. Wszystko jednak na darmo...Bylam sama w ciemny wieczor w Kitwe... Co ja biedna muzungu moglam zrobic, tylko ich wyzwac. &lt;br /&gt;Ostatecznie wsadzono mnie do busa jadacego do Chingoli i zaplacono za moj przejazd. &lt;br /&gt;Zrezygnowana i wkurzona na maksa wykrzyczalam tylko do ludzi w busie zeby nie korzystali z linii RK MOTORWAY BO TO OSZUSCI.&lt;br /&gt;Cala i zdrowa dotarlam do mojego celu po dwoch dniach przebojow z transportem publicznym. Tak sie zastanawiam czy nie zostac bojownikiem ludu zambijskiego w walce o prawa konsumenckie - specjalizacja:transport publiczny!!!! Zobaczymy!!! Czeka mnie jeszcze droga powrotna.&lt;br /&gt;Tym czasem Kuba, polski wolontariusz z Krakowa pokazuje mi fajne miejsca w Chingoli. &lt;br /&gt;Do uslyszenia...&lt;br /&gt;Wracam jutro do Lusaki wiec prosze o modlitwe w intencji spokojnej i bezpiecznej drogi!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-3091970785938106454?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/3091970785938106454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/bus-is-coming-cd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3091970785938106454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3091970785938106454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/bus-is-coming-cd.html' title='Bus is coming c.d.'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7864446966884170397</id><published>2010-08-10T17:16:00.004+01:00</published><updated>2010-08-10T18:05:34.891+01:00</updated><title type='text'>Bus is coming...</title><content type='html'>-&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O której przyjedzie autobus&lt;/span&gt; - to pytanie zadawane jest zawsze na stacji przez białych ludzi, którzy czekają na notorycznie spóźniające się PKsy. &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bus is coming!!&lt;/span&gt; - odpowiadają wszyscy pracownicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj doświadczyłam co znaczy czekać na autobus. W niedzielę w drodze do Kabwe kupiłam od razu bilet na wtorek do Chingoli, żeby być pewną że będę miała miejsce. Wszystko poszło ładnie, bez problemu sprzedano mi wejściówkę. Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów z pracownikiem firmy i ustaliliśmy że autobus będzie ok. 14.&lt;br /&gt;We wtorek rano, ku mojemu zdziwieniu Jeff zadzwonił powiedzieć że wszystko ok i że tak jak ustalaliśmy będzie ok 14. Do południa udało mi się jeszcze zobaczyć kilka miejsc w Kabwe (m.in. bardzo ciężkie więzienie), poznać pozostałych współbraci o. Pawła i zjeść szybko lunch by zdążyć na autobus. &lt;br /&gt;Chwilę po 14, kiedy z o. Pawłem "rozkoszowaliśmy" się hałasem i brudem stacji Pks Jeff zadzwonił kolejny raz, że mają opóźnienie ok 1,5h. wszystko jednak było oczywiste więc nie przejmowałam się tym zbytnio. ok 15.55 podjechał autobus tejże firmy u której ja wykupiłam bilet. Zapytałam czy jadą do Chingoli, ale okazało się że jadą tylko do Kitwe (stacja przed moim miejscem przeznaczenia). Wszystko jednak było bardzo podejrzane. zadzwoniłam zatem do przyjaciela Jeffa i zapytałam co jest grane, a on mi odpowiedział żebym się nie ruszała, autobus jest w drodze, mam czekać. No to siedzieliśmy z o.Pawłem do 17. Próbowałam się skontaktować z Jeffem ale jego, zresztą Pksu też,ani było widu, ani słychu. Po 3 min. naradzie zdecydowaliśmy wrócić do domu - ku zdziwieniu proboszcza (pochodzi z Ghany). Kiedy zapytał co się stało oznajmiłam Mu grzecznie, że ma szczęście iż nie jest Zambijczykiem bo gotowa jestem zabić pierwszego lepszego, jaki pojawi się na mojej drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełna emocji postanowiłam, że następnego dnia wyruszam do Lusaki i próbuję odebrać moje ciężko zarobione kwacha tym oszustom!!!! &lt;br /&gt;Kiedy uspokojona zajęłam się kolacją zadzwonił telefon. ku mojemu zdziwieniu był to Jeff. Spokojnie i grzeczne zapytał "Gdzie jestem? Przecież miałam czekać na stacji!!!&lt;br /&gt;o zgrozo!!!! Spokojnym głosem odpowiedziałam grzecznie, że czekałam jakieś 4 godziny i nawet próbowałam się skontaktować ale ...i że chyba jest nienormalny, myśląc iż będę jechała teraz po nocy z nie wiadomo kim i czym!!!!!&lt;br /&gt;Ustaliliśmy zatem, że jutro kiedy on będzie wracał spotkamy się w Kabwe i on odda mi pieniądze.&lt;br /&gt;No to zobaczymy!!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ach uwielbiam ten zambijski publiczny transport. Nigdy nie wiesz co może cię spotkać. Nadal jednak kultywuję moje motto "Take it easy"!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7864446966884170397?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7864446966884170397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/bus-is-coming.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7864446966884170397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7864446966884170397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/bus-is-coming.html' title='Bus is coming...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7609083354967217311</id><published>2010-08-08T16:37:00.003+01:00</published><updated>2010-08-08T16:43:20.443+01:00</updated><title type='text'>Skleroza...</title><content type='html'>Kochani, napisałam ostatnio kilka słów co u mnie ale zapomniałam wziąć teks ze sobą z Mansy. Jak tylko do mnie dotrze wrzucę na bloga a tym czasem piszę do Was z Kabwe. Wsadziłam dziś Ewę w samolot (krzyczała i opierała się, lecz mimo tego że nabrała trochę ciała udało mi się ją wepchnąć w ostatniej chwili:); a sama ruszyłam w ostatnią podróż po Zambii by pożegnać przyjaciół. Właśnie goszczę u SVD, zatem żegnam sie z o. Pawłem. Potem w planach Chingola i ostatni etap - dotarcie do wodospadu Kalambo (drugi, najwyższy jednostopniowy wodospad w Afryce) oraz jezioro Tanganika. Potem już tylko Polska.&lt;br /&gt;Olsztyniacy - Napiszcie kilka słów jak po Albanii? &lt;br /&gt;Ściskam wszystkich bardzo gorąco......&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7609083354967217311?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7609083354967217311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/skleroza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7609083354967217311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7609083354967217311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/08/skleroza.html' title='Skleroza...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-758012868293842524</id><published>2010-07-18T09:27:00.005+01:00</published><updated>2010-07-18T09:32:14.553+01:00</updated><title type='text'>"W czasie kazan dzieci sie nudza..."</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK8AiutofI/AAAAAAAAAUE/SEyvAv038GQ/s1600/DSCN7899.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK8AiutofI/AAAAAAAAAUE/SEyvAv038GQ/s200/DSCN7899.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495161212854182386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK70ksTqOI/AAAAAAAAAT8/LTUZT8SqUP8/s1600/DSCN7836.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK70ksTqOI/AAAAAAAAAT8/LTUZT8SqUP8/s200/DSCN7836.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495161007222532322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK7tJKm-pI/AAAAAAAAAT0/5xng5X_d3B4/s1600/DSCN7774.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK7tJKm-pI/AAAAAAAAAT0/5xng5X_d3B4/s200/DSCN7774.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495160879574350482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK7lnJRbGI/AAAAAAAAATs/sCAjAZm_3KQ/s1600/DSCN7730.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK7lnJRbGI/AAAAAAAAATs/sCAjAZm_3KQ/s200/DSCN7730.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495160750182853730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK7WzP44lI/AAAAAAAAATk/kHa0_xzXxlo/s1600/DSCN7633.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK7WzP44lI/AAAAAAAAATk/kHa0_xzXxlo/s200/DSCN7633.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495160495733793362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chisenga – wyspa na rzece Luapula, dzicz…, bez stałego prądu, tylko Ci, którzy mają baterie słoneczne są szczęściarzami. Realizując mój plan – zostania świętą, która umrze w buszu, tam spędziłam niedawno dłuższy weekend. Razem z Ewą wprosiłyśmy się na wyprawę misyjną księdza Andrzeja Daniluka. Wyspa jest jedną ze stacji misyjnych parafii Kazembe, do których misjonarz dociera czasem tylko raz w roku. Ostatnio wyspiarze gościli księdza na Boże Narodzenie. Sam Salezjanin opowiada o tym miejscu z wielkim zapałem i miłością. Uwielbia spędzać tam czas, co można wyczytać z jego opowieści i uśmiechu towarzyszącego im. &lt;br /&gt;Aby dostać się na wyspę należy najpierw pokonać 3 godzinną trasę – łódką (czas jest uzależniony od załogi pokładu, jeżeli są to ministranci księdza Andrzeja to trasę można pokonać nawet w 2 godzinki). Sama droga wodna to przepiękne szuwary, wycięty i oczyszczony z zarośli kanał rzeczny. Dokoła aleje papirusów i wrzosowych lilii wodnych. Są jednak też miejsca, które przyprawiają na chwilę o dreszczyk. Pływające czarne skupiska ziemi, kopce, w których mogą czaić się węże, bardzo niebezpieczne, podobno rozmiarów anakondy, atakujące intruzów pojawiających się na ich terenie (w drodze powrotnej o zgrozo ugrzęźliśmy na dłuższą chwilę wśród takich kopców). &lt;br /&gt;Na wyspie są trzy główne wioski. Pierwsze dwa dni spędziliśmy w wiosce, której nazwy oczywiście nie pamiętam. Przywitano nas z radością. Zwłaszcza uśmiechnięte buzie dzieciaków i starszych wioski zapewniały, że jesteśmy tu mile widziane. Myślę, że długo nie widziano tu białych kobiet. Niektóre z dzieci, tych mniejszych reagowały płaczem na białasów. Większość nazywała nas siostrami. Ciekawe, co sobie myśleli, kiedy siostra Kasia zakładła spodnie albo krótkie spodenki. W każdym razie za dużo nie prostowałyśmy, że do święceń nam się nie spieszy Pierwsze moje marzenie się spełnia. Kąpiel w prysznicu i to z cieplutką wodą. Zaraz po przyjeździe zostajemy zaproszone do odświeżenia się. Za słomianymi matami czekały dwie balie cieplutkiej wody, mydło. W tym czasie ksiądz Andrzej siedział jak prawdziwy chif na krześle otoczony wiernymi. Po krótkim przywitaniu czas na jedzonko. Pierwszego dnia ugoszczono nas pyszną rybką, świeżą, smażoną w sosie z pomidorami, ubwali i oczywiście liście. Celebrujemy każdy kawałek „owoców rzeki”. Dawno nie jadłam tak pysznej ryby. Zmęczenie daje znać, ale o spaniu nie ma co myśleć. Po godzinie leżakowania (za oknem krzyki dzieciaków) przyszła kolejna delegacja mieszkańców przywitać się i zapraszając nas na zewnątrz. Chciałoby się odpocząć trochę od ludzi, ale nie wypada, oni tak bardzo się cieszą z wizyty. Mam wrażenie, że dzieciaków przybyło…No to sobie odpoczęłam…Ewa z wielkim zapałem zebrała sporą grupę chętnych do zabawy. Była okazja przypomnieć sobie wszystkie piosenki, gry jakie znamy z oratorium. Słodaski bardzo szybko uczyły się piosenek i były zaskoczone kiedy śpiewałyśmy coś w cibemba. Wieczór zaczęłyśmy kolacją – pysznym wiejskim kurczakiem. Pomimo, że czasem był on twardy (kiedyś jeden z Zambijczyków podjął sam temat, czemu kurczak przyrządzony przez musungu jest miękki a przez Zambijkę twardy? Doszliśmy do wniosku, że zazwyczaj Zambijczycy są tak głodni, że nie czekają, dłużej aż mięso się ugotuje), smakował zupełnie inaczej niż ten z Shopritu. Nasz był średnio krwisty, udało się jednak go porozrywać – oczywiście nikt tu nie pyta o sztućce. My dwie jedzące kolację a na zewnątrz cała gromada głodnych brzuchów, no ale nie wypada odmówić, trzeba szanować tradycje i nawet jak się nie jest głodnym zjeść. Po kolacji usiadłyśmy przed chatą. Obserwowałam schodzących się parafian. Wszyscy z wielkim uśmiechem witają ponownie. Jest to czas na śpiewy chóralne. Na moje nieszczęście były to same smęty, które jeszcze bardziej utulały do snu. Ewa padła pierwsza. Potem ksiądz Andrzej. Kiedy proboszcz udał się na spoczynek katechista rozgonił wszystkich do domu. Pozostało tylko umyć się w miseczce wody i pomodlić o same najedzone moskity. To, co najbardziej lubię w buszu to, że chodzi się szybko spać. Brak prądu powoduje, że zazwyczaj o 20, 21 wioska utula się do snu. No chyba, że jest w okolicy jakiś bar. &lt;br /&gt;Nie inkulturyzowałyśmy się za bardzo (Zambijczycy wcześnie wstają, zwłaszcza kobiety) i jak prawdziwe leniwe musungu spałyśmy do 8.00. Już dawno nie pozwalałam sobie na tak długi sen. Śmiałyśmy się do ks. Andrzeja, że tak tu się rozleniwimy i w Mansie trzeba będzie użyć dźwig by ściągać nas z łóżek. Taki tu zwyczaj, że wodę do kąpieli przynoszą nam rano (poprzednim razem w buszu też tak było). Dla mnie to pewien dyskomfort, bo po całym dniu trudno jest zasnąć brudną i zakurzoną. Dzień na wyspie zaczynał się zatem kąpielą w buszowym prysznicu, z balią cieplutkiej wody. Potem śniadanie – gotowany ryż z pomidorami i cebulką. To, czego brakuje to poranna herbata albo kawa. Kolejny dzień to spacer po okolicy i zabawy z dzieciakami, których tu pełno. W wiosce widać było i czuć wszędzie suszącą się kasawę. Widok jest o wiele przyjemniejszy od zapachu, niezbyt zachęcającego do jedzenia (dla mnie kasawa po prostu śmierdzi). Wieczorem mecz piłki nożnej. Najzabawniejszy, jaki widziałam. Do gry włączyła się nawet Ewa, która zazwyczaj tylko obserwuje. Najciekawsze i najśmieszniejsze jest to, że jak tylko Ewa dostała się do piłki, cała obrona drużyny przeciwnej rozpływa się gdzieś na boki (nie wiem czy z obawy przed nią czy z uprzejmości). Jakaż była radość przybyłych na mecz mieszkańców wioski, kiedy Ewie udało się strzelić gola! Wszyscy wiwatowali głośniej niż na Mistrzostwach Świata w SA. Trzeciego dnia wczesnym rankiem o 10.00 udałyśmy się w 2 godzinną podróż pieszą na drugi koniec wyspy do głównej wioski Chisenga. Towarzyszył nam cherman z tejże wioski, który zabrał część naszego bagażu w tym słodkie ziemniaki i kurę, którą dostałyśmy na odjazd. Wszystko to włącznie z materacem księdza Andrzeja zapakował na rowerek i ruszyliśmy. Co chwila ludzie żegnali nas albo witali, pozdrawiali i życzyli dobrej drogi. Podczas spaceru nie mogłam napatrzeć się na pola kasawy uprawiane w gorącym słońcu i wypalonej jego żarem ziemi. To co najbardziej utkwiło mi w pamięci z tej wioski (z wyjątkiem kolejnych setek dzieci) to Msza Święta w niedzielę, a szczególnie zachowania dzieci podczas kazania.&lt;br /&gt;Podczas niedzielnej mszy posadzono nas przy ołtarzu zaraz obok chóru. Naprzeciw było miejsce dla ok. 40 dzieciaków, które można było obserwować. Z moich wnikliwych spostrzeżeń wynika, że dzieci w czasie kazań się nudzą, zwłaszcza, jeśli trwa ono ponad 50 min. Słodaski można podzielić na kilka grup:&lt;br /&gt;1. Grupa śpiochów – to te, którym nie przeszkadza krzyczący, gadający bez przerwy ksiądz, nie reagują one też na zaczepki swoich kolegów tylko smacznie odpoczywają śniąc o aniołkach i nshimie. Kiedy już potrzeba snu zostanie zaspokojona otwierają swoje małe brązowe oczka, przeciągają się słodko i wracają do uważnego słuchania słów księdza. &lt;br /&gt;2. Grupa gaduł – są to małe brązowe słodaski, którym nie zamykają się buzie, wręcz przeciwnie nasilają swoją aktywność komunikacyjną z innymi, kiedy tylko ksiądz zaczyna podnosić głos. Nie zamykają swoich pyszczków nawet na prośby i groźby starszych, pilnujących porządku w kościele. Jaka szkoda, że nie mogę zrozumieć co jest tematem konwersacji, często popartej żywą gestykulacją. &lt;br /&gt;3. Grupa rozrabiaków – należą do nich dzieci, którym świecą się oczka i chytry, przebiegły uśmiech nie znika z twarzy. Ta grupa potrafi rozbawić najlepiej obserwatorów. Zabawa zaczyna się od przyczajenia na przeciwnika i uderzenia go tropikiem z głowę. Następnie pojawia się odwet ze strony poszkodowanego. I tak zaczyna się pewna tropikowa bitwa. Kiedy robi się już za głośno do akcji wkracza ktoś z dorosłych. Ku zadowoleniu zaczepnisia, tego który rozpoczął bitwę, naganę dostaje poszkodowany. I tak kończy się zabawa podczas kazania. &lt;br /&gt;4. Grupa misjonarskiego wparcia – te dzieciaki nie wiadomo czemu, jak zaczarowane słuchają z uwagą słów kapłana. Siedzą cichutko, nikomu nie przeszkadzają. Wydają się zmieszane i troszkę zagubione, kiedy kapłan kończy słowami Amen. Najwidoczniej zaciekawione są dalszą częścią niecodziennej „imprezy”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy i ja usłyszałam Amen, wróciłam myślami i wzrokiem do aktywnego uczestnictwa we Mszy Świętej, która tutaj na wyspie jest rzadkością.&lt;br /&gt;PS. Paczka wielkanocna z Olsztyna dotarła (w sumie to wyszła to paczka wielkanocno-urodzinowa). Ku mojemu zdziwieniu Chińczycy zupki nie skonfiskowali. Wszystko dotarło bez szwanku – żóbrzyk też Dzięki za wszelkie materiały dla dzieciaków, przydadzą się. Oratorium i przedszkole to jak studnia bez dna. Nie załapałam tylko, po co te czasopisma misyjne? Ja tu mam misje na co dzień!!! No chyba, że to część formacji misyjnej… Dzięki za zdjęcie, szkoda, że nie ma na nim ks.Bozika!!! Mam nadzieję, że grupa Albańska też pokochała Shkrel, jak ja przed dwoma laty!!! Ach, zazdroszczę Wam tej Albanii, tak bardzo tęsknię!!!!&lt;br /&gt;Dotarła też paczka dla dzieciaków z Warszawy od niejakiej Pani Żmichowskiej. Bardzo proszę, jeżeli czyta Pani mój blog o kontakt mailowy – mysza432@wp.pl Dziękujemy za wszelkie zabawki, materiały papiernicze, ubrania. Kolejne wolontariuszki będą miały nowe zapasy&lt;br /&gt;Tak nam powoli czas wracać. Ja spakowałam już jedną torbę. Po niedzieli siostra Zofia jedzie do Lusaki, to mi ją zabierze, co bym nie dźwigała. I tak pewnie będę miała ciężki bagaż smutasów i tęsknotek. Póki co z Mansy wyruszam na początku sierpnia by jeszcze pobuszować po Zambii, a potem „…ukochany kraj, umiłowany kraj…”&lt;br /&gt;Buziaki u uściski dla mojej babci Sabci z okazji 80tych rodzinek. Chciałabym jeszcze publicznie pogratulować tej samej babci, że wytrzymała ze swoim mężem, a moim ukochanym dziadkiem Mieciem zwanym „Złota Rączka”, 60 lat!!!! Kocham Was bardzo!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-758012868293842524?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/758012868293842524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/07/w-czasie-kazan-dzieci-sie-nudza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/758012868293842524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/758012868293842524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/07/w-czasie-kazan-dzieci-sie-nudza.html' title='&quot;W czasie kazan dzieci sie nudza...&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TEK8AiutofI/AAAAAAAAAUE/SEyvAv038GQ/s72-c/DSCN7899.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7607101433987170572</id><published>2010-07-03T14:25:00.001+01:00</published><updated>2010-07-03T14:26:25.226+01:00</updated><title type='text'>Najlepsze na smieci sa dzieci</title><content type='html'>Temat śmieci i brudu wkoło powraca za każdym razem przy większej dyskusji. Papiery są wszędzie, wkoło szkoły, w oratorium, w okolicy kościoła…Gdzie się nie obejrzysz plastikowe torebki, woreczki po Iceblock, świecące na słońcu opakowania po chipsach, ciastkach, kartony, butelki…Można by wymieniać i wymieniać.&lt;br /&gt;Teren szkoły został nawet podzielony na sektory. Za każdy sektor odpowiedzialna jest poszczególna klasa. Co z tego jednak, jeżeli nauczyciele nie zwracają na to uwagi, jeżeli te śmieci przeszkadzają tylko siostrom i mi. Edukacja ekologiczna kończy się, zatem na korzystaniu podczas przerwy na śniadanie z kosza na śmieci w przedszkolu i wrzucaniu do mojej kieszeni papierków po cukierkach, kiedy jest słodki dzień w oratorium. Więcej już chyba nie wykrzesam z siebie i dzieci. Najgorzej jest teraz, kiedy jest bardzo wietrznie. Śmieci fruwają wszędzie. Kiedy tak kolejny raz ubolewałam nad tym brudem wkoło, kiedy kolejny raz brzmiały mi jeszcze w uszach słowa ks. Michała żeby sprzątać teren oratorium Duch Święty natchnął. Najważniejsze to się dobrze bawić i połączyć to z pożytkiem dla wszystkich. Zawody w sprzątaniu. Korzystając z radości przebywania z moją ukochaną grupą Dominic staram się być kreatywna i wymyślam coś nowego. Dziś podzieliłam grupę na 4 zespoły a na czele każdego postawiłam lidera. Każda grupa pomalowała sobie twarze w czterech kolorach i dostała po jednym worku. Następnie pokazałam dzieciom plan naszego terenu podzielony na 4 sektory i oznajmiłam, że mamy wielką misję do spełnienia. Trzeba oczyścić teren. Dałam Słodaskom pół godziny. Kiedy moi oratorianie skrzętnie zbierali każdy pyłek na drodze spotkałam jednego z naszych katechistów. Jakoś tak nadzwyczaj radośnie mnie przywitał i zawoła do siebie. Zaskoczona, o co chodzi podeszłam. – Wiesz Kasia, to mi się podoba. Oni sprzątają śmieci, niesamowite – powiedział z radością w oczach. Jeszcze bardziej dumna z moich urwisów dopowiedziałam – Pewnie, bo to najlepsza grupa w oratorium!!! Pełna radości postanowiłam przygotować nagrody. Kiedy zawody dobiegły końca usiedliśmy z wszystkimi na małą pogawędkę. Wszyscy byli zaskoczeni, że uzbieraliśmy aż 4 pełne wory śmieci!!! Doszliśmy do wniosku, że lepiej od razu wrzucać do wielkiej wykopanej dziury niż na ziemię i potem zbierać to wszystko. Dzieciaki świetnie się jednak bawiły i chyba włączę akcję – Najlepsze na śmieci są dzieci!!!&lt;br /&gt;Zastanawiam się tylko, czemu ten pomysł nie wpadł mi prędzej do głowy? Chyba za dużo na głowie….&lt;br /&gt;Wierzcie mi, że na misjach jest więcej pracy niż czasu i już nawet nie planuję niczego, bo nie mam wolnych terminów. A chciałoby się zrobić jeszcze tak wiele!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7607101433987170572?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7607101433987170572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/07/najlepsze-na-smieci-sa-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7607101433987170572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7607101433987170572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/07/najlepsze-na-smieci-sa-dzieci.html' title='Najlepsze na smieci sa dzieci'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5439310307813888412</id><published>2010-06-23T18:54:00.004+01:00</published><updated>2010-08-13T10:37:41.745+01:00</updated><title type='text'>"Czyń dobro mimo wszystko" M. Teresa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TCJLJtdPlBI/AAAAAAAAATc/AjG5v8OpwUs/s1600/DSCN5249.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TCJLJtdPlBI/AAAAAAAAATc/AjG5v8OpwUs/s200/DSCN5249.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5486029926283842578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TCJK7bVb9tI/AAAAAAAAATU/OlcDMqabZ6E/s1600/DSCN5248.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TCJK7bVb9tI/AAAAAAAAATU/OlcDMqabZ6E/s200/DSCN5248.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5486029680901093074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Jeśli czynisz dobro, oskarżą cię o egocentryzm. Czyń dobro mimo wszystko!&lt;br /&gt;Twoja dobroć zostanie zapomniana już jutro. Bądź dobry mimo wszystko!". (M.Teresa)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kasiu, jak to jest z czynieniem dobra na misjach? Ono też bywa niezrozumiane i marnowane? Czy mimo to, nadal Ci się chce?&lt;br /&gt;Agatko, w końcu doczekałaś się odpowiedzi na swoje pytania. Właśnie dostałam gratis wolne popołudnie żeby odpocząć od „czynienia dobra”. To znaczy, że przychodzi czasem czas by zamknąć się na trochę w pokoju, popłakać, pomyśleć, pogadać z siostrą Zofią - o co w tym wszystkim chodzi? Wszystko w porządku, jeśli taki czas nie pojawia się zbyt często. Ja jednak chyba mieszczę się w normie.&lt;br /&gt;Na początku trzeba zastanowić się, co znaczy czynić dobro? Niekiedy wydaje nam się, że robimy dobrze a wynikają z tego same problemy. Jednak Matka Teresa mówiła „Bądźcie dobrzy dla tych, wśród których żyjecie. Wolę, żebyście popełniali błędy z dobroci serca niż żebyście dokonywali cudów, nie miłując”. &lt;br /&gt;Jeszcze inaczej, kiedy wkładamy wszystkie swoje siły i wszyscy mają to w nosie. No cóż wtedy pozostaje tylko „Bądź dobry mimo wszystko”.:)&lt;br /&gt;Każdego dnia mamy okazję do czynienia dobra i niekoniecznie musimy wyjeżdżać na misje w tym celu. Kiedy już jednak zdecydujemy się na taki krok trzeba być szczególnie gotowym na ataki ze strony ZŁEGO. On strasznie nie lubi dobra i każdego dnia będzie szukał sposobu i metody jak zniszczyć dobro. &lt;br /&gt;Czynić dobro na misjach to wykonywać swoją pracę z oddaniem, zaangażowaniem, odpowiedzialnością i uśmiechem, choćby chciało się płakać. Moja praca tutaj to przede wszystkim praca z dzieciakami. Moim życiem jest przedszkole i to w 300% oddaje każdego dnia moje siły, moje smutki i radości, moje kolejne siwe włosy Laura Pre-school w Mansie. &lt;br /&gt;Na początku był szok, zwłaszcza, jeżeli chodzi o pracę z dziećmi, o system edukacyjny w Zambii, o dydaktykę przedszkolną. Wszystko tu jak w szkole, dziecko ma siedzieć i kuć na pamięć to, co nie rozumie, nie pojmuje, nie wyobraża sobie. Wtedy jednak była siostra Maura, która pomagała to wszystko zrozumieć i pokazywała, że możemy zmieniać małe rzeczy i przyzwyczajać się do tych, których zmienić nie możemy – choćby Cię „cholera jasna” strzelała.&lt;br /&gt;Teraz jednak nie ma już siostry i wszystko jest pod górkę. Generalnie w przedszkolu jesteśmy obie z siostrą Zambijką odpowiedzialne za funkcjonowanie. Tyle, że siostra spędza czas w biurze na czytaniu książek i przyjmowaniu gości, z małą 10 min przerwą na pomoc przy posiłkach dzieci. Ja natomiast chodzę i poganiam nasze „Święte Krowy” do roboty. Każdego dnia trzeba przypominać, że przychodzą do pracy a nie na spotkanie, że pracują w grupie z dziećmi a nie na zewnątrz w plotkarstwie, że mamy fajne układanki, gry przygotowane przez wolontariuszy, siostrę Maurę i aby dzieci zachęcić należy z nimi usiąść czy ostatecznie położyć im na stoliku. Każdego dnia trzeba pokazywać, kto gdzie stoi na placu zabaw by troszczyć się o bezpieczeństwo dzieci, zachęcać by zrobiono coś innego na zajęciach niż kolejne powtarzanie alfabetu. Kiedy jednak tylko przestaniesz na jeden dzień, kiedy wyskoczysz do domu na szybką kawę, kiedy zajmiesz się czymś innym - wszystko lega w gruzach. Ja tu myśleć o rozwoju państwa, reformie czegokolwiek skoro nikt nie bierze odpowiedzialności za to, co robi!!!!!&lt;br /&gt;Wszystkiego się odechciewa!!! Dzisiaj przyszła mi refleksja na temat wyposażenia przedszkola w środki dydaktyczne. Od jakiegoś czasu przygotowuję różne gry i pomoce do zajęć. Tyle, że dziś zdałam sobie sprawę, że nikt tego nie używa – bo się mu nie chce. Najszybciej jest napisać literę na tablicy, powtórzyć ją 100 razy i przechodzimy do pisania w zeszytach. &lt;br /&gt;Siostra Dyrektor w ogóle nie ma pojęcia o pracy przedszkola, do tego ta różnica kulturowa sprawia, że często nie rozumie mnie i moich problemów, uwag. Najlepsze jest to, ze po pewnym czasie wiele z tych rzeczy, które ja zgłaszam a ona lekceważy wychodzi i tak na moje – tak jakoś Bóg kieruje, dbając o dobro moich brązowych przedszkolaków. &lt;br /&gt;Czemu tak ciężko jest rozumieć dobro, jakie chce się darować? Co z tego, że siostra przełożona powie, że jest szczęśliwa z obrazków wymalowanych na ścianach w przedszkolu. Ja byłabym usatysfakcjonowana, gdyby nauczyciele wykorzystywali to do zajęć z dziećmi, bo po to je malowałyśmy. &lt;br /&gt;Kiedy jednak człowiek wypłacze się już do poduszki, wyżali siostrze Zosi, wypije herbatę zrobioną przez Ewę i pomyśli o uśmiechach małych Słodasków na sercu robi się cieplej.&lt;br /&gt;I znów chce się wstać rano do przedszkola, wytrzeć kolejne 90 zasmarkanych nosów, ściągnąć 90 swetrów gdy słońce praży niemiłosiernie czy przytulić 90 uśmiechniętych brązowych buziek do swojej zatroskanej białej. A kiedy jest nadal smutno, w oratorium czeka szalona grupa urwisów z Dominika, która zawsze coś spsoci, wymyśli śmiesznego czy zaśpiewa „Kasia alitemwa abanabanono” (Kasia kocha małe dzieci). &lt;br /&gt;Pewnie nie ja jedna zadaję sobie pytanie – Czy warto czynić to dobro? Praca misyjna to ciężki kawał chleba i wielu wolontariuszy ma po pewnym czasie dylemat – gdzie dobro w tym wszystkim? Korzystając jednak z rady pewnej doświadczonej już wolontariuszki postanawiam - Ile jestem w stanie będę dawać dzieciakom. To dla nich jestem posłana!!! MIMO WSZYSTKO!!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5439310307813888412?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5439310307813888412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/06/czyn-dobro-mimo-wszystko-m-teresa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5439310307813888412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5439310307813888412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/06/czyn-dobro-mimo-wszystko-m-teresa.html' title='&quot;Czyń dobro mimo wszystko&quot; M. Teresa'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/TCJLJtdPlBI/AAAAAAAAATc/AjG5v8OpwUs/s72-c/DSCN5249.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-1396786408629744898</id><published>2010-06-23T18:52:00.000+01:00</published><updated>2010-06-23T18:53:43.989+01:00</updated><title type='text'>"Iść Małą Drogą" - TAU</title><content type='html'>Z całego serca dziękuję wspólnocie TAU z Olsztyna za promyki słońca, które do mnie dotarły. Przepraszacie, że nie pisaliście, nie wysyłaliście paczek, ale ja też nie odzywałam się do was. Szczerze powiedziawszy to nie sądziłam, że mam takich wiernych fanów na Nagórkach.:) Dziękuję jednak za wszelką modlitwę, którą odczuwałam tutaj bardzo. Terska jest nadal moją największą Przyjaciółką i wiele razy przytulała mnie do Swojego małego, dziecięcego serca. Wszędzie tutaj czuję Jej obecność, krocząc moją małą zambijską drogą.&lt;br /&gt;Nie wiem, co prawda jaki skład grupy był w tym roku i kto pozostał wierny Małej Tereni ale dziękuję za wszelkie ciepłe słowa przesłane w słonecznych promykach. &lt;br /&gt;Chciałabym tylko sprostować niektóre z nich. Co do odwagi to jeszcze nie jest tak dobrze jak bym chciała. Zaufałam Bogu, ale nie potrafię oddać Mu się całkowicie…Jestem super – no to trochę za dużo jak dla mnie Ciekawe, kto to napisał?:)  O to czy jestem super to trzeba by zapytać moich życiowych współlokatorek albo ze mną pomieszkać Cała prawda wychodzi na jaw…Ale staram się, codziennie uczę się asertywności i miłości do bliźniego – idąc za przykładem św. Tereni podnoszę te małe szpilki i ofiarowuję za dusze w czyśćcu cierpiące. &lt;br /&gt;Któż to mnie zapamiętał uśmiechniętą i wesołą? Przecież ja jestem strasznym ponurakiem!!! Każdy uśmiech jednak, który pojawia się na mojej twarzy traktuję jako szczególny co sprawia, że rosnę w Miłości Pana.&lt;br /&gt;Z resztą w zupełności się zgadzam Tak na serio, to dziękuję Wam za modlitwę i ciepłe słowa, które trafiły w bardzo odpowiednim czasie. Już nie mogę doczekać się kiedy spotkam Wasze uśmiechnięte mordki i podzielę się z Wami moim kawałkiem brązowego, afrykańskiego serca. Odpoczywajcie i stawajcie się światłem dla innych poprzez swoje uczynki i słowa. &lt;br /&gt;Do zobaczenia…&lt;br /&gt;„Nie dosyć więc dać każdemu, ktokolwiek mnie prosi, trzeba uprzedzić jego pragnienia, dać do zrozumienia że oddawanie usługi uważa się za obowiązek, za wielki zaszczyt…” św. Terenia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-1396786408629744898?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/1396786408629744898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/06/isc-maa-droga-tau.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1396786408629744898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1396786408629744898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/06/isc-maa-droga-tau.html' title='&quot;Iść Małą Drogą&quot; - TAU'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5950131047716757546</id><published>2010-06-04T21:04:00.000+01:00</published><updated>2010-06-04T21:05:31.663+01:00</updated><title type='text'>Kolejne przygody</title><content type='html'>Ach, wszyscy tylko przypominają, proszą o nowe notki na blogu, ale nikt nie napisze maila co się dzieje u Was. Nie pamiętam, kiedy dostałam wiadomości od mojej ukochanej kuzynki Małgosi, czy współlokatorek z Wańkowicza, albo moich koleżanek po fachu, że nie wspomnę o dzieciach, które porzucałam z rozdartym sercem – grupie MWDB OLSZTYN. Tylko ksiądz Hubert i załoga z Przedszkola 31 pozostaje wierna swoim obietnicom NIE ZAPOMNIEĆ!!!&lt;br /&gt;Co do moich postów to ciągle coś, wsiąkłam już zupełnie w moje obowiązki, w życie misyjne, w którym ciągle brakuje czasu. Wcześniej były wakacje, potem malaria a przez ostatni czas palec w gipsie to i jak tu pisać. Moje nowe hobby zostało zawieszone na jakiś czas i to pod przymusem. Grając z męską drużyną, czasem mało delikatną i wcale nieprzejmującą się jedyną umukashaną (dziewczyną) na boisku, wybiłam sobie palucha. I to tego, na którym w przyszłości będzie się prezentować obrączka!! Nie był to pierwszy raz, ale ten raz był zbyt mocny. Kiedy opuchlizna nie chciała zejść postanowiłam odwiedzić miejski szpital. Swoją drogą widziałam już klinikę, szpital więc został już tylko witch doktor!!! Jak to na obczyźnie bywa tak i w Mansie znalazł się znajomy, biały doktor Bogdan z Ukrainy. Przyjął mnie bardzo serdecznie, szybciutko przed pokojem prześwietleń wypisał skierowanie i sprawa prześwietlenia została załatwiona w 15 min – w normalnym trybie średnia czasu 3h. Na szczęście nie było złamania i przemieszczenia kości, udaliśmy się zatem do zabiegowego, w celu konsultacji (5min) i założenia gipsu 10 min. Wszystko w iście ekspresowym tempie, nawet w Polsce nie da się tego tak szybko załatwić. Oczywiście była propozycja nastawiania palca, na którą odpowiedziałam stanowczo NIE!!! Gips w sumie też był chyba tylko, dlatego że nie wierzyli mi do końca, że nie będę grała w kosza przez jakiś czas. Zostałam, zatem uziemiona na 2 tyg z palcem w gipsie u prawej ręki. Szpitala za dużo nie widziałam, miałam okazję mijać kuchnię – jedzenie (shima) gotowana jest na palach drewnianych na zewnątrz. Pokój prześwietleń wyglądał całkiem estetycznie, na łóżku była nawet poduszka. Najśmieszniejsze było jak dr Bogdan napisał w skierowaniu teacher Kasia. Oczywiście Afrykańczycy nie przyjęli tego do wiadomości i zapytali o nazwisko. Szkoda, że nie widzieliście miny laboranta jak kazałam mu napisać KOBUSIŃSKA Kiedy wywoływali mnie po zdjęcie, też się uśmiałam, bo gdyby nie to, że widziałam na zdjęciu dłonie, nigdy nie domyśliłabym się że czytają moje nazwisko. &lt;br /&gt;Gips zdjęłam sobie po dwóch tygodniach męczarni (chciałam tylko zauważyć, że z zagipsowanym palcem całkiem możliwe jest pływanie w jeziorze) i palec nadal opuchnięty. I masz ci los. Udaję się, zatem kolejny raz do szpitala. Tym razem obejrzy mnie chirurg też z Ukrainy. Zobaczymy, co też poradzi. (Właśnie wróciłam z wizyty, wiadomości są bardzo smutne – z palcem ok., mam dużo ćwiczyć go i zakaz grania w kosza przez kilka miesięcy). Ciekawostka: Sala operacyjna w szpitalu w Mansie nazywa się OPERATION THEATRE.&lt;br /&gt;Po ostatnim śnie gdzie spadłam z drzewa, na którym siedziało ze 30 kotów zastanawiam się co teraz się przydarzy&lt;br /&gt;Życie misyjne. Generalnie same braki. Dziury w budżecie na wszelkich możliwych płaszczyznach. Dzieciaki nie chodzą do szkoły, bo nie mają na opłatę (szkoły nawet państwowe są płatne, oprócz school fees trzeba kupić uniform i buty, zeszyty. Jeżeli nie ma się tych podstawowych rzeczy dzieciaki wysyłane są do domu). Czasem dziwi mnie to, jak prosto i łatwo odpowiadają, że przestali uczęszczać gdyż nie zapłacili czesnego. Naprawdę wielkie szczęście mają uczniowie naszej szkoły, których czesne pokrywane jest w większości z pieniędzy adopcyjnych. W ostatnim czasie też zostałam wrobiona w macierzyństwo. Jeden z nauczycieli dołączył do moich rozmów z liderami. Rozmawialiśmy o tym, co im brakuje w szkole. Nauczyciel przysłuchując się zażartował, że powinni zwrócić się do ba Majo (mamy) – wskazał na mnie. Ja zażartowałam, że skoro mamy mamę to on zostanie tatą. Potem nastąpiły negocjacje w rezultacie, których jeden z liderów skorzystał, ustaliliśmy, że mama kupuje uniform a tata buty. Z żartu wyszło coś dobrego, tyle, że mam nadzieję, iż kolejne moje dzieci nie zaczną się dopominać, bo zbankrutuje. Zasmuciła mnie też niedawno rozmowa, z Nathanem – liderem. Jest w klasie 9 i podczas pogawędki okazało się, że nie chodzi do szkoły, gdyż nie opłacił czesnego. Jest sierotą, stracił wcześnie rodziców (ojca nie pamięta a matkę jak miał 2 lata). Mieszka z bratem i jego rodziną. Brat nie ma stałej pracy, więc lekko w domu nie jest. Bardzo lubię tego chłopca, jest pracowity i spokojny. Czasem zamyśla się i wpatruje w pustkę – zupełnie jak ja. Myślę, że nasze spokojne dusze dobrze się dogadują. Dogadaliśmy się zatem, że dam mu połowę wymaganej sumy a on pomoże mi w pracach porządkowych na terenie przedszkola. Możecie sobie wyobrazić jak szczęśliwe było moje serce, kiedy na drugi dzień Nathan przypędził w uniformie szkolnym i roześmianą buzią od ucha do ucha pokazać mi rachunek (zawsze wymagamy od dzieciaków rachunków, sprawdzamy czy nie oszukują). W ten sposób pojawił się kolejny uśmiech na kolejnej brązowej twarzy. Nie możemy pomóc wszystkim, nawet jeśli to są dobrzy pomocni liderzy, możemy jednak powoli wspierać i cieszyć się że kolejnym uśmiechem na twarzy. &lt;br /&gt;Zawsze pojawia się dylemat: Komu pomóc, na ile pomóc i wymagać a na ile tylko dawać? Dla mnie było oczywiste od razu, że nie mogę pomóc wszystkim. Tym bardziej, że wieści szybko się rozchodzą i potem powstaje niekończąca się kolejka potrzebujących. Wiele dzieci i młodych to wykorzystuje i liczy tylko, kiedy musungu im da, nie zastanawiając się jak mogą pozyskać pieniądze. Niedawno Ewa nie mogła się pogodzić z brakami naszych liderów, (ponieważ znamy ich lepiej niż pozostałe dzieci z oratorium znamy też ich potrzeby, smutki czy radości). Zastanawiała się jak można im pomóc. Zaczęło się wysyłanie ich od siostry do siostry od księdza do księdza. Kiedy przyszli do s. Zofii ona szczerze powiedziała że nie ma akurat żadnej pracy, ale mogą wykonać miotły bo to się przyda i wtedy kupi je od nich. Do tej pory nikt nie przyszedł a zdarzenie miało miejsce w marcu. Często mamy tu odmienne zdanie z Ewką na temat tego rodzaju działań. Obie się zgadzamy, że trzeba jakoś ich wspierać tylko zasięg tego wsparcia nas różni. &lt;br /&gt;Rada praktyczna dla przyszłych wolontariuszy: nie pomożecie wszystkim a czasem jedyną pomoc, jaką od siebie dacie to bycie z dzieciakami, młodzieżą, rozmowy z nimi i zabawy. I najważniejsze: najgorsze nauczyć dawania, zwłaszcza za nic. Czasem denerwuje mnie jak nasi liderzy wymagają od nas zeszytów, ołówków, długopisów a potem coraz droższych rzeczy jak buty, uniform…I tak łatwo im przychodzi powiedzieć: Daj mi ołówek! Kiedy pytam co się stało z poprzednim, danym 3 tyg, wcześniej – Zgubiłem!!! Zatem „wyżebrać” ode mnie cokolwiek nie jest łatwo i trzeba się trochę napracować. &lt;br /&gt;Nasi nauczyciele też mieli mały kryzys. Na początku semestru rząd nie wypłacił ba Kafundishiom w Zambii pensji. Nauczyciele, zatem zastrajkowali i w większości szkół nowy term zaczął się z tygodniowym opóźnieniem. U nas jednak wszystko rozpoczęło się w odpowiednim terminie. &lt;br /&gt;W przedszkolu wielkie malowanie. Podjęłyśmy z Ewą jedną z większych form współpracy – tu ksiądz Roman możesz być z nas dumny Siostra Celeste wydała zgodę na malowanie na ścianach, i takim sposobem w jednej klasie mamy dżunglę, w drugim afrykańską wioskę. Poza tym kolorowo robi się wokół budynku: kamienie w różnych odcieniach, środki dydaktyczne wyczarowane z pokrywek od wiaderek. Moje ukochane Laura Pre-school pięknieje z tygodnia na tydzień. Zdradzę wam, że uwielbiam chodzić wieczorami do przedszkola. Siadam sobie na kłodzie i wsłuchuję się w ciszę i chłonę duszę tego miejsca wspominając obrazy i przeżycia, których tu doświadczyłam do tej pory. 1 czerwca zorganizowaliśmy też dzieciakom Dzień Dzieci. Wybraliśmy się z tej okazji do 4 państw, poznaliśmy dzieci z 4 kontynentów (ze względu na braki białych grałyśmy z Ewą po dwie role. Ja byłam wróżką i Chińczykiem w jednym a Ewa – Polką i Indianką). Potem tańce, konkursy i wspólne video. Nasze Słodaski dostały po paczce popcornu (zostałam specjalistką od przygotowywania prażonej kukurydzy – 100 torebek w pół dnia) i lizaku. Impreza była wspaniała!!!! &lt;br /&gt;W oratorium przeżyliśmy niedawno akcję „Ciuszek”. Dziękujemy za ubrania przysłane z Polski, z SOMU. Wszystko zostało przekazane potrzebującym. Dzieciaki bardzo się cieszyły z każdej rzeczy, nawet zbyt dużej czy za małej. &lt;br /&gt;Tak czas pędzi szybko i niedługo trzeba będzie się spakować i pożegnać. Zanim to jednak nastąpi cieszę się Afryką, Mansą. Najśmieszniejsze jest to, że ostatnio częściej wyprowadzają mnie z równowagi Musungu a nie Afrykańczycy. Chyba trzeba się zastanowić czy na pewno ze mną wszystko w porządku&lt;br /&gt;No to się trzymajcie, piszcie. Post o Livingstonie i dalsza część puszkowa „is comeing” jak to mówią Afrykańczycy, więc czekajcie cierpliwie….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Humor misyjny – mam nadzieję, że Ewa mnie nie udusi za to. &lt;br /&gt;W maju obchodziliśmy urodziny Ewy. Wymarzyła sobie na ten dzień ognisko. Oczywiście, jak to cała Ewa, przygotowania rozpoczęły się późnym popołudniem (w dzień urodzin). Na godzinkę przed wyznaczonym czasem spotkania (19,00) zajęłam się sałatką a Ewa organizowaniem śpiewnika i ogniska – w tym drugim dzielnie pomagała jej s. Celeste. Ewa pożyczyła nawet, grila bo stwierdziliśmy, że będzie wygodniej. Jak to Ewa, nie sprawdziła czy mamy czarko – węgiel drzewny. Tak, więc ok. 19 okazało się, że grill raczej nie wypali. Kilka minut po 19 wpadła zdyszana, że kiełbaski trzeba przygotować w piekarniku, bo za ogniskiem trzeba poczekać. Okazało się (niestety, wiem to tylko z opowieści s. Godlive i żałuję, że tego nie widziałam), że Ewa nazbierała liści od banana i to całkiem świeżych. Kiedy nie chciały się palić z pomocą pobiegła s. Celeste polewając liście naftą. Co z tego wyszło? Kupa dymu!!! I śmiechu!!! Kiedy całą akcję zobaczyła s. Godlive od razu wszczęła akcję ratowniczą, wydała odpowiednie polecenia przygotowania kiełbasek w piekarniku i poszukała odpowiedniego materiału, palącego się bez problemu – drewna!!! Do tej pory śmiejemy się, że jak ognisko to tylko z liści bananowca i przygotowane przez Ewę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrałam się w niedzielę na szkółkę niedzielną Anglikanów, prowadzoną przez jednego z koszykarzy, z którym gramy w każdą sobotę. Podczas gdy dorośli mają mszę on zajmuje czas dzieciom. Mieliśmy okazję wymienić się doświadczeniami pedagogicznymi i podzielić zabawami. Swoją drogą znalazłam w Mansie małych brązowych Słodasków, które nie wiedziały jak mam na imię i z zaciekawieniem dotykały mojej skóry. Nie często spotyka mnie to, gdyż przez naszą wioskę nie da się przejść niezauważonym i dookoła słychać Kasia i Ewa. Tak, więc wszyscy wkoło wiedzą, kto się na spacer wybrał i nasi oratorianie czy przedszkolaki nie dziwią się już widokiem musungu. Bawiło mnie, kiedy po kryjomu szybko dotykały mojej ręki i śmiały się. Przy okazji spotkałam tam jedną z naszych dziewczynek z przedszkola - Faith. Oczywiście przyszła się przywitać i kiedy tak przymilała się do mnie do akcji wkroczył jej tata. Przywołał córkę do porządku, i poprosił żeby nie przeszkadzać madam. W odpowiedzi usłyszał – Father is not madam is teacher Kasia from preschool. Oboje zaczęliśmy się śmiać i tato przyszedł przywitać się. W poniedziałek nauczycielka pytała dzieci, jaki był dzień wczoraj i kto był w kościele. Dzieci krzyczały - me, me!!! Nagle w klasie padła odpowiedź z ust Faith - teacher Kasia!!! Nieformalnie, zatem zostałam przyjęta do rodziny kościoła anglikańskiego. &lt;br /&gt;To tak żeby Wam nie było smutno!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5950131047716757546?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5950131047716757546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/06/kolejne-przygody.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5950131047716757546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5950131047716757546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/06/kolejne-przygody.html' title='Kolejne przygody'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-986606067436660925</id><published>2010-05-05T09:10:00.000+01:00</published><updated>2010-05-05T09:11:19.424+01:00</updated><title type='text'>Chrzest misyjny</title><content type='html'>Przepraszam, że przerwę na chwile relację buszową ale chcę się podzielić z Wami ostatnimi wydarzeniami. Otóż stałam się już 100% misjonarzem. Przeszłam chyba już wszystkie elementy chrztu misyjnego. Przeżyłam 3 tygodnie w buszu i …tego dowiecie się czytając do końca. Zacznę jednak od małej czerwonej kropelki.&lt;br /&gt;Po powrocie do Mansy wszystko było pięknie aż do wtorku. Po powrocie z Mszy Świętej dziwnie się poczułam. Trochę zaczęła boleć mnie głowa i jakoś tak nieswojo mi było. Położyłam się zatem na moim łóżeczku i przeszłam do oglądania filmów. Po pewnym czasie zrobiło się zimno. Oczywiście na dworze grzało afrykańskie słońce. Pośpiesznie i z uśmiechem założyłam polar i skarpetki po czy wlazłam pod kocyk. Głowa jednak pozostawała chłodna, więc podejrzenie gorączki odłożyłam na bok. Uświadomiłam sobie też, że od dwóch dni bolą mnie wszystkie mięśnie. Zwaliłam winę jednak na buszowo-afrykańskie wycieczki, których miałam ostatnio sporo. Cały czas jednak w uszach brzmiały wypowiedziane kiedyś słowa przez siostrę Zofię: „…to się czuje, wszystko cię boli!”. Tak więc śmiejąc się z grubości swojego ubioru przy temperaturze na zewnątrz oglądałam dalej spokojnie filmy. W międzyczasie wyskakiwałam do konwentu podpatrzeć czy moje pranie już skończone. Siostra Zofia oczywiście zaskoczona i rozbawiona moim niecodziennym ubiorem zapytała czy wszystko ok. Doszłyśmy do wniosku, że to pewnie przeziębienie. Ja jednak robiłam się coraz bardziej niespokojna. Trzęsąc się coraz bardziej wysłałam smsa do o.Pawła „Niech się Ojciec zacznie modlić! Wszystko mnie boli, cała się trzęsę. Obawiam się najgorszego z elementów chrztu misyjnego”. No cóż, potem było już coraz gorzej, na obiad nie miałam już siły nawet wstać. Zdecydowałyśmy z siostrą pojechać po obiedzie do kliniki w celu zrobienia testu malarycznego, ja jednak byłam już pewna. Rada praktyczna: jadąc do kliniki trzeba wziąć ze sobą zeszyt, który następnie zostanie „zamieniony” na książeczkę zdrowia.&lt;br /&gt;Klinika znajduje się na pobliskim markecie, całkiem niedaleko misji. Zaprowadzono nas prosto do laboratorium, omijając pokój przyjęć – to chyba, dlatego że musungu i w dodatku jedna w habicie Tam przemiły Pan wziął NOWĄ igłę nakłuł mój paluszek i wycisnął maleńką kropelkę krwi. Nastąpiło żmudne czekanie. W międzyczasie dowiedziałam się, że klinika nie ma żadnego generatora, więc mamy szczęście, że jest akurat prąd, bo bez niego wykonanie badań jest niemożliwe. Poza tym szpital ciągle przysyła pacjentów do kliniki by robili badania, bo u nich ciągle coś zepsute. Ja cały czas kontrolowałam wzrokiem drogę mojej płytki z czerwoną kropelką. Najpierw spryskano ją jakimś preparatem, potem włożono do dziwnej maszyny z termometrem i tam siedziała sobie dość długo. My dalej kontynuowaliśmy rozmowy, że to ja wolontariuszka na rok z Polski, że z buszu wróciłam, że znam klinikę w Old Mukushi. Tak chyba ze 20 min. Zaczęłam się już niecierpliwić, kiedy moja kropelka wpadła w brązowe ręce pana w białym fartuchu. Zasiadł on przed mikroskopem, włożył płytkę i spojrzał w okular. Wiedziałam, że wyrok jest bliski. Napięcie rosło, kiedy wszedł do pokoju kolejny Pan. Po krótkiej wymianie bemba z pracownikami poprosił o mój zeszycik. Zapytał o objawy, nabazgrał coś na pierwszej stronie i oddał pracownikowi, który mi wycisnął małą czerwoną kropelkę. Ja kontrolowałam wzrokiem felczera przy mikroskopie. Zaniepokoiło mnie, gdy oderwał się od mojej kropelki i spojrzał na mnie. Po chwili wrócił do mikroskopu i zaczął przekazywać dane szyfrem bemba koledze obok. Czy brała Pani jakieś leki malaryczne? – zapytał - Nie, to damy Coartem. Siostra chcąc upewnić się diagnozy zapytała tylko „Pozytywny?” potem zwróciła się do mnie z uśmiechem „No to masz malarię”. Na pocieszenie usłyszałam tylko, że dobrze, że przyszłam tak wcześnie i jak mi się nie polepszy po 3 dniach to mam wrócić. Ciekawostka: leki n malarię są darmowe i do Coartemu dostałam gratis Panadol. Po wizycie udałyśmy się na szybkie zakupy a potem przez kolejne 4 dni już tylko łóżko.&lt;br /&gt;Pierwsze dwa dni były okropne. Trzęsłam się jak galareta owinięta w koce a temperatura spadała, choć na chwilkę po zażyciu Panadolu. Czułam, że jest coraz gorzej. Drugiego dnia jedyne uczucia, jakie mi towarzyszyły to bezradność i bezsilność. Nie mogłam nawet przewrócić się na drugi bok. Resztkami sił płakałam i prosiłam Boga, że to jeszcze nie jest czas, że jeszcze mu się tu na ziemi przydam. Myślę, że bardzo pomogło mi ofiarowanie tego cierpienia w pewnej intencji. Rada praktyczna: jeżeli macie malarię i czujecie, że już nic nie możecie nie płaczcie, módlcie się i ofiarowujcie cierpienia z intencjach. &lt;br /&gt;Całe szczęście, że nie miałam wymiotów, tylko wszystko bolało jak by czołg przejechał po moim ciele. Nawet zwykłe, zazwyczaj bezbolesne „puszczenie bączka” sprawiało ból. &lt;br /&gt;Trzeciego dnia przyszło ZMARTWYCHWSTANIE. Jak by ręką odjął. Cud uzdrowienia. Znaczy - reakcja na lekarstwa. Gorączka spadła, ból ustąpił zostało tylko osłabienie. &lt;br /&gt;Cały czas opiekowała się mną dzielnie Ewa, przynosząc mi obiadki i pytając co chwila jak to jest mając malarię i czy na pewno dobrze się czuję. Dostałam też cenne rady od brata Stefana, że mam być ostrożna jak się już będę silniejsza, bo to krytyczny moment i malaria może wrócić. Poza tym siostra Zofia sprawdzała trzy razy dziennie czy żyję, nasłuchując pod oknem czy oddycham W czwartek pod moim okienkiem zjawili się nawet moi chłopcy z Dominik Group i zaśpiewali mi piosenkę, wyczarowując uśmiech na mojej twarzy. Potem zjawiła się siostra Anet z połową oratorium. Kazali mi usiąść na progu i słuchać koncertu specjalnie przygotowanego dla mnie. Fajnie jest czasem troszkę zasłabnąć, wszyscy się o Ciebie troszczą, odwiedzają Cię, nie każą nic robić. W sobotę dostałam nawet pozwolenie pójścia na Mszę Świętą a w niedzielę miałam już troszkę więcej sił by pomóc przygotować rodzinki Ewy. &lt;br /&gt;Od poniedziałku wróciłam powoli do swoich codziennych zajęć, wspominając wakacyjne wyprawy, o których jeszcze poczytacie. Wszyscy współczuli z powodu choroby, cieszyli się że już jestem zdrowa. &lt;br /&gt;Wczoraj usłyszałam od naszego pracownika baKundy, że jestem już prawdziwą Afrykanką bo pokochałam busz i przeżyłam malarię. Miło jest usłyszeć taki komplement. Tylko, że jak na Zambijkę to chyba jestem zbyt pracowita i szybka w niektórych działaniach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Podczas malarycznego leżakowania wpierała mnie dzielnie modlitwą ekipa żeńska z Olsztyna, za co serdecznie dziękuję!!!!! Nawet nie wiecie jak pomogły mi słowa „Kasik, modlimy się tu za Ciebie”. &lt;br /&gt;Obejrzałam też już wszystkie filmy, które dostałam na święta tak, więc czekam na kolejną porcję.&lt;br /&gt;PS. Paczka od MWDB Olsztyn jeszcze nie doszła. Mamy tu ostatnio problemy z paczkami świątecznymi, coś za często giną. To pewnie przez tą zupkę chińską. Obawiam się, że Chińczycy, których tu nie brakuje przejęli przesyłkę. Mam nadzieję jednak, że po skonfiskowaniu zupki resztę odeślą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-986606067436660925?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/986606067436660925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/05/chrzest-misyjny.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/986606067436660925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/986606067436660925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/05/chrzest-misyjny.html' title='Chrzest misyjny'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-4605674947311579123</id><published>2010-04-18T09:00:00.003+01:00</published><updated>2010-04-18T09:40:16.236+01:00</updated><title type='text'>Palm Sunday</title><content type='html'>Poranek Niedzieli Palmowej. Wcześnie rano słyszę pukanie do drzwi. Wyglądam przez okno by sprawdzić kto mnie zwala z łoża o tak wcześniej godzinie, przed drzwiami stoi Afrykanka. Otwieram drzwi by zapytać o co chodzi i słyszę dobrze znane w bemba dzień dobry. &lt;font style="font-style: italic;"&gt;Amenshi, amenshi ku toilet&lt;/font&gt; Zrozumiałam zatem że czas na kąpiel. Moja łazienka jest typowo misyjna, jest to pomieszczenie przy klinice służące za ubikację (typ turecki - używać "na Małysza"). Tam załatwiam podstawowe potrzeby fizjologiczne oraz codzienną kąpiel, wszystko w towarzystwie moskitów. Duszące zapachy i brud nie przeszkadzają aż tak bardzo, w końcu jesteśmy na misjach a nie wakacjach. Uśmiech na twarzy wzbudza metalowa balia z ciepłą wodą o kolorze brązowym. Nawet nie zastanawiam się skąd ta woda, skąd taki kolor. Przecież oni dzielą się tym co sami mają, używają i skoro oni żyją to i ja nie padnę. Codzienna toaleta wymaga niezłego sprytu i sprawności gimnastycznej, najpierw myjemy się od głowy do pasa, potem jedna nóżka, po niej kolejna - istne akrobacje. Proponuje do formacji wolontariuszy dodać gimnastykę akrobacyjną, czasem przydaje się. Po kąpieli czas na ząbki. Realizując program ekologiczny "oszczędzaj wodę" wlewam do połowy kubka, pasta i wychodzę na zewnątrz. Cały proces szorowania jest obserwowany przez ba Petera, starszego mężczyznę chorego najprawdopodobniej na schizofrenię, no w każdym razie normalny to on nie jest, ale o nim będzie osobny rozdział. Ja stoję i szoruję ząbki, Peter siedzi i przygląda się zaciekawiony. Zastanawiam się czy w ogóle wie co ja robię. Uśmiecham się rozbawiona Po kąpieli pędzę na Mszę Świętą. Bardzo podoba mi się procesja z palmami wokół wioski. Kobiety z poszczególnych grup ubrane w swoje uniformy, wszyscy ze śpiewem głoszą chwałę Pana - na ile świadomie a na ile z obowiązku? Odpowiedź jest w sercach tych ludzi. Męka Pańska jest śpiewana z podziałem na rolę. Przyznam, że tego się nie spodziewałam na takiej wiosce, gdzie nie ma na stałe księdza i nikt nie pracuje z tymi ludźmi. Najbardziej podobają mi się części śpiewane przez całą grupę. W Polsce zawsze marudziłam sobie pod nosem, że taka długa ewangelia, że trzeba stać tyle czasu, tu w Afryce podczas Ewangelii wierni siedzą:)Mszy towarzyszy akompaniament bębnów, śpiewy i tańce - jak to w Afryce bywa. Różnica z Mansą jest taka, że tu nie używa się keyboardów czy elektrycznych gitar tylko instrumentów zrobionych ręcznie - oczywiście ma to swój urok. Po Mszy śniadanko w Zakrystii - bułeczki z pomidorem i serkiem w plastrach. Zapraszamy parish counsil, częstujemy go serkiem ale grzecznie odmawia pozostając przy pomidorach i bułeczkach. Myślę, że nie wie co to jest serek w plasterkach. W Old Mukushi jest tylko kilka wiejskich sklepików wyposażonych w najpotrzebniejsze do życia produkty. O serku nikt tu nie śni. To co zapamiętam na pewno na długo to smak herbaty. Woda gotowana na drzewie w insace nabiera smaku dymu drzewnego. Zatem herbata ma specyficzny "dymowy" smak. Po południu wyruszamy by skontaktować się ze światem. W samej wiosce nie ma networka, trzeba zatem przebyć ok. 6km by napisać smsma. Myślę, że to dobry program oszczędnościowy, zwłaszcza dla mnie w ostatnim czasie, no i pozbywam się jednej z pokus. Spacer jest przyjemny, droga utwardzona, w koło busz. Przy drodze czasem mijamy chatki, małe wioseczki położone wyżej (droga generalnie pod górkę).&lt;br /&gt;Towarzyszy nam ba Kangwa, dziewczyna z wioski. Tak mija pierwszy dzień w buszu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-4605674947311579123?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/4605674947311579123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/04/palm-sunday.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4605674947311579123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4605674947311579123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/04/palm-sunday.html' title='Palm Sunday'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6476204784537041772</id><published>2010-04-17T21:47:00.002+01:00</published><updated>2010-04-17T22:43:07.257+01:00</updated><title type='text'>Uciekinierzy</title><content type='html'>Tydzień przed świętami należało podjąć decyzję czy zostaję w Mansie czy spędzam je w niecodziennej atmosferze buszu. Nie zastanawiając się długo, chcąc odpocząć od ostatnich przygód poprosiłam o wcześniejszy urlop, siostra Zofia zakupiła bilet i tak w piątek 26.03.2010 opuściłam Mansę. Dobrze, że Ewa jechała ze mną tym samym Pksem bo jak wiecie kiepsko znoszę transport publiczny. Oczywiście african trip zaczęła się już w Mansie. "Pracownicy" firmy przewozowej na wstępie zażądali 50kw za bagaż oczywiście od każdej z osobna jako "ubezpieczenie" naszego posagu (swoją drogą na bilecie jest napisane że bagaż na własną odpowiedzialność). Tak rozpoczęły się pertraktacje, głównie Ewy, z napastnikami. Chwilami było zabawnie, zwłaszcza jak Ewa krzyczała na chłopaków:)Najpierw zaczęłyśmy że wcześniej nie trzeba było płacić (zgodnie z prawdą) - nie przekonało. Potem zażądałyśmy regulaminu firmy i oficjalnej treści z cennikiem za bagaż - nie przekonało, wręcz przeciwnie ośmieszyło to nas, jaki regulamin, kto w Afryce używa regulaminów. Ewa nawet podjęła próbę stworzenia formalnego dokumentu w kwestii bagażu - pisząc długopisem na rozkładzie jazdy że należy płacić za bagaż - tu nastąpiło zdziwienie zainteresowanych:) Ostatecznie zeszłyśmy do ceny 15kw za bagaż. Dostałyśmy za to gratis oddzielny luk bagażowy i zaniesiono nasze toboły do luku - tak więc nawet się opłacało. Po 2 godzinnym wyczekiwaniu ruszyłyśmy. Ewie trafiło zepsute siedzenie, tak więc większą część drogi spędziła w pozycji półleżącej, mi trafiło miejsce za panią o podobnej sytuacji, zatem ja spędziłam większą część drogi w pozycji pół-skurczonej, z kolanami pod brodą, między Ewą a przystojnym, młodym Afrykańczykiem. Podróż minęła dość szybko głównie na spaniu i słuchaniu muzyki. Moim przystankiem było Kabwe, miasto w okolicach Lusaki. Podobno za czasów kolonialnych było ono bardzo czyste i ładne, teraz taka większa szara afrykańska rzeczywistość, z dziurawymi drogami i śmieciami wkoło - jak wszędzie, gdzie do tej pory byłam.&lt;br /&gt;Na noc zatrzymałam się u jednej z polskich misjonarek Świętej Rodziny s. Asceliny. Siostra jest mistrzynią nowicjatu i właśnie pracuje z młodymi kenijskimi dziewczętami, które odkrywają swoje powołanie. Oprócz przesympatycznych rozmów jakie mnie tam spotkały i miłej atmosfery udało mi się także polukrować przepyszne rogaliki, które dostaliśmy potem na drogę. Tego samego dnia poznałam także jednego z najbardziej znanych polskich misjonarzy w Zambii księdza MArcela. O księdzu Marcelim słyszałam już w Polsce i bardzo chciałam go poznać. Wydawało się to zupełnie niemożliwe, bo pracuje On w dalekim buszu, w miejscu do którego bardzo trudno dojechać - a do którego też dotarłam ale o tym później (gdzie diabeł nie dotrze, tam mnie pośle). Ojciec Marcel pracuje w Zambii już ponad 40 lat. Przez pewien czas pracował z kard. Kozłowieckim właśnie w Chingombe. Jego praca polega głównie na wizytowaniu i głoszeniu Ewangelii na stacjach dojazdowych. Zatem wszyscy się śmieją, że jest on ciągle w drodze a jego domem jest samochód. Sam mówi o sobie bush-man, zatem co tu dużo dodać. &lt;br /&gt;Następnego dnia zatem wyruszyliśmy z księdzem Marcelem. Naszym celem było Old Mukushi - w misji tej przebywał wtedy o. Paweł. A droga długa jest...Tak trochę nam zajęło pokonanie trasy (która normalnie zajmuje ok 4h). Nam właściwie zeszło prawie cały dzień. Dzięki ks. Marcelowi mogłam poznać trochę farmerskiego życia. Zorganizował małą wycieczkę po "osiedlu" farmerów. Farmerska kolęda pokazała dwa światy Afryki. Z jednej strony gliniane domki, które czasem nie przetrwają porządnego deszczu a z drugiej przepiękny dom na wzgórzu, samolot w garażu:)Społeczność farmerską charakteryzuje wielonarodowość. Można się pogubić. matka Filipinka, ojciec Grek. Kim zatem jest dziecko? &lt;br /&gt;Poznaję kilka rodzin i widzę jak ksiądz Marcel jest im bliski, jak witają go serdecznie i z uśmiechem, częstują...oczywiście ulubionym napojem bush-mena jest coca cola! W tych domach jest wiele ciepła i życzliwości. &lt;br /&gt;Prawie trzy godziny spędzam w warsztacie gdzie misjonarz reperuje naszą (chyba "100 letnią":))brykę. Potem wjeżdżamy w pola kukurydzy. Obraz jak z filmów, które nieraz oglądałam, wysoka, kilkumetrowa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;amatawa&lt;/span&gt; i wykoszona wśród niej droga. Pochłaniam oczami te obrazy. Słońce powoli gasi swój blask. Oczywiście nie brakuje misyjnych opowieści, "obgadywania" wspólnych znajomych, zaspokajania ciekawości ze strony księdza i odwrotnie.&lt;br /&gt;Jest już zupełnie ciemno, przy drodze żadnych chat, zupełne pustkowie. Podziwiam krzyż południa, który wskazuje drogę i chłonę rześkie, wieczorne powietrze. Dobry czas i miejsce na krwawą historię. Ksiądz Marcel opowiada jak kilka lat temu jadąc z dwiema wolontariuszkami zostali napadnięci. Napastnicy strzelają, kula przelatuje pod siedzeniem misjonarza, który każe uciekać dziewczynom w busz. One jednak nie pozostawiają księdza samego. Wydarzenie jednak kończy się szczęśliwie, nikomu nic nie jest z wyjątkiem wielkiego strachu. Szajka zostaje po jakimś czasie złapana przez ludzi z wioski. &lt;br /&gt;Nagle za nami pojawia się samochód. Widać tylko światła. Ksiądz MArcel przyspiesza, tłumacząc że nie chce by ten wyprzedził go, bo potem kurzy. Nie poruszamy tematu ale wydaje mi się, że chodzi o zupełnie coś innego. Wielkie pustkowie, nieznane auto za nami, niewiadome kto i w jakim celu. A podejrzane jest że samochód jedzie o tak późnej porze i to w tej części buszu. Na mojej skórze pojawia się dreszczyk a w sercu cicha modlitwa, Panie miej nas w opiece. &lt;br /&gt;Po pewnym czasie udaje nam się zgubić, zostawić w tyle światła przyprawiające mnie o dreszcz emocji...&lt;br /&gt;Późnym wieczorem docieramy. Nie widzę okolicy. Dostaję pokój przy klinice. Długa instrukcja jak korzystać z buszowej toalety, jak reagować na zwierzęta mieszkające czy odwiedzające mnie w pokoju, kolacja i spać.&lt;br /&gt;Pierwszy dzień w buszu... a właściwie noc!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. To początek historii z serii "Buszując po Afryce". Jestem taka radosna i dumna, ze docieram do miejsc gdzie nie trafiają turyści. W końcu poznaję prawdziwą Afrykę. Ciąg dalszy nastąpi. Teraz idę spać bo atakuje mnie jakaś mucha. Mam tylko nadzieję że to nie ta Tse Tse.&lt;br /&gt;Gona Bwino - nyanja - sleep well!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6476204784537041772?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6476204784537041772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/04/uciekinierzy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6476204784537041772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6476204784537041772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/04/uciekinierzy.html' title='Uciekinierzy'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-4862456833985993925</id><published>2010-04-15T21:43:00.003+01:00</published><updated>2010-04-15T22:02:22.441+01:00</updated><title type='text'>Wakacje</title><content type='html'>Wszystkim tym, którzy zastanawiają sie gdzie jestem oświadczam, ze mam wakacje!!!!! To oznacza że odpoczywam, od komputera też:)&lt;br /&gt;Święta spędziłam w buszu, bez prądu, wody bieżącej (za to codziennie przynoszonej w balii przez Afrykanki), gotując na ogniu w insace (właściwie to pomagając, bo zazwyczaj gotował o. Paweł). Teraz wylądowałam jeszcze dalej. Odkryłam że Zambia ma przepiękne góry. Podziwiam zatem widoki w okolicach Chingombe, gdzie znajduje się prawie 100 letnia misja, na której pracuje 3 księży Polaków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Chingombe to wioska afrykańska w środkowej Zambii, położona w dolinie Luano, około 400 km na północny wschód od stolicy kraju, Lusaki. W 1914 roku dotarli tu bracia Jezuici i wybrali to niezwykłe miejsce na Misję. Dokonali wówczas rzeczy, które nawet dziś wydają się prawie niemożliwe do zrealizowania. W głębi afrykańskiego buszu stanęła okazała świątynia, budynki gospodarcze oraz konwent sióstr. Od 1973 r. misją opiekuje się ks. Marceli Prawica, a od 7 lat pomaga mu misjonarz z archidiecezji katowickiej ks. Piotr Kołcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Misja w Chingombe jest wyjątkowa ze względu na bardzo trudne warunki bytowe. Odwiedziny u ks. Marcelego i ks. Piotra wiążą się z siedmiogodzinną wyprawą przez góry, drogą przejezdną wyłącznie dla samochodu terenowego i to nie o każdej porze roku. Najbliższy sklep oddalony jest około 200 km od wioski. A dzięki niedawno odnowionej elektrowni wodnej w Chingombe jest prąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wiosce mieszka prawie 3000 ludzi. Ludzie miejscowi posługują się językiem cibemba, ale należą do szczepu lala, który już nie używa swojego języka. Są ludźmi bardzo ubogimi, nawet na tle biednej Zambii. Odległość od najbliższego miasta (220 km.) powoduje, że kontakt ze światem oraz transport czegokolwiek jest trudny i kosztowny. Żyją z rolnictwa i rybołówstwa, ale jest to w dużej większości przeznaczane tylko do własnego spożycia, nie na sprzedaż." (http://wojtek.projekty.pl/chingombe/)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla ciekawych dodam że nie rosną tu cytrusy, bo małpy je zjadają oraz nie hoduje się tu zwierząt ze względu na występującą, bardzo niebezpieczną muchę tse tse.&lt;br /&gt;Małpy już widziałam, muchy nie mam zamiaru oglądać:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno stąd wyjechać....nie tylko dlatego, że transport jest wtedy kiedy ktoś jedzie do miasta (najbliższe ok 9h jazdy autem) ale też dlatego, że można sie tu ukryć przed swoimi demonami, smutkami, cywilizacją - nie ma sieci komórkowej ale jest internet i to prosto z Włoch:) Przede wszystkim jest tu dużo spokoju, ciszy i uśmiechów wkoło.&lt;br /&gt;Więcej jak tylko znajdę czas by usiąść przed kompem, chociaż przyznam szczerze że wcale nie mam ochoty. &lt;br /&gt;Tak więc czekajcie cierpliwie na opowieści z serii "Buszując po Zambii".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-4862456833985993925?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/4862456833985993925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/04/wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4862456833985993925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4862456833985993925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/04/wakacje.html' title='Wakacje'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7088348627704927278</id><published>2010-03-25T20:54:00.004Z</published><updated>2010-03-25T20:59:17.435Z</updated><title type='text'>Wizytacja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vOmHAgCrI/AAAAAAAAATA/3_UKDjd4e7w/s1600/DSCN4868.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vOmHAgCrI/AAAAAAAAATA/3_UKDjd4e7w/s200/DSCN4868.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452678927973616306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vOVo5F6bI/AAAAAAAAAS4/W-ybwGWzYTQ/s1600/DSCN4945.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vOVo5F6bI/AAAAAAAAAS4/W-ybwGWzYTQ/s200/DSCN4945.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452678645011573170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vOJ4is79I/AAAAAAAAASw/g2rmfugsr-g/s1600/DSCN4864.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vOJ4is79I/AAAAAAAAASw/g2rmfugsr-g/s200/DSCN4864.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452678443054198738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vN7VngB_I/AAAAAAAAASo/k4NOzHPEULs/s1600/DSCN4847.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vN7VngB_I/AAAAAAAAASo/k4NOzHPEULs/s200/DSCN4847.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452678193160914930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ach jaka cisza, jaki spokój. Wszystko wraca do normalnego rytmu. Miało być, co prawda o dawaniu dobra, ale to będzie specjalne wydanie postu w związku z wizytą władz warszawskiego Ośrodka misyjnego w Zambii a konkretnie w Mansie – choć trochę czasu już minęło, ale rozumiecie trzeba było ochłonąć.&lt;br /&gt;1. Oczekiwanie&lt;br /&gt;Już od dawna ptaszki ćwierkały i węże syczały, że podobno ksiądz Roman przylatuje do Afryki. Nikt jednak do ostatniej chwili nie wiedział, w jakim celu i jaki jest konkretnie plan wizytacji. Czekała nas, zatem niespodzianka. Kilka dni przed wylotem przyszedł mail z ośrodka, czy coś nie potrzebujemy, bo ksiądz dyrektor wybiera się do nas. Oczywiście pojawiła się cała lista potrzebnych rzeczy, z których należało wybrać te najbardziej przydatne. Jeżeli chodzi o mnie to był to kisiel, taśma klejąca i trochę kleju, wcale nie do wąchania tylko do pracy z dzieciakami. &lt;br /&gt;2. Przywitanie&lt;br /&gt;Pierwsze dni Rodacy – ksiądz Roman i ks. Marek spędzili w Zimbabwe. Nie bardzo chcieli opowiadać o tej wizycie, więc domniemamy, że świetnie tam się bawili.:) Potem czas z dziewczynkami (Basieńką i Madzią) w City of Hope i przyjazd do Mansy. Ach, jaka była radość, kiedy siostra przekazała nam, że dziewczyny też przyjeżdżają!!! Była okazja posprzątać pokój gościnny Misjonarz to człowiek szalony, zatem należało odpowiednio przygotować się na powitanie gości w Mansie. Wypieki zajęły jakieś dwa dni, ale warto było, gdyż pierwszy raz w życiu wyszedł mi taki dobry biszkopt. Zakupy, pranie, sprzątanie i to wszystko z radością i niecierpliwością na spotkanie z naszymi Ziomalami. Kiedy zastanawiałam się, co jeszcze szalonego wypadałoby zrobić Duch Święty przyszedł z pomocą myślom a Ewa wykonaniu pomysłu. Możecie sami podziwiać na zdjęciu. W końcu udało nam się zostać 100% Afrykankami. Na reszcie upragniony brązowy kolor skóry i już nikt nie ma prawa mówić Muzungu!!! Goscie zostali przywitani przez dwie bardzo sympatyczne Afrykanki, a ksiądz Roman przeszedł pomyślnie chrzest misyjny zjadając ze smakiem i kwaśną miną katapilar. Nawet nasze dzieciaki były zaskoczone i rozbawione widząc nas czarne. &lt;br /&gt;3. Dzielenie się &lt;br /&gt;Czasu było niewiele a planów mnóstwo. W niedzielę visitors uczestniczyli w Mszach Świętych a potem zostali wywiezieni do buszu. Tam czekało ich gorące przywitanie. Z wypowiedzi wynikało, ze to był najbardziej wzruszający punkt wizytacji w Afryce, wizyta na jednej ze stacji misyjnych w okolicach Mansy. Ksiądz Roman w podzięce za pomoc w budowie kościoła na tejże stacji otrzymał dwie kury. Zastanawiam się tylko czy kury dotarły do Somu. Ksiądz Roman wracał zaraz na spotkanie wolontariuszy w Warszawie, zatem muszę zrobić wywiad czy na obiad w niedzielę był kurczak. Po powrocie z buszu i krótkim odpoczynku w końcu znalazł się czas dla nas, wolontariuszy. Była okazja poplotkować, co w Polsce, co u innych, „wyspowiadać się z grzechów i wypadków przy pracy”. Wieczorem bardzo wesoła kolacja u sióstr. Jedna z nich miała urodziny i uczciliśmy to pysznym jedzonkiem oraz śpiewami polskimi. Ksiądz Dyrektor akompaniował na gitarze a brat Stefan nieśmiało ruszał bioderkami w rytm muzyki. &lt;br /&gt;4. Dzień Kobiet&lt;br /&gt;Nie było gerberów ani goździków, ale za to była Msza Święta po polsku i czekoladki. Nasi „Muszkieterowie” – tak nazwałyśmy księdza Marka, Romana i Zygę czekali już w drzwiach żeby złożyć nam życzenia. My trochę spóźnione (ok. 10 min). Na wstępie usłyszałyśmy – „Idą nasze Afrykanki”, ale potem było już bardzo sympatycznie. Ach, wzruszający dzień. Jeden z Muszkieterów odważył się nawet mnie podnieść i zakołować. Po Mszy Świętej śniadanko u naszych fatherów. &lt;br /&gt;5. „Sen księdza Romana”&lt;br /&gt;Ksiądz Roman jak przystało na prawdziwego kontynuatora Janka Bosko miał w Mansie sen. Śniło mu się wiele rzeczy, ale jedna szczególnie przykuła jego uwagę, a nawet przyprawiła o pewnie straty. Otóż głównym bohaterem snu był szczur, który zaatakował ks. Romana rzucając się niespodziewanie na Niego. Interpretując sen można by podejrzewać, że tym szczurem jest któryś z wolontariuszy, czając się i szukając okazji by dopaść i zatopić swe ząbki w ciele ks. Dyrektora. Tylko, który to wolontariusz….? Księże Romanie zalecam środki ostrożności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Kolacja i pożegnanie&lt;br /&gt;Miłą niespodzianką była kolacja z naszymi gośćmi. Głównym daniem była pizza. I przyznam musiała być całkiem niezła, bo nawet ksiądz Michał pochwalił, a to rzadkość Tym sposobem, pizzą i szalonym przywitaniem wpadłyśmy z Ewą na pierwsze miejsce w rankingu wolontariuszek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Kilka ważnych słów&lt;br /&gt;Cała wizyta była bardzo ważna dla nas, mi jednak szczególnie zostały w głowie pewne słowa księdza Dyrektora, za które bardzo dziękuję. Dodały mi one otuchy i pozwoliły częściej się uśmiechać. &lt;br /&gt;„Krzesło, stół da się naprawić, a człowieka da się przeprosić”. Ważna lekcja dla mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochani z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę wam dużo radości. Ja tym razem wybieram się do buszu. Spędzę tam ok. 2 tyg, bez wody bieżącej, prądu, sieci komórkowej. W końcu zasmakuję prawdziwej Afryki!!!! Pracownicy śmiali się, że jak wrócę będę prawdziwą Afrykanką. Polecajcie tylko w modlitwach żeby moskity nie były za bardzo głodne. &lt;br /&gt;Do usłyszenia w kwietniu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7088348627704927278?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7088348627704927278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/wizytacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7088348627704927278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7088348627704927278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/wizytacja.html' title='Wizytacja'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6vOmHAgCrI/AAAAAAAAATA/3_UKDjd4e7w/s72-c/DSCN4868.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-480565592436030771</id><published>2010-03-20T10:33:00.001Z</published><updated>2010-03-20T10:38:21.229Z</updated><title type='text'>Małe tęsknoty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6Sldj4jqgI/AAAAAAAAASg/Q26M-uK47EI/s1600-h/P1060757.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6Sldj4jqgI/AAAAAAAAASg/Q26M-uK47EI/s200/P1060757.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450663376292391426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Jak dzwon, który zaledwie tylko tknąć a już śpiewa…&lt;br /&gt;Tak w nas głęboko skryte śpią…&lt;br /&gt;Niewiadomo skąd zjawiają się, zakatarzone, wyproszą łzę…&lt;br /&gt;Posiedzą podumają i jak gość nieproszony, nim się rozwidni znikną już…&lt;br /&gt;Małe tęsknoty, krótkie tęsknoty, znaczące prawie tyle, co nic.&lt;br /&gt;Nagłe i szybkie serca łopoty, kto by tam nie znał ich.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w Polsce, w Łowiczku ktoś, za kim najbardziej tęsknię na świecie. To mała dziewczynka, która charakterek odziedziczyła po cioci Kasi. Jest bardzo uparta i nie cierpi jak jej się coś rozkazuje. Za to bardzo lubi śpiewać i tańczyć, ma swoją przyjaciółkę, Beliskę, która kiedy ostatnio o niej słyszałam miała mały wypadek, wpadła pod ciężarówkę. Mam nadzieję, że Beliska ma się już zupełnie dobrze. &lt;br /&gt;Ta mała o której teraz piszę jest bardzo mądrą dziewczynką, choć czasem trochę niegrzeczną. &lt;br /&gt;Ta mała dziewczynka, która już pewnie nieźle urosła to Roksanka. &lt;br /&gt;Roksanko, czasem kiedy jest mi bardzo smutno i kiedy moje serduszko chciałoby Cię uściskać patrzę na Twoje zdjęcie, które kiedyś wrzuciłaś mi do plecaka jak wracałam do Olsztyna. Oglądam też inne zdjęcia, te na których jesteś malutka jak kurczaczek, albo te na śniegu i z kucykiem i nie mogę się nadziwić jak szybko urosłaś. Nie mogę się napatrzeć jaka z Ciebie śliczna dziewczynka. I ta dziewczynka skończyła niedawno 4 lata. Bardzo mi smutno, że w tym roku nie byłam na Twoich urodzinkach, ale jak wrócę to upieczemy tort i zdmuchniesz świeczki jeszcze raz!!!! Przepraszam, że zapomniałam o twoich urodzinach. Czas tutaj tak szybko leci, że całkiem wyleciało mi z głowy, że już marzec. Tym bardziej, że mamy tu ciągle lato. &lt;br /&gt;Przesyłam Ci zatem, spóźnione ale bardzo słoneczne życzenia, żebyś była zdrowa i każdego dnia uśmiechała się i żebyś była grzeczna i miła dla wszystkich. I żebyś troszczyła się o swojego Aniołka Stróża, a on o ciebie. &lt;br /&gt;Ciekawa jestem, jakie dostałaś prezenty. Jak zadzwonisz następnym razem to musisz mi powiedzieć co dostałaś. &lt;br /&gt;Kocham Cię bardzo Roksanucha – Klucha.&lt;br /&gt;Teraz powinnam usłyszeć ja Ciebie – Ciotka Klotka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. „Doszła paczuszka” z Polski, z Łowiczka. Dziękuję za wszystko. Szczególnie cioteczce Jadzi za rzeczy dla dzieciaków Moim rodzicom za lekarstwa dla braciszka Stefcia. W paczce na Boże Narodzenie rozlał się Wanish więc czekoladki miały bardzo ciekawy posmak. Tym razem rozlała się farba i ciasteczka domowej roboty mojej mamusi też mają ciekawy smak No cóż święta w Afryce smakują zupełnie inaczej. &lt;br /&gt;Wszystko dotarło bez problemu i tym razem przed świętami. Roksanko dziękuję za obrazki, są śliczne. &lt;br /&gt;Ja wysłałam kartki dopiero dziś, więc pewnie dotrą dopiero po świętach.&lt;br /&gt;Buziaki za paczuszkę….Ps. Sandały są nie te co chciałam, ale przeżyje. Buziaki dla wszystkich…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-480565592436030771?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/480565592436030771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/mae-tesknoty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/480565592436030771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/480565592436030771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/mae-tesknoty.html' title='Małe tęsknoty'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S6Sldj4jqgI/AAAAAAAAASg/Q26M-uK47EI/s72-c/P1060757.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7880160937427028764</id><published>2010-03-04T18:29:00.008Z</published><updated>2010-03-04T18:35:51.521Z</updated><title type='text'>kilka fotek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_9CTsJViI/AAAAAAAAASY/QC2uIrj3iyg/s1600-h/P1020989.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_9CTsJViI/AAAAAAAAASY/QC2uIrj3iyg/s200/P1020989.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444848690601219618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8wArjvZI/AAAAAAAAASQ/mFHgLsJRKkY/s1600-h/DSCN4668.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8wArjvZI/AAAAAAAAASQ/mFHgLsJRKkY/s200/DSCN4668.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444848376260836754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8k4bTBAI/AAAAAAAAASI/M9Tdq7hFS5o/s1600-h/P1030211.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8k4bTBAI/AAAAAAAAASI/M9Tdq7hFS5o/s200/P1030211.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444848185066587138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8V0ukctI/AAAAAAAAASA/2uaskb71jnE/s1600-h/P1030133.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8V0ukctI/AAAAAAAAASA/2uaskb71jnE/s200/P1030133.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444847926375641810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8J7hNIWI/AAAAAAAAAR4/c9fvRvD9fVU/s1600-h/DSCN4612.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_8J7hNIWI/AAAAAAAAAR4/c9fvRvD9fVU/s200/DSCN4612.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444847722040205666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zd.5Sobotni spacer&lt;br /&gt;Zd.4Postęp Kościoła&lt;br /&gt;Zd.3Łyk szaleństwa w Kenii&lt;br /&gt;Zd.2Tato wybierz zięcia&lt;br /&gt;Zd.1Przyjaźń&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7880160937427028764?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7880160937427028764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/kilka-fotek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7880160937427028764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7880160937427028764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/kilka-fotek.html' title='kilka fotek'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S4_9CTsJViI/AAAAAAAAASY/QC2uIrj3iyg/s72-c/P1020989.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5323839625427104410</id><published>2010-03-04T18:20:00.000Z</published><updated>2010-03-04T18:21:03.527Z</updated><title type='text'>"Zatrzymaj się, to życie ma sens"</title><content type='html'>Ach, wiem wiem, że mam ostatnio spore zaległości, ale od wszystkiego trzeba odpocząć. Poza tym zawsze można mieć ciężkie czasy, albo brak weny. W każdym razie optymizm wraca, wena też i uśmiechu na twarzy coraz więcej. Macie szczęście, że nie mam postanowienia wielkopostnego dotyczącego nie korzystania z netu czy pisania na blogu. &lt;br /&gt;Schemat dzisiejszej relacji:&lt;br /&gt;1. Co u mnie?&lt;br /&gt;2. Co w wokół mnie?&lt;br /&gt;3. Co we mnie?&lt;br /&gt;4. Co poza mną?&lt;br /&gt;Będzie to, zatem autorelacja Nie, nie spokojnie…&lt;br /&gt;W przedszkolu ciągle coś się dzieje. Siostra Celeste zasugerowała przygotowanie jakiś dekoracji, żeby było kolorowo, więc ostatnimi czasy nie rozstawałam się z nożyczkami i kolorowym papierem. Efekt jednak jest zadowalający, przynajmniej dla nas: dzieciaków, nauczycieli i dla mnie. Poza tym wpadłam już w rytm życia przedszkolnego i codziennie staram się coś przygotować. Najlepiej idzie mi współpraca z teacher Winnie, jest bardzo dobrą nauczycielką i widać w niej pasję. Poza tym jest mamą mojego chłopaka, 5- miesięcznego Petera Zatem wypada się jakoś z teściową dogadywać. Ponieważ siostra Anet jest zabiegana, spędzam też część czasu w officie. Wprowadziliśmy też nowy zwyczaj. Mieliśmy problemy ze spóźnianiem się rodziców by odebrać dzieci. Teraz słono to kosztuje i tak wczoraj zarobiłam 30,000K – całkiem sporo jak na warunki afrykańskie. Współpraca z siostrą Anet idzie trochę lepiej, powoli się docieramy, chociaż nie obywa się bez małych przejść. Dostałam jednak dobre instrukcje z Polski jak radzić sobie z gniewem, nie łamiąc przy tym kolejnych mopów. Myślę też, że Siostrzyczce trochę przeszła duma i zauważyła, że niektóre z moich pomysłów nie są takie głupie i że chcę tylko by coś się działo, działało lepiej. &lt;br /&gt;Z okazji zbliżających się świąt dzieciaki przygotowują teraz Koncert Wielkanocny dla rodziców i sąsiadującego przedszkola. Jest to niezwykle trudne, bo wszystko jest w języku angielskim, którego dopiero się uczą. Tym razem Ewa zajęła się edukacją muzyczną i przygotowuje tańce w dwóch grupach. Ja przygotowałam program i trenuję z dwoma grupami wiersze, piosenki. Odkrywam z każdym dniem, że praca w przedszkolu daje dużo satysfakcji, nawet jak w Polsce nie nazywają nas nauczycielami tylko przedszkolankami Dzieciaki będą chodziły jeszcze tylko miesiąc, bo potem są wakacje. Przed zakończeniem termu zostało mi jeszcze tylko przygotowanie testu dla najstarszej grupy, na który uparły się nauczycielki. Osobiście walczyłam przeciw testowaniu przedszkolaków, zwłaszcza przy tym systemie edukacji, udało mi się tylko przeforsować pewne praktyczne wskazówki, co do jego przygotowania. No, dobre i to…&lt;br /&gt;Codziennie coś mnie zaskakuje. Ostatnio zaciekawiła mnie sprawa załatwiania potrzeb filozoficznych przez dzieci, a to ze względu na jednego z maluchów. Chłopak nie potrafi zrobić siusiu, więc każdego dnia po śniadaniu mamy lekcje. Idzie coraz lepiej, potrafi ściągać i podciągać ubrania, ale z najważniejszym…Ostatnio tak się „zamachnął”, że mało nie obsikał mi twarzy. Nie myślcie sobie zatem, że przez to siedzenie w biurze nabrałam nawyków dyrektorskich. Czasem wkurzam się, że wykonuję najgorszą robotę i tylko mi przeszkadzają rozwiązane buty, swetry podczas upałów czy zasmarkane nosy. Jednak w tych prostych i może nie najprzyjemniejszych czynnościach dostrzegam iskierki Bożej Łaski i sens pomocy tutaj. Bardzo raduje mnie, gdy mogę wejść na jakieś zastępstwo, spowodowane chorobą nauczycielki. Nie jest łatwo, bo dzieci mnie nie rozumieją i często są głośno, ale wtedy czerpię prawdziwą radość i satysfakcję z mojego zawodu. Być z dzieciakami, najlepsza terapia na smutki i trudności. &lt;br /&gt;Wracając do spraw fizjologicznych to nie jest to takie proste. Przedszkolaki nie potrafią korzystać z toalety, boją się czasem dlatego, że na co dzień nie mają takich doświadczeń. Wychodzą zazwyczaj z domu i sikają gdzie akurat stoją, zatem część z naszych maluchów załatwia swoje potrzeby przed toaletą, na terenie przedszkola w trawce albo w klasie. Ważną, zatem do opanowania umiejętnością w najmłodszej grupie jest korzystanie z toalety i mycie rąk po niej. &lt;br /&gt;Większość swojej energii eksploatuję w przedszkolu. W oratorium stawiam na wyciszenie, trenuję moich chłopaków w piłce nożnej. Gdyby mnie ktoś szukał to zazwyczaj gram gdzieś z chłopasami w piłkę. Potem praca w grupach i kolejny dzień z głowy. Ostatnio miałam problem z wysłaniem dzieci do domu. Wpadł mi niespodziewanie pewien pomysł do głowy by zorganizować konkurs. Celem było: kto pierwszy dotrze do domu. Oczywiście wyników nie poznałam, bo następnego dnia każdy mówił mi, że był pierwszy. Najbardziej rozbawiło mnie zaangażowanie dzieciaków i to, że dały się nabrać, bo na trzy cztery wszystkie ruszyły jak szalone. Niestety nie wiem, co było za bramą, czy nadal miały taki zapał czy spostrzegły się o co chodzi. &lt;br /&gt;Wprowadziłyśmy z Ewą do naszego życia prawie kontemplacyjnego trochę rozrywek. W soboty, jeżeli jest ładna pogoda wybieramy się na spacer. Zabieramy liderów, albo asystentki (siostry mają teraz na 3 miesiące 4 asystentki, które rozeznają swoje powołanie, takie śmieszne dziewczyny…). W ostatnią sobotę przez przypadek, gubiąc drogę, znalazłyśmy kolejne piękne miejsce w Mansie. Doszły mnie słuchy, że gdzieś w pobliżu są też gorące źródła, więc to jest mój kolejny cel. W niedzielę natomiast trening. Do wybory siatkówka czy koszykówka, w zależności od kondycji i humoru. Mamy tutaj niezły skład. Ja i Prosper, jeden z nauczycieli w-efu to niezły team, przeciw nam Ewa, Evans (też nauczyciel) i czasem ktoś na dokładkę. Zawsze jest dużo śmiechu i właśnie o ten śmiech najbardziej chodzi w całej grze. Ostatniej niedzieli nasze chłopaki byli zmęczeni, więc zebrałam drużynę z Youth Center. To jest dopiero gra, w pewnym momencie zastanowiłam się czy ja gram w koszykówkę, czy jestem na ringu. O mało nie złamałam sobie nogi. Boża Opatrzność czuwała nade mną, bo wróciłam tylko cała mokra i z wytraconym palcem. &lt;br /&gt;Wspólnie z Ewą zorganizowałyśmy też pierwszy afrykańsko-polski spisek. Wraz z przyjaciółmi Evansa przygotowałyśmy mu niespodziankę urodzinową. Był bardzo zaskoczony a spisek udało się ukryć do samego końca. Myślę, że była to kolejna okazja do obdarzenia kogoś swoją życzliwością, uśmiechem i podziękowania za miłe przyjęcie nas w Mansie. &lt;br /&gt;Teraz trochę z kultury Afrykańskiej. Nadal zaskakuje mnie niezwykła umiejętność Afrykańczyków w celebrowaniu wszelkich meetingów – spotkań. Każdego dnia, popołudniu wokół kościoła widać różnorodne grupy ludzi, smakujących i rozkoszujących się wspólnym spotkaniem. Często obserwuję jak jeden za drugim podążają w umówione miejsce, zazwyczaj na ławki zrobione z kawałka deski pod drzewem. Mężczyźni, kobiety czasem z dzieckiem na plecach, pozdrawiają mnie serdecznie. Potem w zależności od celu spotkania słychać śpiewy chórów, albo czuć ducha modlitwy. Najzabawniejszy jest czwartek, kiedy wokół kościoła spotykają się 3 chóry jednocześnie. Gdy jest się w środku, nie wiadomo kogo słuchać, aż dziw bierze jak oni mogą śpiewać słysząc się wzajemnie. Zdarza się, że do tych chórów dołączam z moją Dominic Group i wtedy jesteśmy niepokonani i najgłośniejsi. Czasem zastanawiam się, czemu ludzie w Europie tak pędzą, czemu nie mamy czasu by zwyczajnie usiąść pod drzewkiem i pośpiewać, by przechodząc obok drugiej osoby uśmiechnąć się i pozdrowić ją. „Zatrzymaj się na chwilę, to życie ma sens”.&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o kulturę to mam też bardzo niemiłe doświadczenia. Jak wiadomo w rodzinie Afrykańskiej zazwyczaj panuje patriarchat. Chłop jest panem. Często kobiety są wykorzystywane i zmuszane do różnych rzeczy, pisałam o tym trochę kiedyś. Nadal często w związkach są zdrady i podejrzenia o nie. Przejdę do rzeczy. Pewnego dnia idę do przedszkola a tam wiadomość, że jedna z nauczycielek jest chora. Potem przy śniadaniu dowiedziałam się, że ma jakiś problem z mężem. Małżeństwem są nie cały rok i mają jedno dziecko. Kilka dni później, gdy wróciła zaczęłyśmy rozmawiać o całym zdarzeniu. Pokazała mi ślady po pobiciu, podrapania, podbite oko. Wyjaśniła, że mąż zdenerwował się, bo wróciła do domu inną drogą niż zawsze i że zrobiła to by spotkać się z innym mężczyzną. Wyjaśniła mi też, że mąż jest bardzo wysoki i dobrze zbudowany, ona zaś mała jak mróweczka i był to pierwszy raz. Powiedziała mu, że następnym razem bierze dziecko i wraca do rodziców. Pogadałyśmy sobie szczerze i widziałam w jej oczach smutek, żal, zawód, iż okazał się takim dupkiem. Och żeby tylko miała siły odejść, jeżeli dojdzie do następnego razu. &lt;br /&gt;W Youth Center mamy teraz projekt dotyczący wykorzystywania dzieci do pracy. Najpierw zostali przeszkoleni nauczyciele i trenerzy projektu, a teraz oni uczą naszą młodzież. Pomysł sam w sobie ciekawy, dużo mówi się w nim o prawach ludzi. Młodzież już podłapała temat bo, jak mają posprzątać centrum po zabawach mówią, iż są wykorzystywane I masz ci babo placek! Nasza najstarsza grupa z oratorium ma warsztaty w ten weekend, więc pewnie po niedzieli też nic nie będą chcieli robić.&lt;br /&gt;Co do pogody to czasem słońce czasem deszcz. Poranki i wieczory są dość chłodne, pomimo że to jeszcze nie pora zimna. Mam okazję wykorzystać mój golf, który przyodziewam codziennie na poranną Mszę Świętą. Chyba jestem jedyna w kościele w golfie, nie wiem co ja taki zmarzlak się zrobiłam w tej Afryce. &lt;br /&gt;No cóż, chyba nadrobiłam już trochę zaległości. &lt;br /&gt;Następnym tematem posta będzie „Czynienie dobra na misjach” , w jaki sposób jest ono dawane, jak jest przyjmowane i takie tam….To dzięki Agacikowi, która zadał mi to pytanie.&lt;br /&gt;Mam tez pomysł na post – wywiad rzeka – chciałabym Was włączyć do tego, dlatego proszę przesyłajcie pytania, które się w nim znajdą.&lt;br /&gt;Ściskam i pamiętam w modlitwie. O rany kolejny pierwszy piątek miesiąca, już niedługo święta. Mam marzenie spędzić je w głębokim buszu, ale zobaczymy. &lt;br /&gt;Do napisania!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5323839625427104410?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5323839625427104410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/zatrzymaj-sie-to-zycie-ma-sens.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5323839625427104410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5323839625427104410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/03/zatrzymaj-sie-to-zycie-ma-sens.html' title='&quot;Zatrzymaj się, to życie ma sens&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6858402831762481330</id><published>2010-02-05T16:56:00.001Z</published><updated>2010-02-05T16:56:46.555Z</updated><title type='text'></title><content type='html'>Chciałam wrzucić kilka zdjec ale tego już nie udalo mi sie zrobić!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6858402831762481330?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6858402831762481330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/02/chciaam-wrzucic-kilka-zdjec-ale-tego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6858402831762481330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6858402831762481330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/02/chciaam-wrzucic-kilka-zdjec-ale-tego.html' title=''/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-3946511005302066622</id><published>2010-02-05T16:52:00.000Z</published><updated>2010-02-05T16:54:55.749Z</updated><title type='text'>Internet</title><content type='html'>Przepraszam za opóźnienia ale internet jest iście afrykański. Idzie panono, panono czyli bardzo powoli. Juz  od 5 dni probuje wrzucic cokolwiek na bloga czy odpisac na maile!!!!&lt;br /&gt;Witajcie,&lt;br /&gt;Cieszę się bardzo, że zauważyliście moją ostatnią nieobecność na blogu, znaczy, że czytacie. Teraz przynajmniej wiecie jak się czuję jak wy nie piszecie maili czy komentarzy. W sumie to dlaczego tylko ja mam się starać&lt;br /&gt;No dobrze od początku. Ostatnio pisałam o Nowym Roku i kolejnych rekolekcjach milczenia na placówce Otóż, kiedy tylko siostry wyjechały zaczęło się urwanie głowy. Tu ktoś pyta o egzaminy klas 7, tam chcą płacić za mundurki, nauczycielki z przedszkola wołają śniadanie, w szkole nauczyciele potrzebują jakieś listy, o których nawet nie słyszałam. A wszystko to komunikują w bemba, z którego znam tylko 7 słów. O ludzie, to był bardzo pracowity tydzień, już nawet nie chodziłam tylko biegałam po naszej posesji. Kiedy wykończona padałam wieczorem na łóżko dziękowałam Bogu, że to tylko tydzień z mojej kariery przełożonej konwentu. Pracowitość jednak popłaca. W piątek telefon – „Pierz ubrania i pakuj się lecisz do Kenii”. To wszystko, co powiedziała siostra Zofia. Myślałam, że chociaż po Jej przyjeździe dowiem się czegoś więcej, ale siostra nie mogła otworzyć maila i w sumie to do samego końca była to dla mnie wielka niespodzianka. Teraz znacie już przyczynę mojego milczenia. Jest nią prawie dwutygodniowa nieobecność w Mansie. I nie myślcie sobie, że to były wakacje!!!! To był „wyjazd – właściwie to wylot służbowy” i to prawie zupełnie darmowy Kosztował mnie tylko wizę 20$ no i drobne zakupy w Kenii&lt;br /&gt;Jakoś tak Pan wszystko zorganizował, by ustrzec mnie przed transportem publicznym. Do Lusaki dotarłam z księdzem Michałem, który akurat jechał a wróciłam z księdzem Cześkiem, który akurat wracał. Co prawda w drodze powrotnej zajęłam miejsce jednego z księży, który niespodziewanie zachorował nagle na malarię, ale to już nie moja zasługa  W ogóle śmieję się ostatnio, ze jestem wybrana przez Pana. W Lusace strasznie pogryzły mnie moskity. Miałam chyba z 500 kropek na obu nogach. Byłam pewna malarii ale na razie Bóg daje zdrowie&lt;br /&gt;Kenia. Ta niespodzianka w Nairobi to spotkanie poświęcone wolontariatowi w Afryce. W meetingu uczestniczyli wolontariusze i księża misjonarze m.in. z Angoli, Zambii, Zimbabwe, Ghany, Sudanu czy RPA. Myślę, że ważne miejsce zajmowali lokalni księża pracujący z salezjanami na placówkach misyjnych. W spotkaniu wzięło udział dwóch lokalnych wolontariuszy, w tym jeden z Zambii, który zna wiele słów po polsku. Śmieliśmy się zatem, że Patric jest w połowie polskim wolontariuszem. Jeżeli chodzi o polską ekipę to Piotr reprezentował Zimbabwe (jest z mojej formacji), Lucyna i ja Zambię a Andrzej, którego poznałam na miejscu, bo jest z ośrodka krakowskiego – Ghanę. Oczywiście był też Polak reprezentujący Rzym czyli ks. Stanisław Rafałko. Na program spotkania składały się konferencję z zakresu charyzmatu salezjańskiego czy ewangelizacji. Niektóre tematy bardzo znane, niektóre ciekawe inne nudne na tyle że można książkę skończyć – wiadomo jak to jest z konferencjami. Była również praca w grupach, która dawała możliwość bliżej komunikacji uczestnikom. Jakoś tak zawsze brakowało czasu na poruszenie wszystkich zagadnień, które nam dawano&lt;br /&gt;Co mnie zaskoczyło? Dobre jedzenie, myślę, że udało mi się nadrobić 4 stracone w Mansie kilogramy, moja otwartość na innych zwłaszcza, że nadal nie śmigam w angielskim najlepiej – chociaż udało mi się nawet przygotować modlitwy wieczorne po angielsku obecność Kasi Wnuk w Nairobi – tutaj pragnę podziękować za przemiłe przyjęcie i przenocowanie nas, wyposażenie mnie w nowe kolczyki, i imprezę pożegnalną po której chorowałam cały dzień. Byłam też zaskoczona pogodą. Było bardzo zimno jak na Afrykę. Pierwszy raz w Afryce udało mi się założyć skarpetki i to w ciągu dnia (nie mówię już o nocach, gdzie trzeba było ciepły koc wyciągnąć) i bluzę na długi rękaw.&lt;br /&gt;Co mnie zszokowało? Muzyka amerykańska w taksówce w Kenii (u nas mamy wkoło zambijską, gdzie się nie ruszysz), że namówiono mnie do pocałowania żyrafy i to prawie z „języczkiem” co widać na załączonym obrazku, ale przede wszystkim rzeczywistość slumsów kenijskich. W drugim dniu wybraliśmy się na „wycieczkę” po slumsach. Widok straszny, aż trudno uwierzyć, że można żyć w takich warunkach. Nie będę opisywała w szczegółach wszystkich moich wrażeń i odczuć, bo przeżywałam już to wszystko raz i nie chcę wracać póki co. Byłą to jednak niezwykłą konfrontacja z rzeczywistościa opisywaną w książce „Siostra Emmanuelle”, którą właśnie czytam i polecam. Ta to musiała być nieźle „szurnięta” przez Bożą Łaskę.&lt;br /&gt;Co mnie ucieszyło? Mam kolejnych znajomych w Malawii, Zambii czy Ghanie; komentarz że mam bardzo ładny głos jak śpiewam i tańczę lepiej jak niejedna Afrykanka (i to powiedział ksiądz Afrykańczyk!!!). W końcu całe spotkanie mówiłam wszystkim, że jestem Zambian from Mansa Największą radością było spotkanie z o. Pawłem po powrocie do Lusaki, który mimo zmęczenia ofiarował mi kilka cennych minut na rozmowę i żale.&lt;br /&gt;Co mnie dręczyło? Tęsknota za dzieciakami i co niektórymi przyjaciółmi i to, że nie mogę wysłać tradycyjnie już wieczorem smsa do mojego przyjaciela czy do domu (zwłaszcza, że moja mamcia miała urodziny. Mamuś pamiętałam, tylko nie miałam jak wysłać Ci życzeń!!!!!)&lt;br /&gt;Spotkanie, zatem uważam za udane, dało wiele radości, śmiechów szaleństw, zwłaszcza dwa dni spędzone w gronie typowo polskim. Można było też, choć trochę odpocząć i wypić kawę w jakimś cywilizowanym miejscu na mieście Udało się też zorganizować pierwszą polską Mszę Świętą w Afryce i to prawie multimedialną, ze względu na brak polskiego mszału, zobaczcie sami na zdjęciu. No cóż dobry misjonarz poradzi sobie w każdej sytuacji. &lt;br /&gt;Czas jednak wracać już do opisywania codziennych obowiązków. Wróciłam do przedszkola i do oratorium. Wszyscy oczywiście pytali jak wycieczka i że bardzo się cieszą, że mnie widzą Nowe siostry sprawują się na razie na 5. Kongolijka, s. Godlive pracuje w Centrum i dobrze gotuje. Ma też niesamowite poczucie humoru i ciągle mi powtarza, że za mało jem. Sama jest 3 razy taka jak ja, nawet może 3,5. S. Anet – Zambijka- pomaga w przedszkolu i oratorium. Zwłaszcza w oratorium jest bardzo przydatna. Widać już pewne zmiany. Prowadzi formacje dla liderów, których mamy już chyba z 12, mają nawet swoje identyfikatory. Udaje nam się nawet od czasu do czasu wpaść z gromadą wrzeszczącej „kapenty” (tak nazywam dzieciaki, kapenta to malutkie suszone rybki) do Centrum i skorzystać z prawdziwego boiska do piłki. Mamy nawet zaproszenie by przychodzić częściej i korzystać z środków Centrum, tylko nie wiem czy father Michael o tym wszystkim wie&lt;br /&gt;Pogoda? Już od kilku dni nie pada, i grzeje strasznie, że aż się wychodzić z domu nie chce. Tak, więc ledwo zipiąc czekam na infulę – deszcz.&lt;br /&gt;Następnym razem napiszę za tydzień, bo mam tu teraz takie małe wyciszenie tygodniowe, co by myśli w głowie poukładać. Za dużo się dzieje wokół, za dużo pytań i sprzecznych informacji. &lt;br /&gt;Zapomniałam napisać, że jedna z liderek Charity zauważyła ostatnio u mnie „białe” włosy. Tak więc siwych włosów coraz więcej. Już sama nie wiem, czy to od słońca czy ze stresu. &lt;br /&gt;Korzystając z okazji składam życzenia urodzinowe Ewuni z Wańkowicza, która w lutym kończy dwadzieścia kilka lat. Ewuniu wiesz, czego ci życzę…tego pierścionka!!!!&lt;br /&gt;Pamiętam o tych, którzy mają sesję i ferie. Tęsknie za Wami!!!!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nagrodę mam dla Was bajkę, którą ułożyła moja kochana Amelka z przedszkola w Olsztynie:&lt;br /&gt;Dawno, dawno temu na biegunie mieszkał sobie w igloo z mamą i z tatą bałwanek, który miał na imię Mikołaj. Chciał bardzo pojechać do Afryki ale mama mówiła mu codziennie tak: "nie jedź do Afryki bo tam jest bardzo gorąco i możesz się rozpuścić". Ale Mikołaj był bardzo uparty i postanowił wymyślić jakiś sposób, żeby dojechać do tego gorącego kraju i się nie rozpuścić. Postanowił przepłynąć przez ogromny ocean w lodówce. I tak Mikołaj dzięki swojej pomysłowości zobaczył żyrafy, słonie i piasek na pustyni. Pozdrawiam Amelka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesyłam tysiąc promieni słonecznych do zimowej Polski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-3946511005302066622?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/3946511005302066622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/02/internet.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3946511005302066622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3946511005302066622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/02/internet.html' title='Internet'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-8647200077698864792</id><published>2010-01-20T19:11:00.002Z</published><updated>2010-01-20T19:13:47.555Z</updated><title type='text'>1%</title><content type='html'>Kochani jak nie wiecie co zrobic z 1% ja chętnie przyjmę wszystkie grosze jakie macie i razem mozemy wyposarzyć rzedszkole w Mansie w potrzebne zabawki i pomoce. Czekam na każdy grosik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stowarzyszenie Oratorium im. Św. Jana Bosko &lt;br /&gt;i nr KRS - 0000151263 &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;bardzo ważne by wpisać cel: ZAMBIA&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;w przeciwnym razie ks. Bozik nie odda mi kasy:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W najbliższym czasie relacja z wyprawy na sympozjum do Kenii. Póki co żyje!!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-8647200077698864792?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/8647200077698864792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/01/1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8647200077698864792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8647200077698864792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/01/1.html' title='1%'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-29367287265760217</id><published>2010-01-03T19:36:00.003Z</published><updated>2010-01-03T19:39:12.966Z</updated><title type='text'>Na pasterkę w sandałach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S0DyU2POPcI/AAAAAAAAARg/EXNBSlA8jfM/s1600-h/DSCN3504.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S0DyU2POPcI/AAAAAAAAARg/EXNBSlA8jfM/s200/DSCN3504.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422600391324745154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S0DyMb8bYXI/AAAAAAAAARY/NHv90ZdbWj4/s1600-h/DSCN3369.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S0DyMb8bYXI/AAAAAAAAARY/NHv90ZdbWj4/s200/DSCN3369.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422600246827639154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S0DyEEAwYhI/AAAAAAAAARQ/Y99ompXGyRA/s1600-h/DSCN3342.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S0DyEEAwYhI/AAAAAAAAARQ/Y99ompXGyRA/s200/DSCN3342.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422600102964388370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od czego zacząć? Tyle znów wrażeń, tyle przeżyć!!! No dobrze, od początku. Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia!!!! Są takie radosne!!!! Zwiastują nam nowe życie!! Czuję się jakbym została matką. To chyba dobry znak, że Maleńki Jezus przyszedł do mojego serca&lt;br /&gt;Wigilia w tym roku była zupełnie inna niż zawsze. Od kilku lat wyglądała ona tak samo. Do południa w pracy, potem szybko na pociąg do domu. Nie interesowało mnie przygotowanie niczego, zajmowała się tym mama, podczas, gdy ja spędzałam ten czas w pociągu. Wieczorem kolacja, prezenty. Już nawet na pasterkę nie miałam siły. W tym roku zupełnie inaczej. Od rana strojenie kaplicy. Siostra Zofia zostawiła mi materiały, chwilkę podumałyśmy razem nad ideą przewodnią i pojechała do miasta. Ja usiadłam i westchnęłam: Duchu Święty, od czego zacząć? Na efekty długo nie czekałam. Zobaczcie sami na zdjęciach naszą kaplicę. A dzieciątko Jezus jest aż z Ziemi Świętej. Potem trzeba było przygotować małą choinkę z gałęzi sosny przyniesionych od Fatherów. Wycięli chyba wszystkie choinki, jakie mieli w ogrodzie do dekoracji holu i kościoła. Jedna z nich ma ze 4m wysokości. Jest olbrzymia. Śmiejemy się teraz, że w holu młodzież ma las. Potem należało w końcu się wziąć za robienie pierogów. Przyznam, że przepis na ciasto pierogów od Pani Basi z przedszkola jest rewelacyjny. Pierogi wyszły wyśmienite. Całe święta zajadałam się nimi. W tym wszystkim zapomniałam wypatrywać pierwszej gwiazdki. To wszystko przez to, że Mikołaj przyszedł do południa. Tak w samą wigilię odebrałam kolejną paczkę niespodziankę z Olsztyna. A w niej, ach cały zapas herbatek i kawki. I zapach polskich świąt w jednej z herbat!!! I przepiękne słowa. Dziękuję kobitki. Wieczorem za to kolejna niespodzianka. Telefon z Polski. Gosieńko tak na sercu się zrobiło cieplutko, kiedy cię usłyszałam, choć przyznam przez pierwsze 2 min zastanawiałam się, kto to dzwoni (numer mi się nie wyświetla). Jak dobrze mieć przyjaciół!!!&lt;br /&gt;Wieczorem o 19 Msza Święta, która ze względu na dużą liczbę osób odbywa się zawsze w holu. Msza Oczywiście w języku bemba ale co tam, i tak każdy wie co się na świecie tego dnia dzieje. Były tańce, śpiewy chóru, a zamiast kazania przedstawienie narodzin Jezusa w wykonaniu młodzieży. Co prawda strasznie długie, a to przez scenę spisu ludności do której przyszło chyba „połowę Mansy”. Śmiałam się w duchu, że skończymy przedstawienie na Męce Pańskiej, ale na szczęście wszystko miało finisz na Narodzinach Jezusa. &lt;br /&gt;Po Mszy, która trwała 4 godziny wpadłam jeszcze do sióstr na barszczyk i pierogi. Tego dnia nie było kolacji wigilijnej jak zawsze, nie wręczaliśmy prezentów jak zawsze (na wzór angielski robiliśmy to w pierwszy dzień świąt), nie było pasterki o 24 jak zawsze, ale za to było Boże Narodzenie w Afryce – jak nigdy. &lt;br /&gt;Pierwszy dzień świąt był bardzo rodzinny. Fatherki przyszli na obiad i razem spędziliśmy popołudnie w radosnej atmosferze. W końcu można było rozdać prezenty. Uwielbiam robić niespodzianki. Ja za moje giftsy dostałam od każdego po buziaku. To był też dzień łączności z Polską, do telefonu ustawiła się cała kolejka rodzinna zebrana na obiedzie u babci. Jak miło było usłyszeć najbliższych, będąc tak daleko od domu. &lt;br /&gt;Drugi dzień świąt jest tutaj dniem powszednim, dlatego kościół nie pękał w szwach. W niedzielę 27 udałam się z naszą młodzieżą do Lufubu. Odbyło się tam spotkanie młodzieży z 3 miejscowości. Niezwykłe doświadczenie, bardzo cieszę się, że mogłam obserwować rozwój duchowy młodych. Byłam zaskoczona poziomem spotkania. Codziennie o 6.30 Msza Święta, potem konferencje, spotkania w grupach, wieczorami czas na zabawę. Drugi dzień spędziliśmy nad pięknym wodospadem, najpierw wsłuchując się w Słowo Boże potem na kąpieli i pikniku. Przyznam, że miałam obawy, co do kuchni gotowanej na wodzie z rzeki, ale póki, co żyję. Kąpiel była z podziałem na grupy: chłopcy i dziewczęta. A to ze względu na to, że młodzi Afrykańczycy, czy tańczą, czy się kąpią myślą tylko o jednym…Pierwszy raz też odważyłam się jechać na otwartej przyczepie ciężarówki - FUSO, co wzbudziło zdziwienie i radość młodzieży. Momentami serce biło jak szalone ze strachu, ale przez całą drogę miałam obok mojego ochroniarza, który dobrze mnie trzymał. Podczas pobytu w Lufubu postawiłam na integrację międzykulturową i jadałam z młodzieżą. Co prawda mój żołądek odchorował zbyt dużą ilość nshimy ale i tak warto było. Wyjazd ten był także okazją do spotkania chyba z większością polskich misjonarzy, jacy pracują obecnie w Zambii, a to wszystko przez zmiany, które teraz się tu dokonują. Poza tym wieś zawsze dobrze robi na zmęczone ciało i duszę, a taka weranda, jaka jest na placówce w Lufubu w ogóle dodaje radości człowiekowi. &lt;br /&gt;Czas spędzony z młodymi pozwolił mi także poznać niektórych z nich, gdyż, na co dzień nie pracuję z nimi. Miło było posłuchać o marzeniach i aspiracjach, które nigdy pewnie się nie spełnią w tym państwie. Każdy pyta też o Polskę, jak wygląda życie, jak wygląda Polska? &lt;br /&gt;Sylwester zapowiadał się spokojny i nudny. W planach było przespanie Nowego Roku, ale jakoś tak nie wyszło. Nasza młodzież miała swoją imprezę w holu. Jak już poszłam z siostrą Zofią na chwilkę to wróciłam o 6 rano. Spotkanie rozpoczęło się modlitwami, medytacją nad Pismem Świętym. Potem był czas na podziękowania i pożegnania sióstr Chandy i Chisangi. Wszystkie grupy parafialne tanecznym krokiem wręczały prezenty i podziękowania. Największy aplauz zdobył taniec brata Stefana Oczywiście nie zabrakło występu moich ukochanych chłopaków, z Kasokolo – grupy akrobatyczno - tanecznej. Po występach obowiązkowo jedzenie. Była moja ulubiona kachesha. No a potem błogosławieństwo ks. Michała i wielka radość, na którą nie mogłam się napatrzeć. Wszyscy, co chwila przybiegali i ściskali mnie życząc dobrego roku. Tańcom i szaleństwu nie było końca. Wytańcowałam się za cały rok O 4 rano miała być Msza Święta. Poszłam chwilę wcześniej, żeby odmówić nieszpory. Ta chwila przerodziła się w godzinę. Jak to w Afryce bywa, nikt się nigdzie nie śpieszy. Przyznam, że już dawno nie miałam tak długiej medytacji nad swoim życiem, minionym rokiem, Słowem Bożym. Przerywana była ona chwilami snu, kiedy już nie potrafiłam zapanować nad swoim ciałem. Msza rozpoczęła się o 5. Najzabawniejszy był moment przekazania pokoju, bo gdy rozejrzałam się dookoła większość młodych spała na ławkach Pełna ufności i wiary w to, czym Bóg obdarzy mnie w Nowym Roku popatrzyłam na wschodzące słońce, zgasiłam światła w przedszkolu i szkole i poszłam spać. I tak przespałam prawie cały Nowy Rok, z przerwami na lunch i krótką wizytę u fatherów. &lt;br /&gt;Święta świętami, a tu powoli trzeba wracać do pracy. Znów zostałam przełożoną na tydzień, bo siostry w stolicy, Ewa wraca z wakacji, dzieciaki dopytują, kiedy otwieramy oratorium, wszystko wraca do normalności. Tylko te zmiany wokół wprowadzają niepokój, jakoś tak brakuje siostry Mory, w sercu ciągła walka o to, co dalej!!! &lt;br /&gt;Życzę Wam w Nowym Roku odwagi w spełnianiu pragnień i walce o swoje marzenia!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Muszę Wam się pochwalić moim nowym przyjacielem. Imienia jeszcze nie zdradzę, ale każdego dnia dziękuję Bogu za tych, których stawia na mojej drodze. To jest niesamowite, kiedy tylko pojawia się zmartwienie, trudność, pojawia się też nowa osoba w moim życiu, która dzieli ze mną ten trud.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-29367287265760217?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/29367287265760217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/01/na-pasterke-w-sandaach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/29367287265760217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/29367287265760217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2010/01/na-pasterke-w-sandaach.html' title='Na pasterkę w sandałach'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/S0DyU2POPcI/AAAAAAAAARg/EXNBSlA8jfM/s72-c/DSCN3504.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-1387488654511120152</id><published>2009-12-23T12:17:00.002Z</published><updated>2009-12-23T12:18:42.213Z</updated><title type='text'>Orędzie na Święta Bożego Narodzenia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzIKjYtv_OI/AAAAAAAAARI/Gu6HFfItMTw/s1600-h/DSCN2577.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzIKjYtv_OI/AAAAAAAAARI/Gu6HFfItMTw/s320/DSCN2577.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418404904726166754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kochani,&lt;br /&gt;Jak piszecie o śniegu, mrozie dopiero uświadamiam sobie, że to grudzień. Pewnie pomyślicie teraz, że zachowuję się jak bym była w Afryce od 15 lat i nie pamiętała już polskich zim!!!! Naprawdę można tu zapomnieć o śniegu&lt;br /&gt;Wszyscy mi piszą, że to pewnie będą smutne święta, bo z dala od rodziny, kraju…Ja jednak mam nadzieję, że będą to święta wyjątkowe. Od wielu lat myślałam o misjach i w tym roku spełniło się moje wielkie pragnienie. Jestem w Afryce. Dowiedziałam się już, że nie ma tu kolacji wigilijnej, pasterki (jest Msza Święta wieczorna). W pokoju nie będzie stała choinka a ja nie usiądę do kolacji z moją rodziną. Będę jednak z ludźmi, do których Bóg mnie posłał. Cały czas pytam, czemu Afryka? Przecież chciałam do Albanii! Myślę, że przeżywając Boże Narodzenie w państwie, gdzie każdego dnia rodzą się setki, tysiące małych, brązowych (po urodzeniu podobno różowych) słodasków, gdzie na każdym kroku spotykasz radosne uśmiechy, gdzie nie przejdziesz 1m żeby Cię ktoś nie złapał za rękę, znajdę odpowiedź. Zazwyczaj wyrzeczenia sprawiają ból, przykrość, smutek. Myślę jednak, że moje wyrzeczenie się Świąt z rodziną w Polsce nauczy mnie jak kochać wielką miłością. „Bo gdy chodzi o kochanie wielką miłością, nie liczy się to, jak wiele dajemy, ale jak wiele miłości wkładamy w dawanie” (M. Teresa).&lt;br /&gt;Najprawdopodobniej są to moje pierwsze i ostatnie święta w Afryce. Będę je ofiarować właśnie za Was, tych co zostawiłam w Polsce by potrafili zrozumieć moje decyzje, by potrafili dawać siebie innym, by dzielili się radością z tymi, którzy jej nie mają. Przecież to tak niewiele.&lt;br /&gt;„Nie bójcie się! Oto zwiastuję Wam radość wielką…narodził się wam Zbawiciel”. Dla mnie najważniejsze jest nie to, gdzie czy z kim spędzam święta tylko odnalezienie wielkiej RADOŚCI w moim sercu w tych dniach, którą zgubiłam gdzieś w Polsce i dzielenie się nią z tymi, których Bóg postawił w tym czasie na mojej drodze (może uda mi się wyczarować, choć mały uśmiech na twarzach naszych fatherów – Smutasów za płotem).&lt;br /&gt;Analizując wydarzenia z mojego życia uświadomiłam sobie jak wielką wiarę i ufność mam do Boga. Za każdym razem, kiedy mnie sprawdzał, czasem bardzo boleśnie, potrafiłam powiedzieć tak. Zdałam sobie jednak też sprawę jak mało czasu, uwagi Mu poświęcałam. Dałam Mu swoje ręce, ale chyba nie do końca oddałam Mu swoje serce. Zawsze czekałam, aż zapyta mnie wcześniej o moje zdanie. Teraz pozwalam Mu się posługiwać mną bez wcześniejszego pytania czy może.&lt;br /&gt;Na ten nadchodzący czas wielkiej Radości życzę Wam byście oddawali się Bogu bez pytania was o zdanie, byście w swoich sercach odnajdywali wielką wiarę i ufność w Opatrzność Bożą, byście potrafili przyjąć w dniu Bożego Narodzenia Chrystusa, który przychodzi maleńki, bezradny i spragniony wielkiej miłości. Oddajcie Mu nie tylko wasze ręce, ale też i wasze serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Od kiedy jestem w Zambii dostaję ciągle jakieś prezenty z Polski w postaci: Spodziewamy się dziecka!!!&lt;br /&gt;Ostatnio dostałam kolejnego i proszę przystopujcie, bo jak wrócę populacja Polski wzrośnie o połowę. Tak bardzo cieszy mnie wiadomość o każdym kolejnym nowym życiu wśród moich znajomych. Chyba zmienię preferencje i zostanę świętą nie od umęczonych nauką, ale od stanu błogosławionego.&lt;br /&gt;Pamiętajcie o mnie przy stole wigilijnym i wypijcie w mojej intencji filiżankę barszczyku!!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-1387488654511120152?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/1387488654511120152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/oredzie-na-swieta-bozego-narodzenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1387488654511120152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1387488654511120152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/oredzie-na-swieta-bozego-narodzenia.html' title='Orędzie na Święta Bożego Narodzenia'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzIKjYtv_OI/AAAAAAAAARI/Gu6HFfItMTw/s72-c/DSCN2577.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-1471809158034952840</id><published>2009-12-23T11:41:00.003Z</published><updated>2009-12-23T11:43:31.106Z</updated><title type='text'>Święta</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzICVp667wI/AAAAAAAAARA/0rFcYkJdTVg/s1600-h/DSCN3323.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzICVp667wI/AAAAAAAAARA/0rFcYkJdTVg/s200/DSCN3323.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418395872733622018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzICF5RNqgI/AAAAAAAAAQ4/l6_L0B4bH7o/s1600-h/DSCN3287.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzICF5RNqgI/AAAAAAAAAQ4/l6_L0B4bH7o/s200/DSCN3287.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418395601975749122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Jezus zawsze przychodzi na świat przez człowieka. Kiedy spotykamy się z Bogiem, to po to, aby wprowadzić Jezusa w swoje życie i podać Go ludziom”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To już jutro!!!! Nie mogę się doczekać. Uwielbiam święta Bożego Narodzenia. Jeszcze rok temu, nie byłam pewna, przekonana czy spędzę je w Polsce, czy gdzieś na misjach, a już na pewno nie spodziewałam się ich w Afryce. &lt;br /&gt;Ach… Od dwóch dni słucham kolęd, które dostałam z Olsztyna. Moja szopka na ścianie przygotowana, serce też już czeka, chociaż z tym drugim nie było tak łatwo. Trzeba było powalczyć trochę, ale gdyby było zbyt łatwo, nie byłoby wielkiej radości. Im większe trudy, tym większa radość. &lt;br /&gt;Prezenty już popakowane. Wczoraj z siostrą Zofią zrobiłyśmy ostatnie zakupy. Wypadało oczywiście zakupić nową bluzeczkę na święta, kolor odpowiedni do moich nowych turkusowych kolczyków. Tym bardziej, że do portfela wpadło niespodziewanie trochę kwacza.&lt;br /&gt;Pozostało przygotowanie ciasta i pierogów z kapustą i grzybami. Kolejny sprawdzian!!! W obu będzie debiut. Trzeba by jeszcze zajrzeć do brata Stefana i wybadać, co piecze na święta. Mam nadzieję, że będzie szare ciasto, które wychodzi Mu wspaniale, prawie jak mojej babci. &lt;br /&gt;Jutro czeka mnie jeszcze przygotowanie z siostrą Zosią kaplicy. Po południu dzieciaki z parafii będą przedstawiały jasełka, więc pewnie zajrzę do nich a wieczorem, 19:00 -  Pasterka.&lt;br /&gt;Trzeba jeszcze wysłać ostatnie maile by w święta komputer mógł odpocząć. &lt;br /&gt;Wszystko zgodnie z planem, tylko nadal nie ma śniegu…&lt;br /&gt;Wczoraj za to dostałam dwa prezenty prosto z niebios. Bóg to wielki Artysta, nigdy nie widziałam czegoś równie pięknego. &lt;br /&gt;Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie wielkie, kłębiaste biało - szare chmury na styku nieba z ziemią. Z tych wielkich baranów wynurza się przepiękny kawałek szerokiej, jakże kolorowej tęczy. Tęcza ma swój początek, ale nie ma końca. Jakby Artysta zastanawiał się, Jakich kolorów jeszcze użyć? Gdzie zrobić koniec tej kawalkadzie odcieni? &lt;br /&gt;Wieczorem inny kaprys…Zachodzące słońce. Wokół szaro, lekko sączy się deszcz a na Zachodzie – cud natury. Niebo mieni się kolorami, których w Polsce zobaczyć chyba nie można. Schowane za chmurami Słońce maluje swoimi promieniami przestrzeń przed sobą to na różowo, w lekkim pomarańczu, trochę czerwieni ceglastej i jakże piękny turkus do koła. Widać siłę w tej żółtej, rozpalonej żarem gwieździe. Próbuje przedrzeć się przez ogromne biało-szare obłoki swoimi promieniami. Co jakiś kawałek znajduje miejsce, by przebić je dalej, przed siebie. Promienie, którym udało się wydostać na zewnątrz tworzą jak by świetlisty pas startowy. Wielkie, długie, jasne smugi padają na Ziemię, by zachwycać, cieszyć, zastanawiać.&lt;br /&gt;Tego chyba nie można sobie wyobrazić, to trzeba zobaczyć. &lt;br /&gt;Myślę, że niebo też przygotowuje się na nadejście Wielkiej Miłości w Małym Dzieciątku!&lt;br /&gt;No cóż Kochani, to ostatnie słowa przed świętami. Pewnie wszyscy już siedzicie w domkach, pieczecie serniki (oj, tego chyba będzie mi brakować), makowce, smażycie rybki i obieracie buraczki na barszczyk.&lt;br /&gt;Moje święta będą inne, będą wyjątkowe, będą w Afryce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kasik&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radosnych Świąt!!!! Przede wszystkim radosnych!!!!&lt;br /&gt;PS. Na zdjęciu mój wystrój świąteczny i dwa „małe” grzybki świąteczne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-1471809158034952840?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/1471809158034952840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/swieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1471809158034952840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1471809158034952840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/swieta.html' title='Święta'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SzICVp667wI/AAAAAAAAARA/0rFcYkJdTVg/s72-c/DSCN3323.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-1306916271272278750</id><published>2009-12-21T17:38:00.002Z</published><updated>2009-12-21T17:39:53.894Z</updated><title type='text'>Mały brązowy kartonik</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy-y2qWBZzI/AAAAAAAAAQw/cC71W_JQAQI/s1600-h/P1010919.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy-y2qWBZzI/AAAAAAAAAQw/cC71W_JQAQI/s200/P1010919.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417745528899331890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10:00 Jest jakaś przesyłka do odebrania. Po lunchu pojedziemy na pocztę, bo musisz się stawić osobiście – powiedziała dziś siostra Zofia.&lt;br /&gt;- Ciekawe od kogo, pewnie z domu dotarła, zamyśliłam się z uśmiechem na twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14:54 – odbiór paczki wiąże się z wypełnieniem protokołu. Kiedy urzędnik mi go podał zaśmiałam się „I need 2 days” chyba nie zrozumiał żartu bo jego mina była nadal bardzo poważna. Mały brązowy kartonik. Sprawdzam nadawcę? Ks. Piotr Boziński. Pierwsze zaskoczenie: prosiłam o przesłanie mi do Mansy ks. Piotra, jak on się zmieścił w taki mały kartonik? Drugie zaskoczenie: ktoś z Olsztyna pisał mi ostatnio, że paczka pewnie dojdzie na Wielkanoc, a tu proszę jest pierwsza!!!!&lt;br /&gt;15:00 – paczka i ja w samochodzie. Otworzyć czy nie, może poczekam jak wrócimy. Siedzę w samochodzie i czekam na siostrę załatwiającą sprawy samochodu. W międzyczasie piszę smsa do Bozika, że paczuszka trafiła do Mansy. Po odmówieniu Koronki nie wytrzymałam. Pod pretekstem sprawdzenia czy paczka nie była otwierana i przeszukiwana wzięłam się za jej penetrację. Po zerwaniu 10 warstw taśmy (no może przesadziłam), panono (powoli) odchylam wieczko. &lt;br /&gt;Nie będę opisywała całej radości, co chwila moja ręka sięgała do kartonika i wyczarowywała kolejne niespodzianki. Jak by kartonik nie miał dna!!! Po powrocie do domu jeszcze raz odtworzyłam rytuał otwierania przesyłki, tym razem bez zrywania taśm.&lt;br /&gt;No dobra, od czego zacząć. Dziękuję za pamięć. Wszystkim!!! Najpierw przedstawię swoje żale a potem radości. Niestety nie udało mi się znaleźć Bozika w środku. Mam, zatem podejrzenia, że paczka jednak była przeszukiwana i nie przeszedł On przez cło. Mam tylko nadzieję, że odesłali Go na Gutkowo. &lt;br /&gt;Dostałam kolejny opłatek. Mam go teraz tyle, że mogę zostać tu jeszcze z 5 lat. Ufam, że nie ma w tym żadnych tego rodzaju podtekstów. &lt;br /&gt;Teraz radości. Dziś myślałam o tym, by sprawić sobie nową torebkę i co? Mikołaj się postarał. Mam piękną pomarańczową torebkę, o jakiej marzyłam, od Martynki. &lt;br /&gt;Pomyślałam też dziś o tym, że przydałyby się jakieś nowe książki, bo czasu ostatnio dużo a w biblioteczce już kończą się bestsellery. Mikołaj też chyba to słyszał, bo podrzucił mi dwie, myślę, że ciekawe pozycje. Jedną co prawda się przeraziłam po przeczytaniu tytułu. Zaczęłam się zastanawiać, czy chcecie mnie tu w habit ubrać, ale po przeczytaniu skrótu na okładce uspokoiłam się. Druga o miłości. Jak się z nią zapoznam to będę kochać wszystko co się rusza, ma nogi i ręce i uśmiecha się do mnie. Dziękuję dziewczęta za czytadła. &lt;br /&gt;Kolczyki są cudowne no i w moim kolorze. Na Wielkanoc poroszę bransoletkę do kompletu. Właśnie rozglądałam się za jakimiś nowymi Będą pasowały do mojej turkusowej spódnicy, która mam nadzieję dojdzie w paczce. &lt;br /&gt;Coś na ząbek. Polski rosołek instant. Odłożyłam go na obiad świąteczny:) Herbatka „Serce Matki” Agatko, chyba kontaktowałaś się z o. Pawłem, który zauważył, że zachowuję się jak Matka Polka, bo martwię się o wszystko i wszystkich. No cóż, moje serce jest otwarte dla wszystkich. Jeszcze nie próbowałam, ale pięknie pachnie!!!!! Dziękuję też za piękną kartkę od Rodzinki. Chociaż nie ukrywam, że zrobiliście mi jeszcze lepszy prezent ostatnim mailem. Weronika dzięki za życzenia, jak tylko wrócę do oratorium pokażę dzieciakom kartkę od Ciebie i przetłumaczę im na bemba&lt;br /&gt;Milenko, nawet nie wiesz jak chciałam mieć chwyty do kolęd. Mam już niewiele czasu i widzę, że większość jest z tych co znam, więc może uda mi się zagrać coś w święta. Gratuluję magistra. &lt;br /&gt;Aniu dziękuję za melisę, przyda się, białe piórko…I tylko wiesz co, z tą żabką jest chyba coś nie tak. Całuje i całuję i nic…Ciągle zielona i uśmiechnięta…Napisałaś, że może coś z tego będzie, ale ja nie wiem co… &lt;br /&gt;A Mała Tereska też dotarła. Jeszcze trochę i będę miała chyba wszystkie obrazki, na jakich ją nadrukowano&lt;br /&gt;I te wszystkie życzenia, liściki…Świadczą tylko o tym, jak bardzo pamiętacie o mnie i tęsknicie. Zastanawiam się czy po 10 latach też ktoś wysyła paczki do misjonarzy?&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałam. Moje serce oszalało z radości i chciałabym uściskać każdego z osobna. Pamiętam o was w mojej modlitwie…&lt;br /&gt;DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-1306916271272278750?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/1306916271272278750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/may-brazowy-kartonik.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1306916271272278750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1306916271272278750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/may-brazowy-kartonik.html' title='Mały brązowy kartonik'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy-y2qWBZzI/AAAAAAAAAQw/cC71W_JQAQI/s72-c/P1010919.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7912647788567157460</id><published>2009-12-19T16:45:00.003Z</published><updated>2009-12-19T16:52:43.091Z</updated><title type='text'>Afryka od kuchni</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy0EvozzxrI/AAAAAAAAAQo/RYznPe4tcYc/s1600-h/SDC13800.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy0EvozzxrI/AAAAAAAAAQo/RYznPe4tcYc/s200/SDC13800.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416991143251658418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy0Eb0cDe6I/AAAAAAAAAQg/IIomwmUPdTw/s1600-h/DSCN2908.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy0Eb0cDe6I/AAAAAAAAAQg/IIomwmUPdTw/s200/DSCN2908.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416990802775866274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Tym razem spojrzymy na Afrykę od strony kuchni. Zapraszam Was do restauracji, najlepszej w Mansie. Głównym kucharzem jest baJesiee, prosta kobieta ze wsi, która od kilku lat pracuje u naszych sióstr. Nasze Menu ma swój schemat i bardzo łatwo przewidzieć, co będzie danego dnia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Poniedziałek: podstawa to jajka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wtorek: mięso&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Środa: fasola&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Czwartek: mięso czy makaron&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Piątek: ryba&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Weekend: gotujemy same chyba, że wypada jakieś święto. Wtedy jemy kurczaka albo lazzanię, zależy, która siostra gotuje i na co ma apetyt&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Codziennie na obiad mamy&lt;i style=""&gt; ubwali&lt;/i&gt; &lt;i style=""&gt;czyli tzw. nshimę. &lt;/i&gt;Jest to taka trochę nasza kasza-manna przygotowana z mąki kukurydzianej, prosa. Nshima jest podstawą kuchni każdego Afrykańczyka w Zambii. Dla ludzi z wioski jest to główny i czasem jedyny posiłek w ciągu dnia. Można ją wzbogacić mąką z &lt;i style=""&gt;kasawy&lt;/i&gt;. Jak kultura podpowiada &lt;i style=""&gt;nshimę&lt;/i&gt; należy jeść rękoma. Urywa się kawałek potrawy i gniecie w ręku w efekcie wkładając do buzi okrągły kawałek szarego ciasta. Można ją przygotować na dwa sposoby: soft – wersja dla kobiet i &lt;i style=""&gt;musungu&lt;/i&gt;, delikatna, niezbyt twarda, i hard – mocna, gęsta, czasem twarda „jak kamień” dla mężczyzn, szybciej zapycha żołądek. Nasi pracownicy każdego dnia z wielkim apetytem siadają w &lt;i style=""&gt;insace&lt;/i&gt; by po umyciu rąk formować nshimowe kulki i zapychać nią swoje żołądki. Oczywiście do &lt;i style=""&gt;nshimy&lt;/i&gt; jest jakiś dodatek.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Co? Przełożoną w naszym konwencie jest Filipinka, zatem codziennością jest ryż. Teraz, kiedy siostra Celeste (przełożona) jest na urlopie czasem ryż zastępują ziemniaki (najbardziej lubię w postaci piure) lub makaron z sosem (tak trochę po włosku). Nasza kuchnia jest, zatem wielokulturowa. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Mięso. Wcześniej pisałam, że nie ma święta bez kurczaka. W tygodniu raczej nie jest on przyrządzany. Mamy za to wołowinę czy coś z mięsa wieprzowego, mielonego, bo nie jest ono aż takie drogie. Czasem trafi się jakaś kiełbaska podsmażana albo bekon. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Na szczęście nie jadamy bardzo popularnych tutaj &lt;i style=""&gt;ifishimu &lt;/i&gt;czyl&lt;i style=""&gt;i cartepillars&lt;/i&gt;. Są to tłuściutkie dżdżownice zbierane z liści drzew, suszone i następnie przyrządzane na patelni czy gotowane. Miałam okazję jeść je w Polsce i nie mam oporów żeby je przełknąć, ale do mojego zestawu smakołyków nie należą. Tym bardziej, że gdy wkładasz je do buzi one patrzą na ciebie swoimi okrągłymi oczami. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Z rozmów z dzieciakami i nasza kucharką wywnioskowałam, że można jeść też ptaki, ale nie wszystkie. Nie jada się tych, które żywią się padliną, jedzą węże. Zazwyczaj duże, drapieżne. Mam nadzieję, że nie chodzi o te straszne kruki, które chodzą po naszym podwórku i kraczą. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ryby: Ryby są najczęściej łowione w pobliskich stawach, jeziorach i suszone. Jest to najprostszy sposób przetrzymywania ich w miejscowych chatach, pozbawionych lodówek, prądu. Bardzo często sprzedawane są one potem przy drodze. Po przyrządzeniu mają swój specyficzny zapach i smak. W shopricie („super market”) można kupić też mrożone. Ciekawy jest tu sposób dzielenia ryby. W Polsce odcina się głowę, tutaj zazwyczaj głowa i kawałek za nią stanowi jedną z porcji. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;Kapenta&lt;/i&gt; – małe suszone rybki o długości ok. 2, 3 cm – takie trochę nasze szprotki. Jest to narybek wyławiany w jeziorach specjalnymi drobnookimi sieciami i suszony na słońcu &lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;a następnie przyrządzany na patelni z pomidorami i z cebulką. Rybki te je się w całości, ze szkieletem i wszystkimi częściami ciała, gdyż ze względu na wielkość niemożliwe jest ich czyszczenie. Ograniczamy się tu jedynie do umycia ich i wyrzucenia zbędnych śmieci. Pomimo nieprzyjemnego zapachu, podczas ich przyrządzania i specyficznego smaku bardzo lubię te małe rybki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Warzywa: Czasem mam wrażenie, że można jeść tu wszystkie liście, jakie spotykamy w naszym ogrodzie. Zazwyczaj do obiadu podawane są one z dodatkiem pomidorów i cebuli. Niestety nie nauczyłam się jeszcze rozpoznawać po ugotowaniu czy są to młode listki: słodkich ziemniaków, fasoli, rzepy, szpinaku, dyni…Moim ulubionym daniem w kolorze zielonym jest &lt;i style=""&gt;kacesha&lt;/i&gt;. Jest to roślina przyrządzana z orzeszkami ziemnymi. Uwielbiam ten sos i mogłabym jeść go codziennie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;Kasawa&lt;/i&gt;- maniok – krzew, można jeść młode liście tzw. &lt;i style=""&gt;katapa&lt;/i&gt; i biały, twardy korzeń, czasem osiągający długość pół metra. Można go usmażyć, ugotować lub zmielić na mąkę o przygotować z niej &lt;i style=""&gt;ubwali&lt;/i&gt;. Dzieciaki z oratorium często przynoszą ją sobie i po oberwaniu łupiny, przypominającej korę drzewa przegryzają biały twardy miąższ w międzyczasie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Kasawa jest uprawiana w porze deszczowej&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W porze deszczowej Zambijczycy uprawiają też orzeszki ziemne. Są one dodawane do warzyw, prażone. Przyrządzając potrawy z ich dodatkiem nie trzeba oleju, gdyż same w sobie mają ten tłuszcz. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W Zambii spotykamy znane nam w Polsce warzywa jak: kapusta, pomidory, ogórki, fasolka szparagowa, papryka, dynia, buraczki. Kiedy się zajrzy do ogrodu u fatherów można nawet uskubać troszkę koperku czy pojeść liście szczawiu wyhodowane z nasion przywiezionych z Polski. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Moje umiejętności kulinarne w specjalności: Afryka póki, co ograniczają się do przyrządzenia nshimy, kaceshy, wszelkiego rodzaju liści, bananów i jedzenia dla psów. Myślę, że dużo już mi nie zostało do nauki, bo kuchnia jest tu bardzo uboga. W planach jest jeszcze opanowanie umiejętności przygotowania kapusty z orzeszkami, słodkich ziemniaków, coś z awokado i małych latających robaczków, które podobno smakują jak skwarki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Przedstawiłam tylko te potrawy, które jada się u nas, w konwencie. Aż strach pomyśleć, co jedzą Afrykańczycy mieszkający w buszu?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. Przez ostatnie 5 dni byłam sama w konwencie. Zostałam mianowana Matką Przełożoną, ale co z tego jak nie było kim dyrygować.:) Bardzo dobrze dogadywaliśmy się z pracownikami, baJesiee nauczyła mnie gotować, baKunda ściął trawę przy przedszkolu i udzielił mi rad, co do mojego ogrodu a ja w zamian przygotowałam ciasto i placki ziemniaczane. Chyba dobrze sobie radziłam przez ten czas, psy żyją, kot się znalazł a mój ogród wypiękniał – mamuś byłabyś dumna z niego. Fathery wracają dzisiaj, siostry jutro, więc nie będzie już tak cicho…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W piątek spotkała mnie bardzo śmieszna sytuacja. Robiłam coś w pokoju, gdy nagle rozległo się „odi” (jest to pytanie czy można wejść?). Głos męski, nieznajomy, ale krzyczę „kalibu” i pędzę do drzwi. W połowie pokoju zatrzymałam się i zgłupiałam na widok „białego człowieka”. Tak, tak jak się mieszka wkoło z Afrykańczykami i nie patrzy za często w lusterko człowiek głupieje jak widzi białego. Pięć minut zajęło mi rozpoznawanie gościa. Pierwsze dwie minuty zastanawiałam się, w jakim języku się odezwać a następne trzy skąd ja go znam? Na szczęście ks. Piotr z Lufubu pierwszy odezwał się po Polsku a mnie otworzyły się wszystkie klapki. Przynajmniej w piątek miałam, komu gotować i z kim jeść.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Kolejne dzieciątko w drodze – niesamowite. Tak bardzo cieszą mnie takie wiadomości!!!! Jak tak dalej pójdzie to prośby w moich modlitwach o szczęśliwe porody zamienia się w litanie…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- Dla Karolci o szczęśliwy poród …&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;- Dla Ani o szczęśliwy poród…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;- Dla Dorotki o szczęśliwy poród…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;- Dzięki za Mariolki szczęśliwy poród…GRATULACJE, kolejny Sargalski na świecie!!! Hip hip hura!!!!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. Kaczka zdechła. Chłopaki ja oprawili dla psów. Gdyby ja zakopać istnieje niebezpieczeństwo, ze ją odkopią i zjedzą.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7912647788567157460?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7912647788567157460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/afryka-od-kuchni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7912647788567157460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7912647788567157460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/afryka-od-kuchni.html' title='Afryka od kuchni'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sy0EvozzxrI/AAAAAAAAAQo/RYznPe4tcYc/s72-c/SDC13800.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2228299305156570514</id><published>2009-12-15T14:24:00.001Z</published><updated>2009-12-15T14:27:44.394Z</updated><title type='text'>Rekolekcje</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyecxCC1F9I/AAAAAAAAAQQ/Z5J8-6ZI_IQ/s1600-h/PC120786.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyecxCC1F9I/AAAAAAAAAQQ/Z5J8-6ZI_IQ/s200/PC120786.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415469443112572882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Właśnie zakończyłam prawie 5-dniowe rekolekcje prowadzone przez werbistę, Polaka, ojca Pawła. Tematem rekolekcji było &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;„Jak nie zostać żoną Afrykańczyka?”.&lt;/span&gt; Muszę stwierdzić, że solidnie przygotowany ojciec Paweł potrafi przekonać. Pierwszy dzień związany był z tematem miłości. Należało tu zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy zauroczeniem i zakochaniem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;u&gt;Ostateczny wniosek:&lt;/u&gt; &lt;i style=""&gt;Miłość zaczyna się wtedy, kiedy kończy się zakochanie.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Sobota poświęcona była zajęciom praktycznym. Uczestniczyliśmy w typowym ślubie afrykańskim katolików. Moim zadaniem było przyglądanie się i uważne słuchanie słów przysięgi małżeńskiej, a następnie obserwowanie twarzy państwa młodych. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;u&gt;Wniosek:&lt;/u&gt; Radością nie tryskali, Pan młody wyglądał okropnie w białym garniturze, słowa przysięgi i tak pewnie nie będą wykorzystane w życiu, w ewentualnym moim przypadku musiałabym składać przysięgę w języku angielskim lub bemba, no chyba, że narzeczony nauczyłby się polskiego. Sobotni i niedzielny spacer miał uświadomić mi moje ewentualne przyszłe życie żony Afrykańczyka. Przez prawie dwie godziny każdego dnia obserwowałam codzienność afrykańskiej kobiety. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;u&gt;Wnioski:&lt;/u&gt; Będę musiała wykonywać wszystkie roboty domowe, nosić dzieci na plecach i jednocześnie uprawiać ogródek, zaakceptować zdrady małżeńskie i współżycie w czasie, kiedy chce się mojemu mężowi, po 40 - witanie z uśmiechem codziennie pijanego męża i udawanie, że jestem super szczęśliwa. No i najważniejsze urodzić jakieś 5,6 dzieci. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Poniedziałek poza adoracją komputera, o której pisałam wcześniej był dniem milczenia i refleksji, głównie przez padający deszcz. Wieczoru nie będę opisywać, bo był bardzo miły ze względu na: nieporuszenie tematu przewodniego, kolację przy świecach spowodowaną brakiem prądu, szynkę wędzoną własnej produkcji i zakończył się pokazem rozświetlonego błyskawicami nieba.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wtorek jak to na zakończenie odbyła się agapa z ciastem jabłkowym w roli głównej i podsumowanie rekolekcji. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;b style=""&gt;Wniosek ostateczny: Nie wszystko słodkie, co brązowe. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Właśnie wsadziłam a właściwie wepchnęłam o. Pawła do PKSu, pomachałam na pożegnanie i ucieszona, że nie będzie mi już marudził i przedstawiał ewentualnego przyszłego życia w Afryce odjechałam z siostrą Zosią. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;u&gt;Wniosek:&lt;/u&gt; I tak dalej będę się zakochiwać w uśmiechu Afrykańczyków.:)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wiadomość do SOMu: Księże Romanie, jeżeli jakaś wolontariuszka będzie miała problem i zakocha się w Afrykańczyku polecam o. Pawła i skuteczne rekolekcje z serii „Jak nie zostać żoną Afrykańczyka?”.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;A tak poważnie, dziękuję ojcu Pawłowi za bardzo miły czas w Mansie, cenne rady misyjne i zmywanie naczyń. W Kabwe ja zmywam&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2228299305156570514?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2228299305156570514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/rekolekcje.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2228299305156570514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2228299305156570514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/rekolekcje.html' title='Rekolekcje'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyecxCC1F9I/AAAAAAAAAQQ/Z5J8-6ZI_IQ/s72-c/PC120786.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2560328990051755651</id><published>2009-12-14T15:29:00.004Z</published><updated>2009-12-14T15:34:14.806Z</updated><title type='text'>Adoracja...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyZa3qsQkFI/AAAAAAAAAQI/HWmNSpjbeCY/s1600-h/PC130798.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyZa3qsQkFI/AAAAAAAAAQI/HWmNSpjbeCY/s200/PC130798.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415115514358829138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyZatpgsM0I/AAAAAAAAAQA/gTUSGEBAYmY/s1600-h/PC120782.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyZatpgsM0I/AAAAAAAAAQA/gTUSGEBAYmY/s200/PC120782.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415115342243181378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyZafJsinyI/AAAAAAAAAP4/ndqq_s09uWs/s1600-h/PC120765.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyZafJsinyI/AAAAAAAAAP4/ndqq_s09uWs/s200/PC120765.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415115093184782114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Cisza i spokój. Grupa Anglikanów wyjechała, ministranci wrócili do swoich parafii i z podwórka dobiega tylko świergot ptaków. Nawet mój &lt;i style=""&gt;pushi&lt;/i&gt; nie pokazuje się na dworzu, pewnie gdzieś lata po wsi i zbiera kolejne kleszcze. Ojcowie pewnie już w Lusace, siostry przygotowują się do wyjazdu a ja nie mogę uwierzyć, że jeszcze 10 dni i święta. Dziwnie jest przygotowywać się do Bożego Narodzenia w temperaturze 30 stopni. No i jeszcze nie byłam nigdy chyba tak opalona w grudniu. Właściwie to można by powiedzieć, spalona! I to przez własną głupotę. Niby wiem jak ochronić się przed chorobami tropikalnymi a spacerując po Mansie w samo południe nie wzięłam żadnego parasola czy kapelusza. Chusteczka na głowie niestety nie wystarczyła, choć pewnie spowodowała troszkę mniejszy ból głowy. Jest jednak jedna zaleta tego wszystkiego, teraz nikt już nie może nazywać mnie &lt;i style=""&gt;musungu&lt;/i&gt;!!! Wyglądam raczej jak Indianiec - Czerwona Twarz. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Polski weekend. Bardzo często uśmiecham się na myśl, że w Mansie jest tyle Polaków. Fathery wyprawili swojego brata Marka z Malawi na wakacje, zatem w domu zostało 3 Polaków, u nas siostra Zosia, ja i nasz gość Polak (z Olsztyna&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) – o. Paweł. Pewnie nie często się zdarza, że na Mszy Świętej w Afryce można zobaczyć w tym samym czasie 5 Polaków. Prawdziwa polska inwazja.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W piątek razem z o. Pawłem pożegnaliśmy dzieciaków z oratorium. Był to ich ostatni dzień. Nawet niebo tego dnia było smutne i płakało srebrnymi łzami. Sugerując się pogodą pomyślałam, że nikt nie przyjdzie tego dnia. Dzieci jednak kierując się sercem i głodnymi brzuszkami myśląc, że dostaną słodycze - przyszły. Nie mając żadnego wolnego pomieszczenia rozłożyliśmy się z kredkami i kartkami na mokrych schodach. Tego dnia każdy miał narysować coś, co sam wymyśli. Na jednym z rysunków znalazłam się nawet ja (w pozycji bardzo walczącej – cokolwiek to miało oznaczać). O. Paweł korzystał z okazji darmowych, praktycznych lekcji bemba wywołując czasem radosny śmiech a czasem zdziwienie dzieci. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W sobotę miałam okazję zobaczyć, pierwszy raz chyba, całą Mansa town. Wpakowaliśmy się z ojcem Pawłem na pakę samochodu siostry Zosi, wypakowaliśmy w centrum i ruszyliśmy na zwiedzanie. Zachodząc do katedry trafiliśmy na ślub. Pani młoda w białej sukni ślubnej, zakryta twarz, pan młody w białym garniturze. Ciekawe ile szczęścia i miłości w tym wszystkim? Ja ostatnio po wykładzie brata Stefana, na temat problemu zakochiwania się wolontariuszy na misjach, na razie nie mam zamiaru brać tu ślubu.:) &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Penetrując miasto spotkaliśmy jednego z chłopaków z naszego „podwórka” – Braighta. Pomógł nam znaleźć stację PKSu i pospacerował z nami. Wycieczka zakończyła się obiadem w jednej z „restauracji” w Mansie, na który zaprosił nas o. Paweł. Ja z wielką rezerwą jadłam rybę przyrządzoną w miejscowym barze. Na szczęście żyję. Nie mogłam napatrzeć się na Braighta jedzącego kurczaka. Dla nas taki kurczak to codzienność, tu w Afryce kurczak kojarzy się z obiadem świątecznym, uroczystym. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że może to być Christmas Lunch. &lt;i style=""&gt;„Człeku ty uczyń znak pokoju karmiąc, choć jedno głodne dziecko”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Zmęczeni, ja spieczona słońcem, ale z pełnymi brzuchami wróciliśmy do domku na kawę. Popołudniu byliśmy umówieni na wycieczkę na skały z liderami. Z prawie godzinnym opóźnieniem i tylko jednym liderem, za to moim ulubionym Natanem wyruszyliśmy. Pomimo, że ciemne chmury pokrywały niebo postanowiliśmy wyruszyć. Zdążyliśmy tylko dojść do rzeczki i zaczęło padać. Oczywiście wybraliśmy się bez parasoli. Przesiedzieliśmy, zatem jakąś godzinkę w &lt;i style=""&gt;insace&lt;/i&gt; popijając coca colę. Wracając z nieba sączył się kapuśniaczek, drogi zabłocone. Tego dnia doświadczyłam dwóch sezonów Czarnej Afryki – gorącego słońca i kojącego, życiodajnego deszczu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Niedziela upłynęła na leniuchowaniu i krótkim spacerku na wieś ze względu na padający deszcz. O. Paweł przy każdej okazji, napotkanym dziecku, dorosłym Afrykańczyku ćwiczył bemba i dawał mi lekcje kultury afrykańskiej. Wieczorem telefon z domu, gołąbki i kolacja u fatherów. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Poniedziałek to dzień adoracji przed najświętszym…komputerem. Mamy tu w Mansie niezły problem z wirusami. Przydałby się tu Daniel na tydzień, choć nie wiem na jak długo by to starczyło. Jakoś nie mogę przetłumaczyć „czarnym” siostrom, że przenoszenie danych z komputera na komputer wiąże się z przenoszeniem wirusów. Tym bardziej, że ze szkolnego korzystają też nauczyciele. Próbowaliśmy uaktualnić bazę wirusów, co szło iście afrykańsko wolno. Mieliśmy dyżury: siostra Zofia, o. Paweł i ja. Za każdym razem, kiedy ZESCO wyłączał prąd trzeba było zacząć od nowa. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Teraz wkoło trzaskają pioruny, w szyby walą ciężkie krople deszczu a ja piszę do Was. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Pamiętam o Was, tęsknię.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%;" align="right"&gt;baKasia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. Paczka z Olsztyna dotarła. Dziękuję rodzicom o. Pawła za pamięć i moim kochanym Terezjankom za opłatek. Pamiętam o Was w modlitwie. Doszły do mnie wieści, że moja kolejna koleżanka spodziewa się dziecka. Tylko się cieszyć i gratulować. I pomyśleć, że przed wyjazdem życzyłam im dziecka&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Moje misje są coraz bardziej urodzajne. Swoją drogą czekam na wieści czy Pawełek ma już brata. &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2560328990051755651?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2560328990051755651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/adoracja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2560328990051755651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2560328990051755651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/adoracja.html' title='Adoracja...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SyZa3qsQkFI/AAAAAAAAAQI/HWmNSpjbeCY/s72-c/PC130798.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6605863689555726974</id><published>2009-12-10T10:12:00.003Z</published><updated>2009-12-10T10:16:36.334Z</updated><title type='text'>"Serce Trzech Światów"</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Na szafce nocnej, zaraz przy łóżku stoi kartka, niby taka zwyczajna, zrobiona w Polsce, przez zupełnie zwyczajną osobę, Martynkę. Nie trzeba jej wcale otwierać i czytać słów, jakie zawiera. Wystarczy spojrzeć na nią i już robi się na sercu ciepło. Na tej małej pomarańczowej kartce jest cały świat. Są kontury kontynentów. Co jeszcze? Trzy flagi. Jedna z nich znana od dawna. Jest ona umieszczona na krawędzi konturu Europy, zaraz obok jest pustka – to morze, Bałtyk. Kolor czerwony i biały, barwy polskie. Po drugiej stronie druga flaga, też osadzona na konturach Europy, też nad morzem. Ta jest koloru czerwonego a pośrodku niej króluje orzeł dwugłowy. Albania…, kraj bunkrów, osłów i mercedesów, kraj życzliwości. Jeszcze niżej, gdzieś w głębi lądu afrykańskiego ostatnia z flag. Zielona, w rogu paski w trzech kolorach (czerwony, czarny i pomarańczowy). I orzeł z rozłożonymi skrzydłami, jakby obejmował całe państwo, jak by chciał je ochronić przed czymś. Zambia. Trzy kraje, trzy zupełnie inne światy, trzy odmienne rzeczywistości, trzy bliskie sercu miejsca. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Kartka zdaje się być mapą skarbów, flagi to punkty orientacyjne, w których zostały schowane pewne perły. Razem zebrane tworzą piękny klejnot. Jeśli zatem chcesz znaleźć ten klejnot, moje serce, musisz zostawić wszystko, wyruszyć do tych trzech miejsc, spotkać tych ludzi, których ja spotkałam, musisz uronić tyle łez ile ja wylałam i doświadczyć tyle radości ile mi było dane jej mieć. Czy jestem „ambasadorem” Trzech Światów? Czy trzeba przemierzyć cały świat w poszukiwaniu z jednej strony smutku, biedy, brudu a drugiej radości, przyjaźni, wdzięczności? Czy konieczne jest zostawić wszystko, co mam by szukać tej jedynej, właściwej drogi? Im więcej widzę, im więcej poznaję, walczę o moją drogę tym bardziej zastanawiam się gdzie jest mój dom? Wiadomości z Polski – &lt;i style=""&gt;Kochamy Cię bardzo&lt;/i&gt;, &lt;i style=""&gt;Bardzo nam Pani brakuje, &lt;/i&gt;mail z Albanii - &lt;i style=""&gt;i przy okazji malowania góry wkroczymy do Twojego pokoju, czy masz w związku z tym jakieś preferencje kolorystyczne, &lt;/i&gt;ciągłe pytania w Afryce – &lt;i style=""&gt;Jak długo tu będziesz? Potrzebujemy Twojej pomocy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Jak więc poskładać serce słysząc to wszystko? Jak wyprostować swoją ścieżkę i wejść na tą właściwą? &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Adwent, czas oczekiwania. Chyba dobry czas na stawianie sobie pytań. Nie potrzebne są rekolekcje, wystarczy zapytać i milczeć i słuchać. Uwierzyć i zaufać. Poddać się Opatrzności Bożej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; line-height: 150%;"&gt;„Tym jednym, czego żąda ode mnie Jezus, jest to, abym zdała się na Niego; abym tylko w Nim złożyła całą ufność; abym oddała Mu się bez zastrzeżeń”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; (Matka Teresa). &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Tylko czy starczy odwagi, czy starczy pokory i kredytu zaufania?!!! Ciągle jeszcze mówię „Panie Boże – Tak, ale…”&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. W środę mieliśmy pogrzeb katechisty. Był bardzo zasłużony dla naszej parafii, działał w niej od samego początku. Pamiętam go bardzo radosnego na jubileuszu parafii, widać było, że oddał jej całe serce. Rodzina przyszła do proboszcza żeby wyprawił cały pogrzeb. Teraz, jak tradycja każe cała rodzina zjechała się do wdowy i siedzi czekając na jedzenie. Ciekawe, że w tradycji afrykańskiej dawniej było, że każdy, kto przyjeżdżał na pogrzeb przywoził jakieś jedzenie, w dzisiejszych czasach wszyscy czekają aż rodzina zmarłego ich nakarmi. Wszystko nie jest takie proste, bo ludzi cała masa i siedzą kilka dni, a jedyny członek rodziny utrzymujący ją nie żyje. Skąd tu brać jedzenie?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Siostry zakupiły trochę mąki, oleju, ryb chcąc pomóc rodzinie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Tradycja tradycją a zwyczaje trzeba zmieniać do otaczających nas warunków&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Niby już wakacje, Ewa w podróży, a czasu jakoś brakuje na wszystko. Wkoło hałas, dość duża grupa anglikanów ma kilkudniowe spotkanie w holu salezjanów, za płotem w szkolnym holu ministranci szaleją. Dzieciaki są smutne, że już w piątek ostatni dzień oratorium. Ja już mam coraz mniej cierpliwości do ich niegrzecznych zachowań! A śniegu jak nie było tak nie ma!!!&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Łukasik farby akrylowe - dostaniesz je na pewno w Joko, naprzeciw ratusza. Najlepiej małe, i kilkanaście kolorów -są w jednym opakowaniu i jak by była to oddzielna tubka czarnego dodatkowo.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6605863689555726974?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6605863689555726974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/serce-trzech-swiatow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6605863689555726974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6605863689555726974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/serce-trzech-swiatow.html' title='&quot;Serce Trzech Światów&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5022028095869351843</id><published>2009-12-05T14:48:00.001Z</published><updated>2009-12-05T14:50:23.015Z</updated><title type='text'>Wakacje...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxpzIG6CK4I/AAAAAAAAAPk/Sbuyr2_DFeY/s1600-h/DSCN2841.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxpzIG6CK4I/AAAAAAAAAPk/Sbuyr2_DFeY/s200/DSCN2841.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411764485369244546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Właśnie wczoraj rozpoczęliśmy wakacje. System edukacji jest tu bardzo dziwny. Rok szkolny podzielony jest na 3 semestry. Styczeń, luty i marzec to pierwszy semestr, potem mamy miesiąc wakacji, następny semestr to maj, czerwiec, lipiec i znów wakacje miesięczne i ostatni wrzesień, październik, listopad – w grudniu odpoczynek. Na zakończenie każdego semestru klasy 8 i 9 piszą egzaminy. Straszny czas, przez dwa tygodnie, każdego dnia egzamin z poszczególnych przedmiotów. Młodsze klasy zazwyczaj nie chodzą w tym czasie do szkoły, żeby nie przeszkadzać piszącym, tak, więc sumując, co niektórzy mają kolejne 6 tygodni wolnego. Już widzę jak nasi uczniowie i nauczyciele porzucają polskie szkoły i przyjeżdżają do Zambii. Dlatego i ja zostawiłam swoją pracę w Polsce i poważnie zastanawiam się czy wrócić. W sumie taki nauczyciel tutaj ma niezłe wakacje przez cały rok. Nikt się za bardzo nie przejmuje jak nauczyć, nie ma żadnego mierzenia jakości, pisania planów miesięcznych, sprawozdań. Szkolenia jak są to za drogie by w nich uczestniczyć. Jedyny minus to brak trzynastek i zasiłku na wypoczynek, jednak jak się nic nie robi to co tu za wiele wymagać nie można.&lt;br /&gt;W czwartek w przedszkolu Słodaski oglądały bajki. Bardzo żywo reagowały na Reksia. Miałam okazję przypomnieć sobie lata dzieciństwa, kiedy to wieczorami siadałam z bratem przed telewizorem czekając na dobranockę. Po śniadaniu wszyscy przyszliśmy pod figurkę Maryi i podziękowaliśmy za cały rok. W tym dniu dziękowaliśmy szczególnie siostrze Morze, która nas opuszcza, wraca do South Africa. Wszystkie małe rączki przygotowały z pomocą wolontariuszek i nauczycielek specjalne laurki. Do domu przedszkolaki zabrały ciasteczka, zakupione z programu Adopcji.&lt;br /&gt;W piątek rano pożegnałam dzieciaki, które przyszły z rodzicami odebrać raporty końcowe, ucałowałam mojego najlepszego przyjaciela Emanuela, który rano uciekł z domu (3 lata) i przyszedł sam do przedszkola. Jego mama dotarła jakieś pół godziny później, wcale niewystraszona, tylko lekko zdziwiona. Wzięłam numer od teacher Kasamby co by na jakąś kawę do niej wpaść i wychodząc zaśpiewałam „Wakacje….” Co niektórym w Polsce pewnie teraz trochę smutno, bo to koniec roku niedługo to nad ocenami trzeba pomyśleć w przedszkolach przedstawienia, koncerty świąteczne.&lt;br /&gt;Apropo koncertu, nasz wypadł bardzo spontanicznie. Wierszyki i piosenki bardzo ładnie, tańce po prostu super (byłam bardzo dumna zwłaszcza z mojej middle grup), ale jasełka – improwizacja. Główną rolę odgrywała teacher Presila, która pomimo wielokrotnych uwag siostry Mory stała dzielnie na scenie, ustawiając dzieciaki zupełnie inaczej niż na próbie. Wielkie wrażenie robiły stroje przygotowane przez naszą pracownię krawiecką, dodawały uroku. Szef nie zawiódł i był prąd przez cały czas. Rodzice też nie zawiedli i nagrodzili swoje małe brązowe mordki oklaskami. Oczywiście mój Emanuel odgrywał własny spektakl, wchodząc na scenę podczas jasełek i doprowadzając siostrę Morę do szaleństwa.&lt;br /&gt;W szkole również uroczyste zakończenie i podziękowanie. Uczniowie przygotowali piosenki i wiersze. Z programu Adopcji zakupione zostały słodycze i wazelina dla wszystkich uczniów a na deser była tobwa – napój z mąki kukurydzianej, lekko słodki. Jest on bardzo pożywny dla ciągle głodnych brzuchów Afrykańczyków. Nauczyciele przygotowali małe pożegnanie dla sióstr Chisangi i Chandy, bo one też nas opuszczają. W nowym roku będziemy mieć dwie nowe siostry Zambijkę i Kongijkę.&lt;br /&gt;Nie dla wszystkich jednak nastąpił już czas wolny. W skillsie (szkoła zawodowa, krawiecka) studenci w weekend mają ostatnie praktyczne egzaminy. Będą musieli uszyć koszulę z kołnierzykiem i 8 guzikami, plus dwie kieszenie. Tylko się nie wygadajcie, bo to tajny przeciek. Właśnie dziś z siostrą Zofią drukowałyśmy certyfikaty, tak więc powinno wszystkim pójść dobrze. W poniedziałek będą świętować zakończenie kursu i szykuje się mała potańcówka. Dostałam zlecenie fotograficzne.&lt;br /&gt;Dzisiaj zorganizowałyśmy też oficjalne zakończenie w oratorium. Ewa wyjeżdża w niedzielę na wakacje, więc należało to zrobić przed jej wyjazdem, pomimo iż ja będę jeszcze chodzić przez tydzień do oratorium. Przygotowałyśmy konkursy z dużą ilością nagród i słodkie prezenciki. Siostra Zofia zaopatrzyła nas w ciasteczka i cukiereczki. Przeraziła nas tylko liczba dzieci, bo przygotowałyśmy 300 paczek i okazało się w trakcie, że to jakieś 50 za mało. Na szczęście było coś w zapasie i wszystkie dzieciaki odeszły radosne tego dnia, dziękując po dziesięć razy. Coraz lepiej układa się praca z nowymi liderami. Są bardzo pomocni, choć ciągle trzeba im zwracać uwagę na coś. No, ale w końcu dopiero się uczą. Ja pracuję nad punktualnością jednego z nich – Simona. Każdego dnia przychodzi punkt 14 i pokazuje mi na swoim zegarku, że jest idealnie w czas.&lt;br /&gt;Wzięłam się też za przygotowywanie prezentów świątecznych. Postawiłam na coś od serca i maluję wszystkim jakieś postacie świętych. Bardzo tani prezent. Jak by ktoś wysyłał paczkę do mnie to ja poproszę w prezencie farby akrylowe w małych tubkach z dużą ilością kolorów, zwłaszcza czarny ma się już ku końcowi. Odwdzięczę się obrazkiem namalowanym w Afryce i oprawionym w liście bambusa&lt;br /&gt;Pogoda zmienna. Do południa grzeje słońce, potem przychodzą ciężkie, ciemne chmury i zazwyczaj wtedy dostaję bólu głowy, bo ciśnienie gwałtownie spada a wieczorem lub popołudniu burze z deszczem.&lt;br /&gt;Załączam zdjęcie mojego lubego dla ciekawskiego Gapcia, który się o nie ostatnio dopominał. Nie chcę też wypominać, ale w ostatnim mailu Iwonki do grupy MWDB Olsztyn okazało się, że ks. Bozik nie czyta mojego bloga, i nie zna adresu bloga. (FOCH!!!) Oj, zaczynam mieć wątpliwości czy mnie jeszcze pamięta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Dla grupy olsztyńsko-albańskiej: Jolanda się zaręczyła, ks. Tomek pisał, że nie jest to miłość tylko naciski Lesha i Noniego i rozmawiali z nią z ks. Artanem żeby tak szybko i pochopnie nie podejmowała decyzji, tak więc możecie polecać w modlitwie.&lt;br /&gt;PS. Wiadomość dla Dorotki, nic nie wiem o rozmiarach Afrykańskich i nie mam też porównania z polskimi. Jak mi się uda zrobię zdjęcie to pomożesz mi to sprawdzić Dziękuję za list, rozbawił mnie i wlał dużo radości do serduszka. Dżordż też pozdrawia, na razie był tylko w przedszkolu, jest smutny, chyba tęskni za Albanią!!!&lt;br /&gt;To tyle na dziś.&lt;br /&gt;Pa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5022028095869351843?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5022028095869351843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5022028095869351843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5022028095869351843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/12/wakacje.html' title='Wakacje...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxpzIG6CK4I/AAAAAAAAAPk/Sbuyr2_DFeY/s72-c/DSCN2841.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7058814355520134172</id><published>2009-11-30T09:41:00.003Z</published><updated>2009-11-30T09:45:37.736Z</updated><title type='text'>Niosąc Ziemię na barkach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxOUJ0ZviNI/AAAAAAAAAPc/LYUUgx_vhdQ/s1600/DSCN2359.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxOUJ0ZviNI/AAAAAAAAAPc/LYUUgx_vhdQ/s200/DSCN2359.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409830473808447698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxOUCfkBjWI/AAAAAAAAAPU/-d6hZq24CHo/s1600/DSCN2327.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxOUCfkBjWI/AAAAAAAAAPU/-d6hZq24CHo/s200/DSCN2327.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409830347955342690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxOTutKfenI/AAAAAAAAAPM/y7zVNNdsVnE/s1600/DSCN1131.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxOTutKfenI/AAAAAAAAAPM/y7zVNNdsVnE/s200/DSCN1131.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409830008008964722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Niedziela, kolejna nudna niedziela. Nie lubię niedziel w Mansie!!! Są takie schematyczne, nic się nie dzieje. Ileż można czytać, leżeć, śpiewać. Pozostaje jeszcze spacer po okolicy albo pójść do centrum pograć w coś. Każdego tygodnia jest tak samo. Rano Msza Święta, potem krótkie wylegiwanie się i czytanie, przygotowanie obiadu (jeśli moja kolej), leżenie i czytanie, oczekiwanie na wieczór. Kiedy tak siedzę i zastanawiam się jak uatrakcyjnić ten Boży dzień zauważam jak po wyschniętej od palącego słońca ziemi sawanny (naszego podwórka&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) maszerowała równym krokiem brygada czarnych mrówek. Każda z nich miała miejsce w szeregu i każda pilnowała swojego miejsca. Czarny pochód sięgał kilku centymetrów. Z góry przypominało to trochę ruch uliczny. Każda kompania podążała swoją drogą, nie wchodząc na ścieżkę innej drużyny. Każdy z czarnych oficerów miał na swoich plecach maleńkie ziarenko pisaku. Maleńkie dla nas, dla niego niby cała Ziemia na barkach, jednej małej mróweczki, niesiona. Jakby kierując się światłem zielonym, ciągle maszerują by jak najszybciej dotrzeć do celu. Już niedaleko, już widać niewielki beżowy czy czerwonawo-ceglasty grzybek z małą dziurką w środku. Ten grzybek, z którego wyruszają wszystkie oddziały to Centrum Dowodzenia. Niejeden architekt mógłby nagłowić się jak zbudować taki mrówczy domek? Istne cudo przyrody! Kto obdarzył te maleńkie stworzenia takim zmysłem i umiejętnością budowniczą? Kiedy te czarne termity docierają do celu zostawiają swój bagaż by wrócić po następny. Zostawione ziarenko pisaku staje się jednym z elementów fundamentu czegoś pięknego, co rośnie z czasem na moich oczach. &lt;i style=""&gt;„Nie piszczą świstawki kierowników budowy, nie zjeżdżają piękne samochody wiozące inżynierów z plikami planów, notatek, setkami przyrządów. Rośnie budowla w stosunku do mrówczego rodu ogromna.”&lt;/i&gt; (K. Nowak) To dopiero początek. Jeśli nie przyjdą wielkie deszcze, albo ludzkie nogi czy narzędzia nie sięgną tej perły architektury będzie ona rosła z dnia na dzień. Widziałam już w Zambii kilkumetrowe &lt;i style=""&gt;ciulu, &lt;/i&gt;kopce termitów, zazwyczaj budowane w pobliżu drzew. Są one bardzo twarde i trzeba nieźle namachać kilofem, żeby je rozbić. To kolejny z Cudów Natury.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Te małe mróweczki każdego dnia robią to samo, każdy dzień jest tak samo schematyczny jak niedziele w Mansie a jakże wielka i piękna budowla powstaje z tych czynności powtarzanych tysiąc razy! Może warto zastanowić się i poszukać moich niedzielnych ziarenek piasku, może trzeba otworzyć oczy i zachwycić się tą piękną i wielką budowlą, jaką tworzę każdej niedzieli w Mansie. Może trzeba wrócić po kolejne ziarenko i budować, budować…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. Posiałam już świeże kwiaty a Szef przysłał deszcz. Jak radzili chłopcy z oratorium obstawiłam miejsce świeżo posiane patykami, żeby psy nie zmarnowały mojej pracy. Tak sobie myślę, że super byłoby mieć &lt;i style=""&gt;maciejkę&lt;/i&gt; przed domem. Ale tylko myślę i przypominam jej zapach, bo nie znalazłam w sklepie nasion&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ostatnio życie misyjne wyposaża mnie w nowe doświadczenia. Dotąd panicznie bałam się kleszczy, może dlatego że nigdy nie miałam żadnego&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Teraz praktykuję wyciąganie tych wstrętnych robali z mojego tygrysa Soni. Nie wiem gdzie on łazi, ale dzięki niemu dowiedziałam się, że kleszcze są również w Afryce, bo codziennie przynosi jakiegoś. Wprawiam się również w pieczeniu. O ile ciasto z przepisu Basi wcale nie urosło (myślę, że to wina zbyt dużej blachy i niestałego prądu&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) tak rogaliki drożdżowe z przepisu Ewuni wyszły wspaniałe. Odkrywam także, że lubię malować. Naprawdę, polecam misje jako czas własnego rozwoju i wzbogacania umiejętności.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Dzisiaj imieniny proboszcza. Miałam niezły kłopot jak zrewanżować się za ten różaniec, ale już prezent wykonany czeka na okazję. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;To ważny dzień również dla przedszkolaków - koncert, więc trzymajcie kciuki. Przesyłam też fotki z egzaminów klas 9. Udało mi się nawet sfotografować ściąganie&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ściskam…&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7058814355520134172?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7058814355520134172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/niosac-ziemie-na-barkach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7058814355520134172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7058814355520134172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/niosac-ziemie-na-barkach.html' title='Niosąc Ziemię na barkach'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SxOUJ0ZviNI/AAAAAAAAAPc/LYUUgx_vhdQ/s72-c/DSCN2359.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5111246664545688547</id><published>2009-11-26T04:11:00.004Z</published><updated>2009-11-26T04:15:32.573Z</updated><title type='text'>Misyjna codzienność</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4Ayl87OjI/AAAAAAAAAPE/fCI55eaRRNU/s1600/DSCN1944.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4Ayl87OjI/AAAAAAAAAPE/fCI55eaRRNU/s200/DSCN1944.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408261071699655218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4Aobp8mqI/AAAAAAAAAO8/1URl5aA-Qg0/s1600/DSCN1886.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4Aobp8mqI/AAAAAAAAAO8/1URl5aA-Qg0/s200/DSCN1886.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408260897137007266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4AbKHgsiI/AAAAAAAAAO0/oFXYgTUXmA8/s1600/DSCN1873.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4AbKHgsiI/AAAAAAAAAO0/oFXYgTUXmA8/s200/DSCN1873.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408260669090869794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4ASMlSXoI/AAAAAAAAAOs/Wm5hMx_5zC4/s1600/DSCN1858.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4ASMlSXoI/AAAAAAAAAOs/Wm5hMx_5zC4/s200/DSCN1858.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408260515133808258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} a:link, span.MsoHyperlink 	{color:blue; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} a:visited, span.MsoHyperlinkFollowed 	{color:purple; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:44.95pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Kochani,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Mija kolejny miesiąc mojego pobytu w Zambii. Czas biegnie tu bardzo szybko. Każdy dzień wygląda inaczej. Tym razem postaram się trochę opisać moje obowiązki tutaj.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Tygodniowy okres aklimatyzacji dawno już minął i siostry zagnały nas do roboty. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Podzieliłyśmy się z Ewą obowiązkami i ja odpowiadam za „Adopcję na odległość” oraz edukację przedszkolną a Ewa za oratorium „Pod drzewkiem”. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Zatem. Do południa chodzę do przedszkola. Najpierw spędzam z dziećmi czas na układaniu układanek, resztek klocków czy zajęciach namulanych (właśnie przygotowujemy aniołki i gwiazdki do dekoracji holu na koncert świąteczny). Potem toaleta i czas na godzinę zajęć. Żal mi tych małych słodasków, bo każdego dnia muszą siedzieć całą godzinę przy stolikach. Już od 3-latków uczą się pisać. Oczywiście wcześniej nie są przygotowywane do tego przez jakiekolwiek zajęcia manualne. Staram się, zatem od czasu do czasu prowadzić zajęcia przedszkolne w stylu europejskim&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Nie jest to łatwe, bo dzieciaki nie znają angielskiego, tylko pojedyńcze słowa. Nauczycielka jednak pomaga mi i tłumaczy mnie. Nie robię tego codziennie, bo nauczyciele szybko przyzwyczailiby się do tego. Już teraz jak nie zostaje w drugiej części dnia pytają ze smutkiem, dlaczego? Chcę jednak im pokazać, że to oni są zatrudnieni i dostają wypłatę, tak więc muszą na nią pracować. Obecnie przygotowujemy koncert bożonarodzeniowy dla rodziców, bo rok szkolny kończy się tu 4 grudnia. Pod koniec listopada chcemy, zatem pokazać rodzicom umiejętności naszych dzieciaków. Udało mi się już nauczyć moją grupę 4-latków (którą kocham każdego dnia coraz bardziej) piosenek a teraz pracujemy nad tańcem. Ciekawa jestem szczególnie jak rodzice odbiorą taniec. Afrykańczycy kochają tańczyć i robią to przy każdej okazji. Nasz taniec będzie w trochę innym rytmie niż rytmy Czarnego Lądu. Trzymajcie, zatem kciuki za moje małe brązowe przedszkolaki. Maluchy też mam nadzieję pokażą, co potrafią, bo choć nie jest to moja grupa czasem wpadam z jakimiś zajęciami. Zatem i one uczą się innego układu tanecznego. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Muszę tutaj chyba podziękować mojej Pani Dyrektor z Olsztyna, że wysyłała mnie na kursy z edukacji muzycznej C. Orffa. Są one bardzo mi przydatne tutaj, dzieci bardzo lubią zajęcia i potrafią nawet słuchać muzyki poważnej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Po przedszkolu jest chwila na odpoczynek, lunch i potem znów dzieci. Tym razem spędzam kolejne 3 godziny w oratorium „Pod chmurką”. Wygląda to następująco. Codziennie na teren parafii przychodzi grupa dzieciaków (zależnie od dnia, tak do 150) w wieku do 15 lat. Najpierw mamy zabawy swobodne, które spędzam najczęściej na grze w piłkę nożną. Ciekawe, że wcześniej nie lubiłam footballu. Pan jednak dał mi już w Albanii tą łaskę i teraz chętnie gram z chłopakami. Oczywiście oni grają na bosaka. Ja ze względów higienicznych w sandałach. No przyznam, że nieźle mi idzie, (choć co niektórzy mali Afrykańczycy grają fantastycznie) i chłopcy byli zaskoczeni moimi umiejętnościami. Zawsze jak zaczynamy kłócą się z kim mam grać. I jak tylko uda mi się wykopać piłkę bardzo wysoko albo daleko słyszę wspólny okrzyk: KASIA!!! Potem są spotkania w grupach: język angielski, zabawy plastyczne, oglądanie bajek. Oczywiście kolejne pół dnia spędzam głównie z językiem bemba, choć te starsze dzieciaki całkiem nieźle sobie radzą z angielskim. I tak po 17 wracam do domu, prysznic by zmyć kolor czerwonego piasku z całego ciała, mrożona kawa, mała kolacja i człowiek pada już o 20. Tutaj szybko robi się ciemno, każdego dnia zmrok zapada już o 18. I tak dzień za dniem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Bardzo zadziwiło mnie jak dzieci nas obserwują i dokładnie odczytują nasze emocje. Na początku pobytu brałam lekarstwa na alergię, które mnie bardzo otępiały. Chodziłam, zatem bez życia, zupełnie jak Śpiąca Królewna. Nie miałam ochoty na nic. Dzieciaki każdego dnia pytały, dlaczego jestem smutna, czy tęsknię za Polską, za rodziną. Raz nawet zażartowałam, że wracam do ojczyzny i wtedy bardzo się zasmuciły i pożaliły Ewie, dlaczego Kasia chce już wracać. Teraz jak tylko ziewnę z powodu spadku ciśnienia (przez te deszcze) zaraz pytają czy jestem zmęczona. Są niesamowite. Staram się, zatem być zawsze uśmiechnięta, żeby się za bardzo nie martwiły, bo mi jeszcze jakiejś depresji dostaną. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Jak wcześniej wspomniałam jestem odpowiedzialna również za „Adopcję na odległość”. Właśnie zdążyłam przygotować 50 kartek świątecznych dla naszych rodziców adopcyjnych. Zostały już dawno wysłane, bo mogą iść nawet ponad miesiąc czasu. Czekają mnie jeszcze przygotowanie sprawozdań dla Ośrodka Misyjnego z zakresu adopcji. Zapraszam, zatem do adopcji moich małych Murzynków. Wszelkie informacje znajdziecie na stronie &lt;a href="http://www.misje.salezjanie.pl/"&gt;www.misje.salezjanie.pl&lt;/a&gt; Adopcja ratuje przyszłość wielu naszym uczniom. W Afryce, z wielodzietnych rodzin zazwyczaj do szkoły chodzi tylko jedno dziecko z rodziny. Na edukację pozostałych po prostu nie stać rodziców. Siostry bardzo pilnują dzieci objętych, tym programem. Jak ktoś się nie uczy to nie ma zmiłuj się opuszcza szkołę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Weekendy mam wolne, choć zawsze coś się znajdzie. Odkryłam, że jestem pracoholikiem bo trudno jest mi tylko odpoczywać w niedzielę. Zawsze muszę coś znaleźć małego do roboty, dziwnie jest tylko siedzieć i odpoczywać cały dzień. Muszę się z tym ukrywać przed 70 letnią siostrą Morą, która jak widzi, że coś robię w weekend zagania mnie do odpoczynku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Z nadmiaru czasu zaczęłam uprawiać sobotni sport. Po lunchu wpadam do centrum młodzieżowego pograć z chłopakami (bo dziewczyn tam nie ma za dużo) w ping-ponga albo badmintona. W niedzielę zazwyczaj wybieramy się z Ewą i z liderami na spacer po wsi. W planach jest wizyta u &lt;i style=""&gt;chifa&lt;/i&gt; wioski, ale nie wiem czy jesteśmy godne?!!!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Zajęłam się także przygotowaniem małego ogrodu przed domem. Zrobiłam już porządki z kwiatami, które posadziła tu jeszcze Karolina a teraz czekam na obiecane nasiona od siostry Zofii i deszcz od Szefa. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Nie pamiętam czy już wam pisałam, że w październiku mieliśmy bardzo sympatyczne święto Dzień Wdzięczności. Dzieci i młodzież zawsze z niecierpliwością czekają na to święto, gdyż jest to okazja do obdarowania się wzajemnie upominkami. W tym dniu zorganizowano również krótkie przedstawienia. Największy jednak aplauz uczniów zdobył taniec nauczycieli i sióstr. Wszyscy, którzy pracują w naszych placówkach biorą udział w tym święcie. Każdy losuje jakiegoś cichego przyjaciela i robi mu prezent. Siostry przygotowują obiad, podczas którego wręcza się te prezenty. Oczywiście podstawą jest taniec i muzyka. Jest przy tym niezły ubaw, bo najlepsza zabawa żeby podejść i już prawie dać prezent a tu się za chwilę okazuje, że to nie jest ta osoba, która ma dostać i idzie się dalej. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W zeszłym miesiącu mieliśmy też wielki jubileusz – 25 lat naszej parafii i obecności Sióstr Salezjanek w Zambii. Świętowaliśmy cały weekend a parafianie przygotowywali się przez cały tydzień. Cały czas pamiętam, żeby Wam to opisać, bo było to niesamowite przedsięwzięcie. Mam nadzieję, że w grudniu znajdę trochę czasu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;I tak tu sobie żyję. Słońce już nie grzeje tak mocno i przynajmniej raz dziennie pada deszcz. Kiedyś opiszę Wam też burze, jakie tu się pojawiają. Dzieci śmieją się ze mnie jak mówię, że lubię deszcz. Ostrzegają, że przez cały listopad i grudzień będzie tylko deszcz i deszcz. Zła wiadomość jest taka, że będzie też więcej moskitów. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Nie sposób opisać wszystkich moich przygód, jakie mnie tu spotykają każdego dnia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Pamiętam o Was w modlitwie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Lesa amupale – Niech Bóg Wam błogosławi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. Zapomniałam Wam opisać jak mnie ostatnio szybko wyleczył mój dobry znajomy, który mnie tu wspiera. Troszkę się przeziębiłam w piątek i w sobotę czułam się kiepsko. Piszę zatem: &lt;i style=""&gt;Leżę w łóżku i nie mam siły wstać. Przeziębiłam się. Zmów Zdrowaśkę za moje zdrowie. &lt;/i&gt;Za chwilę dostaje odpowiedź: &lt;i style=""&gt;Malaria. Bierz piguły i po tygodniu winno być lepiej. &lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Nawet nie wiecie jak szybko wstałam na nogi, już po południu byłam zupełnie zdrowa. Tak więc wystarczy jeden sms i człowieka już nic nie boli!!! I nie martwicie się moja diagnoza była trafna. Śmieszne, nawet w Afryce człowiek może się przeziębić. A może to świńska grypa? Chociaż nie, nie kwiczę jeszcze, więc raczej to odpada. Ale Zdrowaśki możecie zmówić za moje zdrowie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;A i miałam ostatnio bardzo piękne imieninki. Od samego rana same niespodzianki. Najpierw Msza Święta w mojej intencji, zamówiona od Ewy i sióstr, potem śniadanie przygotowane przez Ewę. W międzyczasie wpadł brat Stefan z Maryjką i siostra Zofia z ciastem i małym upominkiem od Zgromadzenia. Wieczorem poszłyśmy na herbatkę do proboszcza i zostałyśmy zaproszone na polską grochówkę&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; A proboszcz podarował mi różaniec błogosławiony przez Benka XVI. To już mój drugi różaniec tutaj. Pierwszy dostałam od siostry Zofii i jest z Ziemi Świętej. To był bardzo radosny dzień…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Teraz czeka mnie przyrządzenie kolacji imieninowej w weekend, bo w tygodniu nie ma czasu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%;" align="right"&gt;baKasia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%;" align="right"&gt;z Małą Terenią&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5111246664545688547?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5111246664545688547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/misyjna-codziennosc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5111246664545688547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5111246664545688547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/misyjna-codziennosc.html' title='Misyjna codzienność'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sw4Ayl87OjI/AAAAAAAAAPE/fCI55eaRRNU/s72-c/DSCN1944.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6862746846070471344</id><published>2009-11-22T07:18:00.004Z</published><updated>2009-11-22T07:23:01.836Z</updated><title type='text'>Salezjański ambulans</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Swjmveve0GI/AAAAAAAAAOk/zPi-4W9Z_Do/s1600/SDC13395.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Swjmveve0GI/AAAAAAAAAOk/zPi-4W9Z_Do/s200/SDC13395.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406825056038735970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Swjmh8IR90I/AAAAAAAAAOc/-CbZvj3f87k/s1600/SDC13380.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Swjmh8IR90I/AAAAAAAAAOc/-CbZvj3f87k/s200/SDC13380.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406824823409211202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SwjmXXmjXvI/AAAAAAAAAOU/4cs3mXsbaJ8/s1600/DSCN2134.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SwjmXXmjXvI/AAAAAAAAAOU/4cs3mXsbaJ8/s200/DSCN2134.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406824641805377266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SwjmLCDdL7I/AAAAAAAAAOM/SVJ9OQTq9dM/s1600/DSCN0273.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SwjmLCDdL7I/AAAAAAAAAOM/SVJ9OQTq9dM/s200/DSCN0273.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406824429862596530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Kilka tygodni temu siostra Zofia zabrała nas na wycieczkę. Celem było nawiedzenie dwóch domów Sióstr Salezjanek w Lwingu i Kasamie (postulat Salezjanek). Niektórzy z Was pewnie sobie myślą, że siostra Zosia werbuje nowy narybek&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Nie nie. Nie tak łatwo się tu poddamy!!!! Poza tym na szczęście nie mają tu mojego rozmiaru habitu&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Piątek i część soboty miałyśmy spędzić w Lwingu a wieczór sobotni i niedzielny poranek w Kasamie. Zambia podzielona jest na 7 prowincji i Kasama jest stolicą prowincji północnej. Jest to również stolicą diecezji, w mieście tym, zatem rezyduje biskup (obecnie jest administrator, bo biskup na emeryturze a Afrykańczycy nie spieszą się z wyborem następnego. Taka samą sytuację mamy w Mansie.)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Jakieś 15 km. za Mansą skończył się darmak (asfalt) i zaczęła droga buszowa. Niesamowite przeżycie podróż taką drogą. Polecam tylko w dzień, bo można nieźle skończyć. Jadąc nią czujesz się jak na rodeo (tak myślę, choć nigdy nie ujeżdżałam byka&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ) W tamtą stronę ja nabiłam porządnego guza a z powrotem Ewa. Dach samochodu na szczęście jest cały. Po zmroku trudno jest zauważyć pijanych brązowoskórych, których jest tu bardzo dużo. Problem alkoholizmu nadaje się na oddzielny post. Już zaplanowałam jak będę gromadzić informacje do tego tematu. Będzie to obserwacja uczestnicząca&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Wybrałam już kilka barów w naszej mieścinie. No, ale zboczyliśmy z drogi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wyobraźcie sobie, że jedziecie drogą z dziurami jak ser szwajcarski i nagle wzdłuż drogi kilkumetrowy rów o głębokości jakieś 6m. W porze deszczowej często droga ta jest nieprzejezdna. Jadąc mijaliśmy kilka wiosek, w których ludzie żyją z rolnictwa, z tego, co sami uprawiają, hodują. Wszyscy bardzo chętnie pozdrawiają każdy przejeżdżający samochód, a tym bardziej z musungu. Dzieciaki, kiedy się im odpowie machając krzyczą czasem O.K. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Podczas drogi zainteresował mnie widok dużej grupy osób w jednym miejscu. Okazało się, że nadszedł czas zbioru orzeszków ziemnych i ludzie schodzą się by pomóc sobie wzajemnie. Rozkładają swoje tobołki, przyrządzają posiłki, pracują wspólnie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Przy drodze kwitnie handel tym, co ludzie wyhodują, czy dostaną od Matki Natury. I tak, korzystając z buszowych super marketów miałam okazję spróbować kilku owoców buszowych m.in. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;amasuku – mały, okrągły owoc w kolorze brązowo-beżowym, dość słodki, w środku od 3-4 pestek&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;mfungo – owoc o kolorze fioletowym, z jedną dużą pestką, w smaku bardzo cierpki. Język i usta po zjedzeniu większej ich ilości nabierają fioletowej barwy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;iczisongole – duży, żółty i bardzo twardy owoc, trzeba mocno walnąć żeby go rozłupać. W środku ułożenie 2-3 pestek wyglądem przypomina mózg. Kwaśny. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wspólną cechą tych przysmaków jest duża ilość albo wielkość pestek a mała ilość miąższu. Są zazwyczaj cierpkie lub kwaśne. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W drodze (w buszu) spotkałyśmy też wypadek. Przeładowany samochód przewrócił się z ludźmi i bagażami. Przyczyną była najprawdopodobniej albo nadmierna prędkość albo niesprawny samochód. Ludzie nas zatrzymali mówiąc, że już 1,5godziny czekają na karetkę. Było kilkunastu rannych, i co najmniej 4 wyglądało niezbyt ciekawie. Poproszono nas by zabrać najbardziej rannych. Jest to szczególnie niebezpieczne, jeżeli ktoś umarłby w naszym aucie mogłybyśmy zostać oskarżone o śmierć. Siostra, zatem zdecydowała się zabrać kilku poszkodowanych, ale z jakąś osobą przytomną. Do najbliższego szpitala dojechałyśmy po 2 godzinach, a z tyłu na samochodzie mieliśmy 5 rannych poupychanych jak śledzie. Jeden z nich był w bardzo ciężkim stanie. Po drodze spotkałyśmy też „ambulans”, trudno jednak było powiedzieć, kto jest tam lekarzem, kto kierowcą. Przed szpitalem „obsługa” w ogóle się nie spieszyła z zabraniem rannych. Transportowanie ich z auta do szpitala zajęło jakieś 10 min. Najciekawiej wyglądały fotele do przewożenia rannych &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- plastikowe krzesła ogrodowe na jakiś kółkach. Zresztą sam budynek szpitalny nie wyglądał estetycznie. Afryka!!! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Lwingu – wieś położona w buszu. Chcąc zrobić większe zakupy trzeba udać się albo do naszej Mansy, albo do Kasamy. Do obu miejscowości jest około 200km. (drogą buszową). Z kranu leci woda koloru coca coli, której nie można pić. Siostry prowadzą tam szkołę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. Mam w pokoju przyjaciółkę. Jest to maleńka jaszczurka o imieniu Georgina. Ciągle martwię się o nią czy ma co jeść i czy jej czymś nie przygniotłam. Jest naprawdę mała. Mam zamiar wziąć się za tresurę, ale to jak troszkę podrośnie. Póki, co jest bardzo szybka i nie mogę jej złapać. Dzieciaki doradziły mi bym karmiła ją konikami polnymi. Ostatnio nałapałam jej 5 latających mrówek, ale nie zjadła. Chyba to nie jest jej ulubione danie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;W tygodniu wrzucę kilka słów o mojej codzienności. Tych, którzy mają niedosyt przepraszam, ale korzystanie z Internetu jest tu dość kosztowne, więc postanowiłam tylko raz w tygodniu wrzucać posty. Dlatego, staram się żeby były dłuższe. &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6862746846070471344?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6862746846070471344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/salezjanski-ambulans.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6862746846070471344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6862746846070471344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/salezjanski-ambulans.html' title='Salezjański ambulans'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Swjmveve0GI/AAAAAAAAAOk/zPi-4W9Z_Do/s72-c/SDC13395.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2908418445122520078</id><published>2009-11-14T19:11:00.003Z</published><updated>2009-11-14T19:15:25.720Z</updated><title type='text'>African trip</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sv8Bs8UC7tI/AAAAAAAAAOE/zUvMvifffEk/s1600-h/DSCN1828.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sv8Bs8UC7tI/AAAAAAAAAOE/zUvMvifffEk/s200/DSCN1828.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404039949483962066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sv8BeiLuelI/AAAAAAAAAN8/GiK9LU8Ed1U/s1600-h/DSCN1803.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sv8BeiLuelI/AAAAAAAAAN8/GiK9LU8Ed1U/s200/DSCN1803.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404039701951576658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Jak już wspomniałam byłam kilka dni w stolicy, Lusace. Pewnie myślicie sobie „O hrabina przyzwyczajona do wygód wybrała się do miasta na zakupy, albo zjeść coś dobrego w restauracji”!! O nie nie, wręcz przeciwnie mam nadzieję, że długo nie będę musiała tam wracać. Pojechałam tylko odebrać dokumenty z urzędu emigracyjnego. Podróż w tamtą stronę była bardzo miła. Na początku załadowałam się na pakę samochodu z 4 innymi Afrykańczykami i kilkoma tobołami. Jedyny dyskomfort jazdy to wrzynający się w plecy karton. Po interwencji jednak moich współtowarzyszy siedziałam jak królewna. W pewnym momencie zrobiło się nawet rodzinnie. Ja oparta o jednego z chłopaków, na moich nogach nogi następnego, leżące na mnie czarne dziecko i „wchodząca” na mnie jego mamusia. No całkiem miło, dopóki nie zaczęto jeść jajek. Nie cierpię zapachu gotowanych jajek!!!! W połączeniu z jazdą tyłem - mało brakowało. Udało mi się wytrzymać tak dwie godziny i potem Ewa zlitowała się nade mną. Resztę drogi spędziłam z fatherem Michałem (kierowcą) na rozmowach i modlitwach. Podróż pomimo odległości (800km, jakieś 11h samochodem) minęła szybko. A, no i sikałam w buszu&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; W Lusace miałyśmy zostać 3 dni. Co mnie najbardziej ucieszyło? Spotkanie z naszymi dziewczynkami, które pracują w City of Hope. Mamy tam 3 fantastyczne kobietki z naszej grupy warszawskiej, którym dziękuję za gościnę. Jedna z wolontariuszek z Belgii śmiała się, że to prawdziwa polska inwazja&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;:) &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Drugą radością tego miejsca były krótkie, choć niezwykle cenne chwile spędzone z o. Pawłem – dzięki Wielebny za każde słowo. Trzecią radość natomiast doznałam słysząc bzyczenie moskita. U nas ich nie ma, więc jak tylko jest okazja korzystam i morduję te wstrętne owady, dla własnego zdrowia oczywiście – i tak udało mi się tym razem zlikwidować jednego. Zawsze to o jednego napastnika mniej w Afryce.:) Kolejna radość to możliwość usłyszenia głosów mojej rodzinki na skype. Choć nie wiem już co lepiej, bo jedna z moich rozmów przeradzała się w rozpacz. Babcia płacze, Julka płacze, Oliwka krzyczy – dobrze Sylwia, że zainterweniowałaś rozłączając się, bo nie wiem czym by się to u Was skończyło&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Mam nadzieję, że opanowałaś sytuację&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Muszę przyznać, że byłam mile zaskoczona szybkością załatwienia spraw urzędowych. Zajęło nam to jakąś godzinę (nie licząc prawie dwóch miesięcy czekania) i już możemy zostać na dwa lata. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Przejdę teraz do podróży powrotnej. Kupiłyśmy bilety dzień wcześniej na pks, który miał odjeżdżać o 16 w środę. W Lusace jest kilka firm przewozowych (wybór firmy jest uzależniony od znajomości ich warunków albo naganiaczy, którzy atakują jak tylko pojawisz się w bramie dworca.) i w dalekie trasy zazwyczaj są nocne kursy. Nie byłam z tego zadowolona, bo jazda po Afryce nocą nie należy do bezpiecznych. Na odcinku Lusaka – Mansa jest kilka miejsc z ogromnymi dziurami i jak się zapomni o nich, a auto jest rozpędzone…Zresztą w drodze do Lusaki widziałam chyba 3 poważne wypadki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Zajechałyśmy na dworzec 40 min przed czasem. Była okazja poobserwować. W pół godziny po czasie okazało się, że nasz pojazd się zepsuł i mamy iść do innego przewoźnika (trochę się zaniepokoiłam jak jakiś gościu pozbierał od nas bilety, ale jak wszyscy oddawali, to my też). Kolejny kurs przewidziany był na 19.30. Co tu robić? Ewa poszła penetrować okolicę, ja pilnując bagaży rozdawałam cukierki dzieciakom i powierzałam swój los Opatrzności. Kiedy autobus przyjechał pierwsi mieli wsiąść pasażerowie, którzy mieli wykupione bilety na tą linię a potem dopiero my. Ewa jednak przedarła się przez tłumy i zarezerwowała miejsca. Kiedy kierowca kazał mnie przepuścić zaczęło się piekło. Byłyśmy jedynymi białymi i co niektórym nie podobało się, że mają przepuścić mnie pierwszą. Ja jakoś nie upierałam się, zresztą słysząc te wrzaski i groźne spojrzenia najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Pozostawało jednak tylko uśmiechać się i powiedzieć grzecznie: &lt;b style=""&gt;Dziękuję&lt;/b&gt;. Na nasze nieszczęście dostałyśmy miejsca na ostatnich dwuosobowych fotelach naszego wehikułu. Siedziałam wściekła, za taką cenę tak długo czekać i jeszcze…Musielibyście to zobaczyć, tego się nie da opisać ile mieści się w afrykańskim autokarze ludzi i bagaży. Z najbardziej egzotycznych rzeczy wieźliśmy rower, lodówkę, stoliki plastikowe, krzesełka, jakieś materace. Podobno miałyśmy szczęście, że nic na dach nie załadowali. Zaczęłam się bać. Myślę, że podczas wypadku albo zginęłabym uduszona przez bagaże, albo przez Afrykańczyków. Zaczęłam nawet spisywać testament. Do siostry Zofii napisałam, że chce być pochowana w Zambii a o. Paweł miał się zająć procesem beatyfikacyjnym. Mój humor poprawił się nieco jak zobaczyłam, że mogłam jeszcze dostać miejscówkę w przejściu. Nie będę Wam opisywać 12 godzin jazdy. W skrócie – PKS pędził jak szalony, przez całą drogę słuchaliśmy głośno jednej płyty, nie mogłam iść siusiu, bo w przejściu cała masa rzeczy a postoje były w jakiś dziwnych miejscach. W każdym razie cała i zdrowa w czwartek rano-8.30 - ucałowałam ziemię mojej Mansy. Wszyscy przez cały tydzień witali nas z powrotem i śmiali, kiedy na pytanie o podróż do stolicy wołałam: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;never more Lusaka!!!!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Podczas naszej nieobecności w Mansie mieliśmy mały huragan. Najpierw spadł ogromny deszcz, siostra mówiła że wody na podwórku po kolana a potem przyszedł ogromny wiatr, który pozrywał dachy na budynkach księży i sióstr, przewrócił mur oddzielający nasz dom od szkoły. Nasza dacza, niedawno zresztą zbudowana ostała się cała. Widać zatem, że odwaliłam dobrą robotę&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Tylko Ewa zapomniała zamknąć okno przed wyjazdem i wszystko w pokoju pływało&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Naprawiamy zatem teraz wszelkie szkody i czekamy na przywitanie w naszej parafii kolejnego Polaka brata Stefana. Zmiany u księży w połączeniu ze zmianami w zgromadzeniu Salezjanek wpłyną na powstanie mniejszości polskiej w Mansie, ale o tym innym razem, bo to jeszcze tajemnica…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wiem, wiem miałam opisać służbę zdrowia, ale cały czas jestem pod wrażeniem wycieczki, więc temat przesuwam na kolejny post. Pewnie już i tak macie dosyć tego czytania. Naprawdę staram się oszczędzać w słowach.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ściskam&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;baKasia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. Po naszym podwórku grasuje wąż. Pierwszy raz widziano go miesiąc temu. Tym razem ukazał się s. Eveline. Podobno jest wielki, więc jak wracam do domu wieczorem bez latarki idę jak słoń, tupiąc głośno nogami&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2908418445122520078?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2908418445122520078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/african-trip.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2908418445122520078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2908418445122520078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/african-trip.html' title='African trip'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sv8Bs8UC7tI/AAAAAAAAAOE/zUvMvifffEk/s72-c/DSCN1828.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7927864128417880725</id><published>2009-11-10T18:22:00.004Z</published><updated>2009-11-10T18:39:59.645Z</updated><title type='text'>Afrykańska rzeczywistość</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Svmzc2n04pI/AAAAAAAAANc/obx6NxQsN0k/s1600-h/DSCN1819.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Svmzc2n04pI/AAAAAAAAANc/obx6NxQsN0k/s200/DSCN1819.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402546536287888018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SvmzMIsaSWI/AAAAAAAAANU/cQBIjwkP-x4/s1600-h/DSCN1815.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SvmzMIsaSWI/AAAAAAAAANU/cQBIjwkP-x4/s200/DSCN1815.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402546249081178466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Svmy51GNpOI/AAAAAAAAANM/QB3aDPHANYI/s1600-h/DSCN1814.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Svmy51GNpOI/AAAAAAAAANM/QB3aDPHANYI/s200/DSCN1814.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402545934583047394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Svmxh6hRXgI/AAAAAAAAANE/rgXqiZko-sk/s1600-h/DSC02007.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Svmxh6hRXgI/AAAAAAAAANE/rgXqiZko-sk/s200/DSC02007.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402544424210226690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tym razem chcę Wam pokazać troszkę prawdziwego życia Afrykańskiego. Otóż na zdjęciu wyżej widzicie mój domek. Oczywiście musiałam go budować sama, no z pomocą Ewy. Budowa takiej posiadłości zajęła nam kilka miesięcy. Najpierw trzeba znaleźć odpowiednie miejsce. Z tym nie jest tu problem, bo powierzchni pod zabudowę duuuuuuuuuuuużo. Jest ona jednak zarośnięta krzaczorami i drzewami buszowymi. Pierwszy etap budowy nazywa się - karczowanie terenu. Po uprzednim usunięciu największych zielonych elementów architektury krajobrazu można przejść do wypalania najmniejszych. I tak jak Afrykańczycy wypalają kawałek buszu, przygotowując teren tak też uczyniłyśmy (dobrze, że organizacje ekologiczne nie dotarły tu jeszcze, bo gdzie mieszkałybyśmy wtedy?) Następny etap to poszukiwanie ciulu – często kilkumetrowych kopców zbudowanych przez termity. Są one bardzo twarde i przydaje się tu kilof. Kiedy pogrzebie się w takim kopcu można znaleźć glinę, z której następnie lepi się cegły. Cegły, aby stały się twarde wypalane są w specjalnie zbudowanych piecach. Kiedy zatem ja budowałam chatkę Ewa wybrała się na poszukiwanie materiału do pokrycia dachu. Zajęło jej to cały dzień, gdyż wysoka buszowa trawa, która się do tego nadaje rośnie na terenach położonych na obrzeżach Mansy. Dobrze, że Pan zesłał pomoc. W budowaniu naszej willi pomogli sąsiedzi z naszego osiedla (oczywiście trzeba było przygotować jedzenie, bo tylko, dlatego nam pomogli. Bez jedzenia w Afryce nie ma pomocy, nie ma spotkania, uroczystości. Jest to podstawa). W projekcie domu miałyśmy 3 pokoje, kuchnię. Niestety brakło miejsca na trzeci pokój. Ewentualni goście będą spać w pokoju „Pod chmurką” lub w insace – takiej altance, w której przyjmuje się gości, gotuje w porze suchej. Dzięki pomocy sąsiedzkiej dom zbudowałyśmy w jeden dzień. Co z łazienką? Postawiłyśmy na inkulturyzację i łazienkę mamy oddzielnie, poza naszą chałupką. To, co widzicie obok domku jest właśnie jej częścią, służącą do kąpieli. Oczywiście wcześniej trzeba sobie przynieść wody, bo brakło funduszy na hydraulikę. No cóż!!! Jeśli chodzi o WC to jest niewielki i też poza domkiem Nie wypada pokazywać w tym wypadku zdjęcia. I tak sobie żyjemy w naszym małym M2. Teraz już wiecie jak buduje się afrykańskie domy. Kiedy znudzimy się naszą chatką, kiedy pomrzemy albo wyprowadzimy się do innego miasta lub potrzebny będzie większy dom bo nasza rodzina powiększy się o nowych wolontariuszy nasz dobytek opustoszeje, by potem zamienić się w ruinę, która jest wkomponowana w krajobraz afrykański. &lt;br /&gt;Apropo ewentualnych gości…Odwiedziłyśmy ostatnio Emigration Office w Mansie. Wszystko szło dobrze, dopóki nie przyszedł tradycyjny afrykański urzędnik, co to się chce doczepić do czegoś. Tak sobie myślę, że jest to chyba cecha już typowo urzędnicza, na całym świecie. No, w każdym razie 27 października kończyła nam się miesięczna wiza turystyczna, którą otrzymałyśmy na lotnisku (koszt 50$). Wizę turystyczną można przedłużyć oficjalnie 3 razy (wyjątek stanowi tu np. siostra Mora, której przedłużono 4 razy, a co tam). My w oczekiwaniu na work permit, stawiłyśmy się w biurze w celu przedłużenia naszej wizy turystycznej. I kiedy właśnie jeden z przesympatycznych, młodych urzędników (po zapoznaniu się z naszą sytuacją, że nie jesteśmy siostrami a wolontariuszkami, pracujemy z dziećmi, czekamy na work permit, po powrocie do Polski planujemy wyjść za mąż – oczywiście padła tu propozycja zambijskiego męża, ze strony urzędnika) chciał wbić pieczątki w drzwiach stanął jego przełożony. O siostra, to dobrze, bo mamy problem! – powiedział z uśmiecham na twarzy. Te Panie wpisane są jako świeccy misjonarze (tydzień po przyjeździe odbył się spis obcej ludności w Mansie i siostra wpisała nas jako misjonarki a nie turystki), mają, zatem złą wizę. Powinny mieć biznesową jak NGO (która notabene jest dużo droższa). Zgodnie z procedurą od jutra te Panie są nielegalnie w Zambii i możemy je zamknąć. Ja w tym czasie obserwowałam dokładnie pokój urzędniczy. Moją uwagę przykuły pozrywane zasłony w oknach, metalowe szafki zamknięte na długi stalowy pręt oraz plakaty z tematami antykorupcyjnymi. Wszystkie te obrazy w połączeniu ze świadomością spędzenia kilku miesięcy w afrykańskim więzieniu a następnie deportacji do kraju sprawiły, że omal nie wybuchnęłam śmiechem. Siostra próbowała wytłumaczyć, że do tej pory w ten sposób załatwiała sprawę wiz wolontariuszy i wszystko było dobrze, urzędnik powtarzał, że powinna być wiza biznesowa. I tak wkoło Macieju. Rozmowy przerwała cisza po pytaniu siostry To co dalej? Urzędnik chwilę zastanawiał się i doszedł do wniosku, że tym razem zlituje się nad dwiema muzungu. Kazał podwładnemu przedłużyć pobyt na kolejny miesiąc. Siostra, no cóż w celu podtrzymywania dobrych stosunków (Afrykańczycy nie lubią, jak się im sprzeciwia) podziękowała i zaprosiła urzędnika na kawę do naszej misji. &lt;br /&gt;Na szczęście już jutro jedziemy odebrać work permit do stolicy. Podobno są już gotowe, ale kto tam wie…To Afryka.&lt;br /&gt;Następnym razem opiszę przygodę w buszu. Poznacie kawałek afrykańskiej służby zdrowia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. U nas wielkimi krokami zbliża się pora deszczowa. Pierwsze opady już za nami. Dzieciaki mówią, że w listopadzie i grudniu będzie tylko padać i padać. W przedszkolu przygotowujemy koncert świąteczny dla rodziców. Udało mi się już nauczyć moją grupę piosenek a teraz pracuję z dwoma grupami nad tańcami. Zobaczymy co z tego będzie.&lt;br /&gt;Łukaszu, wszystkiego najlepszego z okazji Twoich ….urodzin. Obyś odnalazł to, czego szukasz, niech ten okres pustyni zaowocuje oazą na Twojej drodze życia. Życzenia miałam wysłać smsem ale telefon mi się rozleciał i wszystkie kontakty zapisane w nim przepadły. Ściskam!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jestem w stolicy, mam już work permit ważny na dwa lata, wiec nie muszę wracac za szybko. Podczas naszej nieobecności w Mansie przeszła ogromna burza i pozrywało nam dachy na naszych budynkach. No cóż pozostaje nam wrócić do MAnsy dopiero w kolejnej porze suchej&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7927864128417880725?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7927864128417880725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/afrykanska-rzeczywistosc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7927864128417880725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7927864128417880725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/11/afrykanska-rzeczywistosc.html' title='Afrykańska rzeczywistość'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Svmzc2n04pI/AAAAAAAAANc/obx6NxQsN0k/s72-c/DSCN1819.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-3364493464762423855</id><published>2009-10-28T17:36:00.001Z</published><updated>2009-10-28T17:40:42.543Z</updated><title type='text'>„Uśmiech czarnego ociera łzy białego”</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuiB9MYfRoI/AAAAAAAAAM8/a71uCae6VCU/s1600-h/SDC12450.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuiB9MYfRoI/AAAAAAAAAM8/a71uCae6VCU/s200/SDC12450.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397707041699481218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;W niedzielę postanowiłam wybrać się na mszę w języku bemba. Oczywiście jest ona znacznie dłuższa niż angielska, ale co tam. Jak już jestem na miejscu to raz kiedyś wypada iść. Nie przepadam za nimi nie tylko ze względu na czas trwania, ale też dlatego, że nic z niej nie rozumiem – poza &lt;i style=""&gt;Panie zmiłuj się nad nami. &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Spakowałam stały zestaw: Pismo Święte po polsku, różaniec; założyłam citengę i poszłam. Miałam tego dnia smutek w sercu, bo kolejny raz upadłam. Kolejny raz moja pycha zwyciężyła nade mną, choć myślałam, że jestem już wystarczająco silna. W drodze myślałam sobie, po co ja chodzę na te msze, przecież i tak ich nie rozumiem, nie przeżywam spotkania z Bogiem tak jak powinnam. Weszłam do kościoła, usiadłam pomiędzy czarnymi, uśmiechnęłam się mimochodem do jakiś patrzących na mnie oczu i otworzyłam Pismo Święte. Przeczytałam czytania, psalm i zamyśliłam się nad moją sytuacją. Gorzej już być nie mogło. Kolejne poniżenie w oczach Boga, jak spojrzeć Mu teraz w twarz? Słowa ewangelii tak bardzo odnosiły się dziś do mnie. Chciałam krzyczeć na cały kościół „Jezusie Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Przecież tak bardzo Cię kocham. Proszę, spraw abym przejrzała!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Z zadumy wybudziły mnie radosne śpiewy w języku bemba. Uwielbiam ich słuchać, patrzeć na ludzi tańczących i wielbiących Pana. Kiedy podniosłam swe oczy ujrzałam chłopca w żółtej koszuli w kratkę. Miał może 2,5 roku. Patrzył na mnie z zainteresowaniem. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Trwało to tylko chwilkę, ale czułam, że widzę w tych oczach Jezusa, który uśmiecha się do mnie i obejmuje mnie mocno mówiąc „Nie smuć się. Twoja wiara Cię uzdrowiła”. Chłopiec zaczął tańczyć. Swoimi śmiesznymi, niezgrabnymi i rytmicznymi ruchami rozbawił mnie. Ach tak bardzo chciałabym stać się dzieckiem, porzucić tą swoją całą powagę dorosłości, wstać potańczyć, śmiać się z małych rzeczy. Panie naucz mnie tej dziecięcej radości i ufności do Ciebie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Poczułam w sercu, że chcę temu chłopcu podziękować. Kiedy zastanawiałam się jak, otworzyłam Pismo Święte na stronie z kolorową kartką przedstawiającą aniołka i napisem „Pan daje ci więcej niż myślisz”. Pan tego dnia dał mi więcej niż chciałam, niż myślałam. Pewnie każdego dnia tak się dzieje tylko ta moja pycha przesłania wszystko. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Dziękuję Ci Jezusie, Synu Dawida żeś kolejny raz ulitował się nade mną.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%;" align="right"&gt;baKAsia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%;" align="right"&gt;Mansa 25.10.2009&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;PS. W opracowaniu jest tekst o Zambii i samej Mansie, więc czekajcie. W weekend jadę na małą wycieczkę do Luwingu i Kasamy – dla tych, co wiedzą gdzie to jest&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;U Was pewnie już jesienna słota, ja całkiem zapomniałam, że w listopadzie jest Wszystkich Świętych, przez tą wakacyjną pogodę. Czuje już za to Święta Bożego Narodzenia. Tutaj trzeba zacząć jeszcze wcześniej niż w Polsce. Od dwóch tygodni produkuje kartki dla ośrodka w Warszawie, które musimy wysłać już w przyszłym tygodniu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Postanowiłam zmienić przedrostek, po tym jak się ujawniło znaczenie przedrostka ci- przed imieniem. Ba- lepiej brzmi w tłumaczeniu na bemba, tak więc będę baKasia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Buziaki dla mojej kochanej babci Sabci z okazji imienin!!!!!!!!!&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-3364493464762423855?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/3364493464762423855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/usmiech-czarnego-ociera-zy-biaego.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3364493464762423855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3364493464762423855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/usmiech-czarnego-ociera-zy-biaego.html' title='„Uśmiech czarnego ociera łzy białego”'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuiB9MYfRoI/AAAAAAAAAM8/a71uCae6VCU/s72-c/SDC12450.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-3660202094784285983</id><published>2009-10-23T15:18:00.003+01:00</published><updated>2009-10-23T15:27:09.619+01:00</updated><title type='text'>Jadą goście, jadą…</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuG9EWfj0rI/AAAAAAAAAMs/QLGfHcVsIvo/s1600-h/som.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 131px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuG9EWfj0rI/AAAAAAAAAMs/QLGfHcVsIvo/s200/som.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395801711021642418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%; font-style: italic;"&gt;- Mansa, gdzie to jest? To na północy! Tam rzadko, kto zajeżdża, więc będziecie miały spokój…&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Tak nam zaprezentowano Mansę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Nie minęły 3 tygodnie i już dało się zauważyć, że to nieprawda. A to za sprawą nieplanowanych gości. W sobotę popołudniu na podwórku pojawił się biały wóz, który przywiózł „grupkę polskich, i niezwykle zabawnych Muzungu”. Gości możecie obejrzeć sobie na zdjęciu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Spotkanie z dyrektorem krakowskiego oddziału wolontariatu salezjańskiego „Młodzi Światu” ks. Adamem oraz krakowskimi wolontariuszami pracującymi w Zambii było dobrą okazją do integracji i wymiany doświadczeń. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Dzięki temu miałyśmy okazję poznać Marka Budowniczego, który jest znany w Afryce z budowania pre-shooli. Oczywiście nasze Laura Pre-School też powstało dzięki Markowi oraz dwóm ośrodkom misyjnym w Warszawie i Krakowie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Celem przyjazdu „władz krakowskich” była wizytacja i skontrolowanie pracy wolontariuszy oraz oczywiście wypoczynek i odwiedziny placówek salezjańskich (jest to bardzo ważne, bo dyrektor może sam doświadczyć potrzeb poszczególnych misji). Nie będę wymieniać tych potrzeb, bo nie wiedziałabym, od czego zacząć. Tutaj każdy pieniądz ma swoje znaczenie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Tak wypadło, że ks. Adam w pracy zobaczył swoich ludzi, czyli Marka i Monikę a nas zabrał na wycieczkę&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; W poniedziałek wszyscy wybraliśmy się na północ naszej nowej Ojczyzny do Lufubu oraz Kazembe. Wiem, wiem to dzień naszej pracy. Dostałyśmy jednak pozwolenie od Zgromadzenia a domu pilnowało pewne wesołe małżeństwo. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Lufubu, Kazembe…Tam Zambia wygląda zupełnie inaczej. Jest bardziej zielono i bardziej dziko. Miło było zobaczyć farmę, o której przed kilkoma laty opowiadała wolontariuszka Dominika Synożyc. Jeszcze przyjemniej było poznać kolejnych Bożych entuzjastów misyjnych, czyli naszych polskich fatherów, którzy z wielką pasją opowiadają pewnie już setny raz swoje historie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Bardzo dziękujemy za wizytę, dzięki której dowiedziałyśmy się, co w Polsce, rozpoczęłyśmy nieformalnie współpracę warszawsko-krakowską wolontariatu, poznałyśmy kolejną część Zambii oraz przesympatycznych ludzi, o których pamiętamy w naszej modlitwie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Darku pamiętaj, że na kolejnej płycie mam być w chórkach z moim afrykańskim okrzykiem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;No cóż, teraz czekamy na naszego dyrektora, żeby nas zabrał w kolejną część Zambii&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;:) &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Albo my Jego. Pozdrowienia dla wszystkich.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;PS. My cały czas świętujemy, co tydzień mamy jakiś jubileusz, więc jak tak dalej pójdzie zostajemy z Ewą na dwa lata&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-3660202094784285983?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/3660202094784285983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/jada-goscie-jada.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3660202094784285983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3660202094784285983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/jada-goscie-jada.html' title='Jadą goście, jadą…'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuG9EWfj0rI/AAAAAAAAAMs/QLGfHcVsIvo/s72-c/som.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7582885331614106022</id><published>2009-10-16T20:55:00.004+01:00</published><updated>2009-10-24T13:54:03.325+01:00</updated><title type='text'>*Orędzie na Niedzielę Misyjną 2009 skierowane do grupy olsztyńskiej MWDB</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuL4yrzkiVI/AAAAAAAAAM0/5yNxNXWYddM/s1600-h/DSCN0915.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuL4yrzkiVI/AAAAAAAAAM0/5yNxNXWYddM/s200/DSCN0915.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396148853179451730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 16pt; line-height: 150%;"&gt;Drodzy Bracia i Siostry&lt;sup&gt;*&lt;/sup&gt;,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Mamy już październik, w Kościele miesiąc poświęcony zwłaszcza misjom. Zapewne zwróciliście uwagę na patronów tego miesiąca, są oni szczególnie związani z pracą misyjną: bł. Zefiry, Maria Ledóchowska, czy święty Bakhita no i oczywiście Mała Terenia (moja Przyjaciółka zresztą&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Niedziela misyjna jest doskonałą okazją by pomyśleć, choć przez chwilę o tych, którzy poświęcają swoje życie dla Kościoła misyjnego. I nie myślę tu teraz o sobie, czy innych wolontariuszach, bo to zaledwie kropla. Ja poświeciłam póki, co tylko kilka miesięcy, ale są tacy, którzy zostają tu do końca np. ksiądz Józef Gotter, którego niedawno żegnaliśmy w Lusace. Dlatego tydzień misyjny jest czasem, w którym możemy poświęcić chwilę, cząstkę ze swojego życia dla drugiego życia. Każdy z nas może zostać takim małym misjonarzem. A chyba najtrudniej jest być nim w swoim najbliższym środowisku, zwłaszcza w rodzinie – ja przynajmniej tego doświadczyłam. Dlatego dzielcie się swoją radością, swoim optymizmem i nadzieją z najbliższymi. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ostatnio wyczytałam, że ten rodzaj posługi bliźnim potrzebuje szczególnie - entuzjastów, ludzi z radością, silną wolą, z wielkim zapałem do pokonywania trudności, różnic kulturowych czy niezrozumiałych idei, języków. Entuzjazm ten potrzebny jest do walki z obojętnością czy niezrozumieniem. Misjonarz to człowiek, który tak zachwycił się Bogiem, że chce Go nieść tym, do których Bóg nie może dotrzeć. To ktoś obdarzony szczególnym spokojem, zaufaniem, ktoś, kto skwapliwie każdego dnia niesie Jezusa do ubogich, chorych, głodnych, białych, czarnych, czerwonych czy żółtych. Ten szczególny zapał pozwala pokonać „kolczaste zasieki”, zrealizować postawiony wcześniej cel i przedostać się na stronę dobra. Wyobrażacie sobie, co byłoby gdyby misjonarze byli pesymistami, ciągle chodzili smutni i bali się wszystkiego wokół?! Człowiek, niosący Boga musi być Bożym Szaleńcem. Ja na swojej drodze misyjnej spotykam takich szaleńców (nie będę przytaczała przykładów, sami się domyślcie), dziękując każdego dnia Bogu za nich. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Misje to sprawa miłości. Nie tylko do samego Boga. Chcąc być misjonarzem trzeba pokochać drugiego człowieka, trzeba pokochać życie we wspólnocie, trzeba pokochać brud, chorobę, trudności i problemy nie tylko swoje, ale przede wszystkim innych. &lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; line-height: 150%;"&gt;„Musimy głosić Chrystusa naszym sposobem mówienia i poruszania się, przez to, jak się śmiejemy, przez nasze życie – aby każdy mógł dostrzec, że należymy do Niego” (Matka Teresa)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Moje „doświadczenie misyjne” pokazało mi, że odwaga nie polega na podjęciu decyzji o wyjeździe do Afryki, Peru czy na Biegun Północny. Myślę, że moja odwaga to zaufanie Panu Jezusowi, że droga, którą kroczę jest właściwa, że wszystko będzie dobrze, że poświecenie ofiarowane podczas poszukiwania tej jedynej ścieżki życia zaowocuje, że moja cierpliwość zostanie nagrodzona.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Piękne jest to, że Bóg czasem w dziwny, czasem w zaskakujący i tajemniczy sposób objawia i ukazuje Swoje plany wobec mojego życia. Gdzie nie ma zbiegów okoliczności, są jedynie znaki od Niego, które utwierdzają mnie w tym, iż kroczę właściwą drogą.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wszystkim tym, którzy zastanawiają się nad wyjazdem misyjnym mówię: &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;- Spróbujcie! Jeżeli tylko chcecie mieć pokój w sercu - spróbujcie! Uważajcie jednak, bo pragnienie albo zostanie zaspokojone albo wzrośnie jeszcze bardziej. Jeżeli wzrośnie jeszcze bardziej to dobry znak, jesteście na właściwej ścieżce.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Aniu dziękuję Ci za piękne słowa: Znalezienie swojego miejsca w życiu, swojej drogi warte jest pewnych cierpień…Moja droga do misji nie była i nie jest łatwa, jednak każdego dnia doświadczam, że warto!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Jeszcze 1,5 roku temu śmiałabym się gdyby ktoś powiedział mi, że Niedzielę Misyjną 2009 będę spędzać w Afryce. Teraz pewnie będę kryć łzy wzruszenia i dziękować Bogu, że pokierował moją drogę w stronę Afryki, że ten wyjątkowy dzień spędzę na Czarnym Lądzie. Na pewno będę pamiętać o wszystkich bliskich mi misjonarzach, a także o tych, którzy kochają misje – o Was moi kochani. Już czuję, jaki to będzie szczególny dzień dla mnie, bo moje serce zapewne też doświadczy Waszej modlitwy. Cieszę się, że zaczęliście kolejny rok. Wypadałoby zrobić jakieś świętowanie z okazji 5-lecia (składam życzenia również Grupie Toruńskiej MWDB, która także obchodzi 5-letni jubileusz – obyście każdego dnia powiększali kapitał Bożej miłości). &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ufam, że podejmiecie nowe wyzwania misyjne, które będą owocowały nie tylko pośród tych, do których traficie, ale także w Was samych. Pamiętajcie, że należy być troszkę egoistą i czerpać także coś dla siebie, inaczej nie starczy Wam sił. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Kończę, bo jak tak dalej będę smęcić, to moje orędzie będzie dłuższe niż Benka XVI. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wracając do spraw aktualnych słyszałam, że w Olsztynie zainaugurowano nowy rok misyjny. Nie wiem tylko, czemu nie dostałam jeszcze sprawozdania i planu działania na bieżący rok. No tak, zapomniałam, że to ta odległość sprawia, że listy i maile idą dużo wolniej. SOM obiecał też przysyłać listę obecności Olsztyniaków na spotkaniach warszawskich, więc będę na bieżąco…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;No cóż poza tym jest mi tu na razie bardzo dobrze, a jedyny dziki kot w pobliżu to mój – Sonia, więc nie ma obawy. Wiadomość dla wtajemniczonych jestem jednak w Mansie nie w Mensie, mam nadzieję, żeś już sprawdził gdzie to jest!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Tęsknię tu za Wami i przypominam sobie Wasze uśmiechy, żarty, zakochane w Bogu oczy, zalęknione serca. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ponieważ język bemba ma bardzo często przedrostek ci-, postanowiłam dodać go do mojego imienia. Tak, więc od dziś jestem ciKasia. Tak bardziej Afrykańsko, skoro już nie mogę być czarna, to chociaż to…&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%; font-weight: bold;" align="right"&gt;Matka Generalna ciKasia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%;" align="right"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;PS. Pozdrowienia dla pewnego salezjańskiego Pirata Drogowego, który mnie wywoził z „małej” ojczyzny - Olsztyna - ks. Jarka (mam nadzieję, że dobrze zapamiętałam imię i że wrócił do Gutkowa)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;W niedziele czeka mnie pierwsza, prawdziwie afrykańska Msza Święta z okazji jubileuszu parafii. Ksiądz Andrzej szacuje czas trwania na 6h.:) Mam nadzieję, że żartuje. I jeszcze muszę założyć spódniczkę lub czitengę. &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7582885331614106022?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7582885331614106022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/oredzie-na-niedziele-misyjna-2009_16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7582885331614106022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7582885331614106022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/oredzie-na-niedziele-misyjna-2009_16.html' title='*Orędzie na Niedzielę Misyjną 2009 skierowane do grupy olsztyńskiej MWDB'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SuL4yrzkiVI/AAAAAAAAAM0/5yNxNXWYddM/s72-c/DSCN0915.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-927212100973851510</id><published>2009-10-16T20:55:00.003+01:00</published><updated>2009-10-16T21:01:14.616+01:00</updated><title type='text'>*Orędzie na Niedzielę Misyjną 2009 skierowane do grupy olsztyńskiej MWDB</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 16pt; line-height: 150%;"&gt;Drodzy Bracia i Siostry&lt;sup&gt;*&lt;/sup&gt;,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Mamy już październik, w Kościele miesiąc poświęcony zwłaszcza misjom. Zapewne zwróciliście uwagę na patronów tego miesiąca, są oni szczególnie związani z pracą misyjną: bł. Zefiry, Maria Ledóchowska, czy święty Bakhita no i oczywiście Mała Terenia (moja Przyjaciółka zresztą&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Niedziela misyjna jest doskonałą okazją by pomyśleć, choć przez chwilę o tych, którzy poświęcają swoje życie dla Kościoła misyjnego. I nie myślę tu teraz o sobie, czy innych wolontariuszach, bo to zaledwie kropla. Ja poświeciłam póki, co tylko kilka miesięcy, ale są tacy, którzy zostają tu do końca np. ksiądz Józef Gotter, którego niedawno żegnaliśmy w Lusace. Dlatego tydzień misyjny jest czasem, w którym możemy poświęcić chwilę, cząstkę ze swojego życia dla drugiego życia. Każdy z nas może zostać takim małym misjonarzem. A chyba najtrudniej jest być nim w swoim najbliższym środowisku, zwłaszcza w rodzinie – ja przynajmniej tego doświadczyłam. Dlatego dzielcie się swoją radością, swoim optymizmem i nadzieją z najbliższymi. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ostatnio wyczytałam, że ten rodzaj posługi bliźnim potrzebuje szczególnie - entuzjastów, ludzi z radością, silną wolą, z wielkim zapałem do pokonywania trudności, różnic kulturowych czy niezrozumiałych idei, języków. Entuzjazm ten potrzebny jest do walki z obojętnością czy niezrozumieniem. Misjonarz to człowiek, który tak zachwycił się Bogiem, że chce Go nieść tym, do których Bóg nie może dotrzeć. To ktoś obdarzony szczególnym spokojem, zaufaniem, ktoś, kto skwapliwie każdego dnia niesie Jezusa do ubogich, chorych, głodnych, białych, czarnych, czerwonych czy żółtych. Ten szczególny zapał pozwala pokonać „kolczaste zasieki”, zrealizować postawiony wcześniej cel i przedostać się na stronę dobra. Wyobrażacie sobie, co byłoby gdyby misjonarze byli pesymistami, ciągle chodzili smutni i bali się wszystkiego wokół?! Człowiek, niosący Boga musi być Bożym Szaleńcem. Ja na swojej drodze misyjnej spotykam takich szaleńców (nie będę przytaczała przykładów, sami się domyślcie), dziękując każdego dnia Bogu za nich. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Misje to sprawa miłości. Nie tylko do samego Boga. Chcąc być misjonarzem trzeba pokochać drugiego człowieka, trzeba pokochać życie we wspólnocie, trzeba pokochać brud, chorobę, trudności i problemy nie tylko swoje, ale przede wszystkim innych. &lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; line-height: 150%;"&gt;„Musimy głosić Chrystusa naszym sposobem mówienia i poruszania się, przez to, jak się śmiejemy, przez nasze życie – aby każdy mógł dostrzec, że należymy do Niego” (Matka Teresa)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Moje „doświadczenie misyjne” pokazało mi, że odwaga nie polega na podjęciu decyzji o wyjeździe do Afryki, Peru czy na Biegun Północny. Myślę, że moja odwaga to zaufanie Panu Jezusowi, że droga, którą kroczę jest właściwa, że wszystko będzie dobrze, że poświecenie ofiarowane podczas poszukiwania tej jedynej ścieżki życia zaowocuje, że moja cierpliwość zostanie nagrodzona.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Piękne jest to, że Bóg czasem w dziwny, czasem w zaskakujący i tajemniczy sposób objawia i ukazuje Swoje plany wobec mojego życia. Gdzie nie ma zbiegów okoliczności, są jedynie znaki od Niego, które utwierdzają mnie w tym, iż kroczę właściwą drogą.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wszystkim tym, którzy zastanawiają się nad wyjazdem misyjnym mówię: &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;- Spróbujcie! Jeżeli tylko chcecie mieć pokój w sercu - spróbujcie! Uważajcie jednak, bo pragnienie albo zostanie zaspokojone albo wzrośnie jeszcze bardziej. Jeżeli wzrośnie jeszcze bardziej to dobry znak, jesteście na właściwej ścieżce.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Aniu dziękuję Ci za piękne słowa: Znalezienie swojego miejsca w życiu, swojej drogi warte jest pewnych cierpień…Moja droga do misji nie była i nie jest łatwa, jednak każdego dnia doświadczam, że warto!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Jeszcze 1,5 roku temu śmiałabym się gdyby ktoś powiedział mi, że Niedzielę Misyjną 2009 będę spędzać w Afryce. Teraz pewnie będę kryć łzy wzruszenia i dziękować Bogu, że pokierował moją drogę w stronę Afryki, że ten wyjątkowy dzień spędzę na Czarnym Lądzie. Na pewno będę pamiętać o wszystkich bliskich mi misjonarzach, a także o tych, którzy kochają misje – o Was moi kochani. Już czuję, jaki to będzie szczególny dzień dla mnie, bo moje serce zapewne też doświadczy Waszej modlitwy. Cieszę się, że zaczęliście kolejny rok. Wypadałoby zrobić jakieś świętowanie z okazji 5-lecia (składam życzenia również Grupie Toruńskiej MWDB, która także obchodzi 5-letni jubileusz – obyście każdego dnia powiększali kapitał Bożej miłości). &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ufam, że podejmiecie nowe wyzwania misyjne, które będą owocowały nie tylko pośród tych, do których traficie, ale także w Was samych. Pamiętajcie, że należy być troszkę egoistą i czerpać także coś dla siebie, inaczej nie starczy Wam sił. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Kończę, bo jak tak dalej będę smęcić, to moje orędzie będzie dłuższe niż Benka XVI. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Wracając do spraw aktualnych słyszałam, że w Olsztynie zainaugurowano nowy rok misyjny. Nie wiem tylko, czemu nie dostałam jeszcze sprawozdania i planu działania na bieżący rok. No tak, zapomniałam, że to ta odległość sprawia, że listy i maile idą dużo wolniej. SOM obiecał też przysyłać listę obecności Olsztyniaków na spotkaniach warszawskich, więc będę na bieżąco…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;No cóż poza tym jest mi tu na razie bardzo dobrze, a jedyny dziki kot w pobliżu to mój – Sonia, więc nie ma obawy. Wiadomość dla wtajemniczonych jestem jednak w Mansie nie w Mensie, mam nadzieję, żeś już sprawdził gdzie to jest!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Tęsknię tu za Wami i przypominam sobie Wasze uśmiechy, żarty, zakochane w Bogu oczy, zalęknione serca. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%;"&gt;Ponieważ język bemba ma bardzo często przedrostek ci-, postanowiłam dodać go do mojego imienia. Tak, więc od dziś jestem ciKasia. Tak bardziej Afrykańsko, skoro już nie mogę być czarna, to chociaż to…&lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%; font-weight: bold;" align="right"&gt;Matka Generalna ciKasia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right; line-height: 150%;" align="right"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;PS. Pozdrowienia dla pewnego salezjańskiego Pirata Drogowego, który mnie wywoził z „małej” ojczyzny - Olsztyna - ks. Jarka (mam nadzieję, że dobrze zapamiętałam imię i że wrócił do Gutkowa)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;W niedziele czeka mnie pierwsza, prawdziwie afrykańska Msza Święta z okazji jubileuszu parafii. Ksiądz Andrzej szacuje czas trwania na 6h.:) Mam nadzieję, że żartuje. I jeszcze muszę założyć spódniczkę lub czitengę. &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-927212100973851510?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/927212100973851510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/oredzie-na-niedziele-misyjna-2009.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/927212100973851510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/927212100973851510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/oredzie-na-niedziele-misyjna-2009.html' title='*Orędzie na Niedzielę Misyjną 2009 skierowane do grupy olsztyńskiej MWDB'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5329653937750490127</id><published>2009-10-13T19:02:00.002+01:00</published><updated>2009-10-13T19:17:23.154+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Chciałam się tylko podzielić wiadomością, że od dwóch dni nauczycielka Rachel nie przychodzi do przedszkola i nawet nie zadzwoniła dlaczego jej nie ma. Siostra Mora odpowiada na moje zbulwersowanie: To jest właśnie Afryka.&lt;br /&gt;W związku z zaistniałą sytuacją zostałam nauczycielką w najmłodszej grupie, która nie rozumie angielskiego. Ja nie rozumiem bemba więc zajęcia są prowadzone w języku "serca". Tutaj dziękuję ks. Hubertowi za radę zaczerpniętą od Pana Cejrowskiego, bardzo się przydaje, zwłaszcza teraz.&lt;br /&gt;Jak już wpadnę w rytm życia afrykańskiego, też wezmę niezapowiedziany urlop. Póki co mam jeszcze europejskie nawyki.&lt;br /&gt;Ściskam moja kochaną grupę olsztyńską i polecam w modlitwach w poniedziałki. Nawet nie wiecie jakie to poświecenie wstać w poniedziałek na Mszę Św o 6.30. No, ale jak się już kogoś kocha to trzeba się poświęcać.:)&lt;br /&gt;Moje brzydule Ule o ile dobrze pamiętam, żeby dodać komentarz trzeba się zalogować. Ale wierzę w wasze umiejętności technologii informatycznej:)&lt;br /&gt;Mamusiu, i pozostała rodzinko, najlepiej i najtaniej jest do mnie dzwonić ze skypa, tylko trzeba jakoś doładowywać konto. Jak by ktoś wiedział jak, proszę napisać na blogu bo ja nigdy tego nie robiłam:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończę, bo jutro znów zajęcia w języku serca! Ach, mój przyjaciel badacz nie zjawił się dziś:( Zapomniałam Wam napisać, że oprócz zdolności intensywnego eksplorowania rzeczywistości, odkryłam u Emanuela ADHD więc generalnie rozwala wszystkie zajęcia. Ale wzięłam się za Niego!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Icibote cibenenu - Pokój z Tobą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie myślcie tylko, że już tu speakam w bemba. To z lekcji o. Pawła. Napisałam w pojedynczej osobie, bo nie wiem jak będzie w mnogiej :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5329653937750490127?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5329653937750490127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/chciaam-sie-tylko-podzielic-wiadomoscia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5329653937750490127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5329653937750490127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/chciaam-sie-tylko-podzielic-wiadomoscia.html' title=''/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2827727803998232156</id><published>2009-10-09T21:38:00.002+01:00</published><updated>2009-10-09T21:45:52.926+01:00</updated><title type='text'>Good morning teacher Kasia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Ss-gycuogbI/AAAAAAAAAMY/-17oe9ZiUjE/s1600-h/SDC10762.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Ss-gycuogbI/AAAAAAAAAMY/-17oe9ZiUjE/s200/SDC10762.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390704067551461810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Od jakiegoś czasu chodzę do przedszkola by przyglądać się pracy afrykańskiej oświacie. Muszę przyznać, że jest wiele różnic w porównaniu z polską. Podstawowym środkiem dydaktycznym jest kijek bądź linijka w zależności od upodobań. Dzieci siedzą tu cały czas przy stolikach. Nauczyciel nie bawi się z dziećmi, nie przejmuje, co oni robią. Mogą chodzić zasmarkane, obsikane itp. Wyobraźcie sobie, że przy 40 stopniowym upale dzieciaki biegają w koszulkach i swetrach i nikt z wyjątkiem siostry Mory (Irlandka) nie zwraca na to uwagi. Przecież rodzice w Polsce, już dawno zlinczowali by mnie za to że dziecko się przepociło. Reasumując,  z  moich obserwacji wynika zatem, iż podstawowym celem pracy w przedszkolu jest wpojenie dziecku alfabetu, nauczenie go pisania, czytania i liczenia. I to już od najmłodszej grupy. I tak codziennie piosenka o literkach, &lt;i style=""&gt;A like apple, b like banana &lt;/i&gt;na przemian z liczeniem. No cóż taki model edukacji panuje w Zambii, więc czemu winny jest nauczyciel, którego tak nauczono nauczać na rocznym kursie. Pocieszające jest jednak to, że pedagodzy z naszego przedszkola już troszkę zmieniają swoje metody i stosują np. krótkie wierszyki, piosenki w przerwie. Myślę, że to owoce pracy dotychczasowych wolontariuszy i siostry Mory. Tylko nie chcą wyrzucic tych stolików!!! No to mam już pole do pracy. Precz  ze stolikami!!! Uwolnić dziecko w Zambii!!!! :) Swoją drogą ciekawe jak ja poprowadzę zajęcia w afrykańskich warunkach? No, ale nie o tym chciałam pisać.&lt;br /&gt;W tym całym szoku edukacyjnym znalazłam sobie w najmłodszej grupie przyjaciela. Ma na imię Emanuel i ma 3 lata. Już od pierwszego dnia postanowił mnie dokładnie obejrzeć. No w końcu, nie codziennie trafia się biały człowiek w sali. Jak tylko usiadłam na końcu klasy, wziął swoje pomarańczowe, plastikowe krzesełko, „przytargał” je i postawił obok mojego. Tak rozpoczęła się eksploracja mojego białego ciała. Najpierw użył do tego swojego zmysłu wzroku. Przyglądał mi się bardzo dokładnie, patrzył najpierw na siebie, potem na mnie. Spojrzał mi prosto w oczy i uśmiechnął się przyjaźnie. Najbardziej interesującym punktem białego ciała okazały się…włosy na rękach. To dopiero było zdziwienie, że albo ja mam czegoś za dużo, albo on czegoś za mało&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Początkowo badanie przebiegało bardzo łagodnie i bezboleśnie i opierało się na głaskaniu. Kiedy jednak okazało się, że to ja mam czegoś za dużo Emanuel przeszedł do bardziej drastycznych metod i zaczął ciągać moje biedne małe włoski w celu usunięcia ich. Akcja robiła się coraz bardziej niebezpieczna, bo chłopiec jak to chłopiec zaczął mi zaglądać pod bluzkę. Na tym jednak zakończyliśmy anatomię białego człowieka i przeszliśmy do słuchania nauczycielki.&lt;br /&gt;Następnego dnia, kiedy usiadłam na początku klasy Emanuel nie potrzebował już miejsca do siedzenia. Ułożył się pod moimi nogami i tak spędził większość czasu wiercąc się przy tym okropnie. W przerwach jednak dalej poznawał mnie. Tym razem postanowił użyć zmysłu węchu i smaku. Najpierw, więc powąchał mnie delikatnie by potem przejść do lizania mojej ręki. Z czasem lizanie stało się nudne, więc postanowił pohałasować używając do tego swoich ust i mojej ręki (tzw. „prykanie”). Najbardziej jednak spodobało mu się dotykanie i gniecenie moich dużych, tłuściutkich przedramion. No teraz niech ktoś podważy tezę, że dziecko poznaje wielozmysłowo!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Od tej pory jesteśmy wielkimi przyjaciółmi a kiedy idę do innej klasy, Emanuel szuka mnie by przywitać mnie swoim&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Good morning teacher Kasia.&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;Dziękuję wszystkim za pamięć. Mój numer polski nie działa w Zambii, więc nie piszcie proszę.&lt;br /&gt;Chciałam się z Wami podzielić radosną wiadomością, jaka do mnie dotarła aż tu do Afryki. Moja Karolcia zostanie mamą!!!!! I tak jej nie znacie, ale możecie modlić się o szczęśliwe rozwiązanie. Ach, to takie radosne nowiny, kolejne życie na Ziemi. Ostatnio taką wiadomość otrzymałam jak byłam w Albanii więc chyba już na stałe wyjadę na misję, skoro takie owoce urodzajne…&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2827727803998232156?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2827727803998232156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/good-morning-teacher-kasia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2827727803998232156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2827727803998232156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/good-morning-teacher-kasia.html' title='Good morning teacher Kasia'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Ss-gycuogbI/AAAAAAAAAMY/-17oe9ZiUjE/s72-c/SDC10762.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-2659186780613733469</id><published>2009-10-03T18:40:00.001+01:00</published><updated>2009-10-13T19:00:02.564+01:00</updated><title type='text'>Łyk internetu</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C02%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jestem już w Mansie, miasteczku na północy Zambii, w miejscu, do którego zostałam posłana. Póki, co mieścinkę poznałam pobieżnie, gdyż siostra zabrała nas dzisiaj do „centrum”. Mansa jest trzecim punktem jadąc od Lusaki na północ, gdzie można zatankować. Z Lusaki do Mansy jest ok. 800km, tak więc trzeba uważać z paliwem&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mamy z Ewą domek dla siebie. Bardzo przytulny z resztą. Każda z nas mieszka w swoim pokoju. Kto by pomyślał, że na misjach pierwszy raz w życiu będę mieszkała sama w pokoju. Mamy także pokój dla gości i to z dwoma łóżkami, więc zapraszamy. Dziewczęta z Wańkowicza, po tym luksusie na pewno nie wrócę do Was, do Papa Pałejki!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W tygodniu jemy lunch z siostrami a w weekendy gotujemy same. Dzisiaj na obiad były naleśniki. Generalnie jedzenie jest dość drogie, zwłaszcza wędliny. Dlatego moje śniadanie to głównie masło orzechowe i dżem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Teren zgromadzenia otoczony jest murem i drutami pod napięciem. Zatem w połączeniu z ubezpieczeniem z „góry” i polisą z Somu jestem tu całkiem bezpieczna. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W domu zakonnym mieszka 5 sióstr: przełożona jest z Filipin i obecnie przebywa na wakacjach&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, jedna siostra Zosia z Polski i dwie Zambijki i jedna siostra z Irlandii, której angielskiego w ogóle nie rozumiem, zresztą angielski w wydaniu zambijskim też brzmi magicznie. Rekapitulując na razie jest mi tu bardzo dobrze a jedyny problem, jaki mam to angielski, o bemba nawet nie wspominam.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli chodzi o moskitos to tutaj jest ich mało, przynajmniej teraz w porze suchej. Dużo więcej było ich w stolicy, ale te, co mnie dopadły były chyba zdrowe, bo na razie dobrze się czuję. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Internet jest beznadziejny, więc będę pisać rzadko. Mam w planach raz w tygodniu, ale się zobaczy. O skype czy gg można pomarzyć. Na polski nr też nic nie dochodzi, więc jak by co piszcie na nr 00260979144978, nie obiecuję, że odpiszę&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jutro w kościele ma być oficjalne przedstawienie nas a w poniedziałek mamy poznać swoje obowiązki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pogoda jest ok. Jest ciepło, no dobra gorąco ok. 30 stopni ale wiatr powoduje, że nie odczuwa się tak gorąca jak n. w Albanii. Dziś nawet niebo zachmurzyło się i grzmiało.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mam też przyjaciela. Ma na imię Sonia, choć jest płci męskiej. Jest rudy, ma 4 łapy i miauczy i to bardzo dużo. No, to całkiem komunikatywny kot.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak będziecie mieć jakieś pytania piszcie na blogu i nie przesyłajcie zdjęć bo za dużo impulsów zżera pobieranie ich.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Buziaki dla Wańkowicza, zwłaszcza Pani Helenki i dla całej mojej grupy olsztyńskiej. Mam nadzieję, że nowy rok formacyjny już zainaugurowany. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;PS. Grupa olsztyńska - Przekażcie Danielowi, że mam problem z czytnikiem kart SD w kompie. Pokazuje mi jakiś błąd WE/WY czy jakoś tak. A jak wkładam modem Internetu do usb wysiada mi komputer. Przekażcie Mu, o ile sam nie przeczyta, że jak mi padnie komputer to ja Go znajdę w Olsztynie.&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-2659186780613733469?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/2659186780613733469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/yk-internetu.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2659186780613733469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/2659186780613733469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/10/yk-internetu.html' title='Łyk internetu'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7449519314708860207</id><published>2009-09-29T14:14:00.015+01:00</published><updated>2009-09-29T17:34:04.788+01:00</updated><title type='text'>"Przystanek Afryka"</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SsIRHE_7KcI/AAAAAAAAAMI/FUJEtP1lUtw/s1600-h/DSCN0245.JPG"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 320px; FLOAT: right; HEIGHT: 240px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386886917587151298" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SsIRHE_7KcI/AAAAAAAAAMI/FUJEtP1lUtw/s320/DSCN0245.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Mam jeszcze dużo wolnego czasu zatem opiszę trochę Afrykę-Zambię-Lusakę, a właściwie to co udało mi się zobaczyć w drodze z lotniska do City of Hope.&lt;br /&gt;Sama Lussaka nie jest bardzo wielką stołeczną miejsowością. Jedna z ważniejszych cech tego miasta jako stolicy to główna droga - Cairo Roads, która prowadzi jak sama nazwa wskazuje do... I właściwie, to można by już skończyc wyliczanie stolicznych atrakcji.&lt;br /&gt;Ruch jest tu lewostronny i kierownice oczywiście po prawej stronie samochodu. Są światła drogowe, pasy dla pieszych po których nikt nie chodzi. Z tego co się dowiedziałam to niewskazane jest poruszanie się autem nocą. Wtedy można łatwo kogoś potrącić, zabić i nie ma co liczyć na to że zobaczy się białe gałki oczne czy zęby. W końcu ja też bym się nie uśmiechała wpadając pod koła samochodu:)&lt;br /&gt;Zdążyłam też odwiedzic już shopa. Wszystko jest tu raczej dostępne, choć wiele rzeczy jest bardzo drogich. Zanosi sie na to, że przez najbliższe miesiące śniadania skłądać się będą z dżemów i masła orzechowego.&lt;br /&gt;Pogoda póki co dopisuje. Słońce praży, choć mam wrażenie, że w Albanii bardziej doskwierał mi żar. Pewnie jest to spowodowane dość silnymi wiatrami. Lussaka jest bardzo wietrzna i jak wyjdzie się na podwórko, piach dostaje się wszędzie. Jest w oczach, w buzi, w nosie...&lt;br /&gt;Czasem idąc sobie albo siedząc w altanie można spotkać wiry piaskowe. Wtedy słychać już tylko zgrzyt i trzeszczenie w buzi.&lt;br /&gt;Mnie zachwyca tu przyroda, choć na razie zobaczyłam dopiero przedsmak afrykańskich krajobrazów, roślinności, zwierząt; kolorów, smaków i zapachów. Afryka "zachwyca na różne sposoby od pięknej przyrody do ukąszenia komara." Są tu przepiękne drzewa z fioletowymi kwiatami, smaczne banany i pięknie ćwirkające ptaki. Zapachy najbardziej urzekają wieczorami&lt;br /&gt;kiedy powietrze jest już spokojne i troszkę chłodniejsze. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś miała okazję poobserwować trochę codzienną edukację dzieci. Zajęcia oczywiście są w formie podającej, nawet w najmłodszych grupach. W szkole na terenie City of Hope uczą się mieszkające tu dziewczyny oraz dzieci z zewnątrz. Zajęcia trwają ok 2 godzin a potem jest przerwa ok 30 min podczas której dzieci jedzą posiłek - taka ala kasza manna. Po drugiej turze zajęć jest przerwa i dzieci idą do domów. Po 12 przychodzi druga grupa dzieci bo szkoła jest dwuzmianowa. Przerwy sa zazwyczaj bardzo głośne. Dzieciaki biegają, skaczą w gumę, po drzewach, wygłupiają się bawiąc w bijatyki. Czyli właściwie tak jak w polskiej szkole. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wieczorami są zajęcia dla dziewczyn z City of Hope - odrabianie lekcji, zajęcia plastyczne, wyrównawcze, które prowadzą wolontariusze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak dzień za dniem...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;c.d.n.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7449519314708860207?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7449519314708860207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/przystanek-afryka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7449519314708860207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7449519314708860207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/przystanek-afryka.html' title='&quot;Przystanek Afryka&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SsIRHE_7KcI/AAAAAAAAAMI/FUJEtP1lUtw/s72-c/DSCN0245.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-4980628168664232197</id><published>2009-09-28T21:39:00.005+01:00</published><updated>2009-09-28T22:11:13.913+01:00</updated><title type='text'>The Angel Day</title><content type='html'>Mija drugi dzień mojego pobytu w Zambii. Na razie pozostajemy w Lussace gdyż w środę uczestniczymy w pogrzebie polskiego misjonarza. Tak więc do MAnsy wybieramy się w czwartek. Dziś zakupiłam afrykański nr. Smsy na polski nie dochodzą bo nie mam roamingu, więc na razie nie piszcie.:)&lt;br /&gt;Mój dzień to błąkanie się po City of Hope i poznawanie tej placówki, podpatrywanie pracy wolontariuszek, sióstr i obserwoanie dziewczyn. Dziś pomagałam Basi w zajęciach z najmłodszymi a potem obserwowałam próbę tańców. Dziewczęta przygotowują się do wystepów i uczą w tym celu tańców. Obserwując jednak ich ruchy no można nabawić się kompleksów:)&lt;br /&gt;Poza tym aklimatyzujemy się z Ewą i odpoczywamy:) jeszcze&lt;br /&gt;a no i czuwamy nocami bo w naszym pokoju latają i gryzą komary. A wiadomo... z tymi komarami to lepiej niż z totolotkiem, co trzeci pewnie czai się z zarodźcem malarii.&lt;br /&gt;Ja jednak liczę na ubezpieczenie z nieba i Waszą modlitwę.&lt;br /&gt;Dobranoc&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-4980628168664232197?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/4980628168664232197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/angel-day.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4980628168664232197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4980628168664232197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/angel-day.html' title='The Angel Day'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-257358874650093276</id><published>2009-09-28T13:13:00.007+01:00</published><updated>2009-09-28T13:24:41.083+01:00</updated><title type='text'>z Czarnego Lądu</title><content type='html'>Informuję wszem i wobec ze jestem na Czarnym Lądzie. Podróz minęła spokojnie i szybko. Sprawdziłam ile czasu potrzeba by przedostać sie z jednego konca lotniska na drugi w Amsterdamie - 30 min!! Poza tym jestem zauroczona lotem w chmurach. Teraz mogę śmiało chwilic się ze byłam w niebie:)&lt;br /&gt;Pierwsze uczucie? Bardzo podobało mi się jak wysiadłam w Lussace z samolotu, bo przehodzi sie przez płyte lotniska pieszo!!! Czuć wiatr i słońce Afryki. Niesamowite uczucie!!!!!&lt;br /&gt;Poza tym na razie jestem w City of hope w Lussace. Dziewczyny, które już tu są - Basia i Madzia przyjęły nas bardzo serdecznie. Nawet upiekły ciasto z tej okazji.&lt;br /&gt;Jeszcze większą niespodzianką było spotkanie, zaraz w niedziele po obiedzie z kim?... Z ziomalkiem z Olsztyna:) Ojcem Pawłem. No kto by pomyślał, że tak szybko się zobaczymy. Fajnie było pogadać o Olsztynie w Zambii.&lt;br /&gt;W stolicy jesteśmy do czwartku, bo siostra czeka na pogrzeb polskiego misjonarza.&lt;br /&gt;Doświadczam już bałaganu afrykańskiego i dzwonie po potrzebne dokumenty, których rzekomo brakuje:)&lt;br /&gt;Z tego co wiem w Mansie będzie problem ze skypem tak więc pozostaje mail no i oczywiscie blog.&lt;br /&gt;No to tyle na dziś.&lt;br /&gt;Buziaki&lt;br /&gt;Ps. Jeszcze nikt nie powiedział na mnie muzungu:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-257358874650093276?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/257358874650093276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/z-czarnego-ladu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/257358874650093276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/257358874650093276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/z-czarnego-ladu.html' title='z Czarnego Lądu'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5297284201396814209</id><published>2009-09-25T23:19:00.003+01:00</published><updated>2009-09-25T23:28:22.670+01:00</updated><title type='text'>kilka słów o posłaniu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sr1Dq5wZ9eI/AAAAAAAAAMA/hTlU-aGgbh8/s1600-h/DSC_8659.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sr1Dq5wZ9eI/AAAAAAAAAMA/hTlU-aGgbh8/s200/DSC_8659.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385535133742396898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie będę pisać nic o posłaniu w Gutkowie bo było ono wielkim przeżyciem dla mnie. Jak by kto chciał poczytać to zapraszam na stronę&lt;br /&gt;http://www.oratorium.olsztyn.pl/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną w tych ważnych dla mnie dniach, którzy wspierają mnie i polecają w modlitwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję mamie Iwonki Kuczyńskiej za pamięć:). Wiem, że czyta regularnie bloga:) Dziękuję...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowieki dzięki że jesteście, wspieracie i podziwiacie. Ja podziwiam Was, że znosicie moje złośliwości, zapominalstwo, obrażalstwo... Przez najblizsze klika miesięcy będzie to robić jedna osoba - Ewa:) dlatego Ją też polecajcie w modlitwach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5297284201396814209?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5297284201396814209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/kilka-sow-o-posaniu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5297284201396814209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5297284201396814209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/kilka-sow-o-posaniu.html' title='kilka słów o posłaniu'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sr1Dq5wZ9eI/AAAAAAAAAMA/hTlU-aGgbh8/s72-c/DSC_8659.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6414846495868590625</id><published>2009-09-08T20:00:00.001+01:00</published><updated>2009-09-08T20:03:07.963+01:00</updated><title type='text'>„Krzesełko dla królowej”</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SqaqV6ysP_I/AAAAAAAAAHE/NPO9GjVxKAA/s1600-h/Kopia+P1060471.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SqaqV6ysP_I/AAAAAAAAAHE/NPO9GjVxKAA/s200/Kopia+P1060471.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379174098476482546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chyba jeszcze nigdy nie usłyszałam na Mszy Św. tyle razy swojego imienia. Ciągle tylko Kasia, nasza bohaterka, nasza parafianka, wolontariuszka… Salezjanin ks. Marek Kowalski, na przemian z proboszczem mojej parafii w Łowiczku ks. Krzysztofem gratulowali i opowiadali o tym, jaka to jestem odważna, że wyjeżdżam. Na szczęście udało mi się uniknąć siedzenia na osobnym krzesełku przed ołtarzem, które przygotował specjalnie dla „bohaterki” proboszcz.:) Ach dzięki tym wszystkim śmiesznym zdarzeniom, choć na chwilkę zniknął stres.&lt;br /&gt;W ubiegłą niedzielę, 06.09.2009r w kościele św. Krzyża w Łowiczku (kujawsko-pomorskie) otrzymałam w obecności parafian krzyż misyjny. Jest to niezwykłe przeżycie dla mnie, zwłaszcza, że od najmłodszych lat włączałam się w życie mojego malutkiego kościoła. Tu przyjęłam wszystkie sakramenty i moim wielkim pragnieniem było przyjąć tu krzyż misyjny.&lt;br /&gt;Dobrze, że zza ołtarza, co chwila spoglądał ks. Marek i przesyłał ciepłe i budujące uśmiechy, bo łzy same płynęły do oczu. Wypełniony kościół, Msza Św. trwająca dwie godziny i zapewnienia o modlitwie ze strony wiernych przybyłych na animację uświadomiły mi, jak ważne dla parafian było moje posłanie misyjne.&lt;br /&gt;Wszyscy byli rozbawieni opowieściami misyjnymi ks. Marka i zaskoczeni obecnością Afrykańczyka. Zwłaszcza, że w naszej parafii nie gościliśmy dotąd nikogo z tego kontynentu.&lt;br /&gt;Jeszcze teraz pamiętam jak serce drżało przed wypowiedzeniem słów „chcę”. Trudno opisać to wszystko, co wypełniało w tamtej chwili moją duszę, mój rozum. Najbardziej jednak pamiętam, że była to wielka radość, iż pragnienie serca zostaje zaspokojone.&lt;br /&gt;Wszystkim, którzy planują wyjazd polecam zorganizowanie takiego posłania w swoich parafiach rodzinnych. Dla mnie bardzo ważny był udział rodziny w tym wydarzeniu. Zwłaszcza taty, który nie łatwo przyjmuje moje „Boskie pomysły misyjne”. Myślę, że dzięki temu zrozumiał wiele spraw i przede wszystkim zauważył, że spełniam swoje powołanie właśnie w misjach.&lt;br /&gt;Teraz mogę jechać już zupełnie spokojna, że tu w Łowiczku zostawiam ludzi, którzy będą modlić się za mnie i za misje.&lt;br /&gt;Wszystkim Bóg zapłać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6414846495868590625?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6414846495868590625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/krzeseko-dla-krolowej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6414846495868590625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6414846495868590625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/krzeseko-dla-krolowej.html' title='„Krzesełko dla królowej”'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SqaqV6ysP_I/AAAAAAAAAHE/NPO9GjVxKAA/s72-c/Kopia+P1060471.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5318257252002497067</id><published>2009-09-03T09:44:00.010+01:00</published><updated>2009-09-03T09:59:59.515+01:00</updated><title type='text'>urlop...</title><content type='html'>1 września wszyscy wracają do szkół, wracają z urlopów do pracy a ja...?&lt;br /&gt;Pierwszy dzień rocznego urlopu:) Tylko dlaczego zaraz po przebudzeniu dostaję okrponego bólu głowy? Czyżby ta cisza mi przeszkadzała, brak hałasów, śmiechu dzieci...&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Teraz czas na rodzinę. Tydzień w domu to jak ułamek sekundy. Wieczorne czytanie bajek Roksance, kawa po obiedzie z mamą, przygotowanie do posłania w parafii...&lt;/div&gt;Ach, tyle spraw do załatwienia... W końcu zacznę myśleć o tym, że już niedługo spędzę kilka miesięcy w Zambii. W żołądku pojawia sie co jakiś czas mały nerwowy dreszczyk. Co mam zabrać, co mam kupić? Tysiące pytań. Tysiace pożegnań każdy się przypomina co bym nie wyjechała bez jego uścisku. Dobrze jest mieć tylu przyjaciół...Przecież ilu przyjaciół, tyle uścisków, uśmiechów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno pożegnanie już za mną. Łzy w oczach, mocny przytulaniec i słowa "Trzymaj się, módl się i zdobywaj upragnione szczyty. Do zobaczenia w Albanii".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5318257252002497067?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5318257252002497067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/urlop.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5318257252002497067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5318257252002497067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/09/urlop.html' title='urlop...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6272346802875681669</id><published>2009-08-23T20:15:00.000+01:00</published><updated>2009-08-23T20:30:22.857+01:00</updated><title type='text'>Stacja VII - Jezus znowu upada pod krzyżem</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Moc bowiem w słabości się doskonali"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Codzienność to walka ze słabościami, grzechami. Szatan stawia człowieka oko w oko z pokusą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wiem, że jeżeli wejdę z nią w dialog przegram.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ...Jestem zbyt słaby, podejmuję rozmowę z pokusą. Nie wytrzymuję. Oglądam kolejny film pornograficzny, nie przestrzegam czystości, pije kolejną butelkę, zażywam kolejną dawkę białego proszku, sięgam po kolejną strzykawkę. Uzależniam się od szatana.&lt;br /&gt;A myślałem, że jestem silny, że tym razem wygram!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słabość człowieka sięga daleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czy muszę dosięgnąć dna, żeby zrozumieć Miłosierdzie Boże?&lt;br /&gt;Ile razy muszę jeszcze upaść, poniżyć się by doświadczyć Wielkiej Miłości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Panie daj mi łaskę uzależnienia od Ciebie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Niech serce mojego Oblubieńca do mnie jedynie należy, tak jak moje serce należy jedynie do Niego" (św. Tereska)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6272346802875681669?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6272346802875681669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/stacja-vii-jezus-znowu-upada-pod.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6272346802875681669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6272346802875681669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/stacja-vii-jezus-znowu-upada-pod.html' title='Stacja VII - Jezus znowu upada pod krzyżem'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6829584911734304232</id><published>2009-08-18T21:32:00.000+01:00</published><updated>2009-08-18T21:37:15.264+01:00</updated><title type='text'>Coś na dobranoc</title><content type='html'>"Nie śpiesz się. Nie musisz uśmiechać się na trzy cztery. Czas jest Twój i ten wycinek świata należy tylko do ciebie. Przyjaciele czekają obok. Wszyscy aniołowie, których wysłał Bóg, by czuwali nad Tobą, są na wyciągnięcie ręki. Zobaczysz ich, gdy już zdołasz podnieść głowę. Gdy przestanie być tak ciemno. Wtedy rozjaśnią i ogrzeją Twoje serce. Nie śpiesz się. Kiedy ból przepali cię do końca rany nie będą się jątrzyć."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim tym, którzy czują pustkę i ból.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6829584911734304232?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6829584911734304232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/cos-na-dobranoc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6829584911734304232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6829584911734304232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/cos-na-dobranoc.html' title='Coś na dobranoc'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6988266414912885500</id><published>2009-08-10T19:44:00.001+01:00</published><updated>2009-08-10T20:05:39.344+01:00</updated><title type='text'>"Jeżeli nie pokochasz tego co robisz, nigdy nie będziesz szczęśliwy"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SoBu_ml6mhI/AAAAAAAAAEA/bUq-1OzPJ54/s1600-h/100_6914.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 151px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SoBu_ml6mhI/AAAAAAAAAEA/bUq-1OzPJ54/s200/100_6914.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368412794796022290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Jeżeli nie pokochasz tego co robisz..." zdanie to pochodzi z pewnego kazania, które usłyszałam w Albanii. Niby takie proste, prawdziwe a dało mi wiele do myślenia. Wybierając kierunek studiów - wczesną edukację, wiedziałam że będę nauczycielem. W sumie to chyba od zawsze myślałam o tym zawodzie. Podczas praktyk studenckich odkryłam, że wybór był dobry i że chcę pracować w szkole. Bóg jednak miał inne plany. W Olsztynie nie było mowy o pracy w szkole za to bez problemu dostałam etat w przedszkolu. Pierwszy rok był trudny. Głównie ze względu na to, że wcześniej mówiłam sobie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Absolutnie nie przedszkole!!!!&lt;/span&gt;Jakoś nie potrafiłam się w tym wszystkim odnaleźć.&lt;br /&gt;Kiedy w drugim roku dowiedziałam się, że mam być w grupie młodszej było jeszcze gorzej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Co ja będę z tymi maluchami robiła? Panie, (a właściwie Pani Dyrektor:)czemu znów dajesz mi coś czego nie chcę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam jednak zmienić trochę swoje nastawienie. Zaczęłam zastanawiać się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czemu akurat przedszkole?&lt;/span&gt; Przykładałam się bardziej do zajęć, zaczęłam realizować kilka projektów ekologicznych, pisać artykuły do czasopism pedagogicznych. Zrozumiałam, że to jak będzie w przedszkolu zależy w dużej mierze ode mnie. I tak minął drugi rok mojej pracy. Trzeci to już sama radość bo Bóg dał mi odpowiedź na moje pytanie. Był to rok podczas którego przygotowywałam się do wyjazdu na roczna misję. I co będę robić w Afryce? Właśnie, pracować w przedszkolu. Jest też jeszcze jeden cel tych "zagrywek" Boskich. Gdzieś w Europie jest jedno puste, cichutkie, martwe miejsce, które można ożywić wprowadzając do niego dzieci i nauczycielkę. Kto wie może i to przedszkole czeka na mnie... Zobaczymy co Bóg tym razem uknuł!&lt;br /&gt;A jeżeli chodzi o maluchy to nie wyobrażam sobie teraz innej grupy wiekowej w pracy jak 3/4 latki. To właśnie w tej grupie codziennie słyszałam od Oskara "Kocham Cię Pani Kasia", albo Mateusza "Ale nasza Pani dzisiaj ładnie wygląda" czy Amelki "Pani ciągle tylko nami rozkazuje".&lt;br /&gt;A ja, pozostawało mi tylko powtarzać: "Kocham Was moje Robaczki"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6988266414912885500?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6988266414912885500/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/jezeli-nie-pokochasz-tego-co-robisz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6988266414912885500'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6988266414912885500'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/jezeli-nie-pokochasz-tego-co-robisz.html' title='&quot;Jeżeli nie pokochasz tego co robisz, nigdy nie będziesz szczęśliwy&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SoBu_ml6mhI/AAAAAAAAAEA/bUq-1OzPJ54/s72-c/100_6914.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7166286824683946211</id><published>2009-08-03T22:15:00.000+01:00</published><updated>2009-08-03T22:22:36.144+01:00</updated><title type='text'>"Ty jesteś niezmierną dobrocią..."</title><content type='html'>Piszę by podzielić się moją ogromną radością. Rok temu przeżywałam chorobę nowotworową mojej mamy. Zaufałam wtedy Miłosierdziu Bożemu, wyjechałam do Albanii, zdecydowałam się na misyjny wyjazd roczny (na który teraz się wybieram) a wszystko to, by prosić o łaskę zdrowia dla mamy.&lt;br /&gt;Dziś kupiłam bilet do Zambii.&lt;br /&gt;I niech nikt mi nie mówi, że to przypadek, że mama dzwoni właśnie dziś wieczorem i mówi, że ma bardzo dobre wyniki!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokojnej nocy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7166286824683946211?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7166286824683946211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/ty-jestes-niezmierna-dobrocia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7166286824683946211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7166286824683946211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/ty-jestes-niezmierna-dobrocia.html' title='&quot;Ty jesteś niezmierną dobrocią...&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-8778409087205476343</id><published>2009-08-01T08:04:00.000+01:00</published><updated>2009-08-02T19:51:19.776+01:00</updated><title type='text'>jest taka jedna gwiazda...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SnPsJ1yK_nI/AAAAAAAAACE/Bv-LYDZQcBo/s1600-h/Gwiazda+przewodnia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SnPsJ1yK_nI/AAAAAAAAACE/Bv-LYDZQcBo/s200/Gwiazda+przewodnia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364891234928885362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weszłam do mieszkania, wokół cisza i pustka. Tylko bagaże, łzy w oczach i tęsknota za Albanią przypominają, że Bóg dał mi kolejny dowód Swojej miłości. Tak ciężko na sercu. Xhorhx też pewnie tęskni, choć wiem że jest tam bardzo szczęśliwy. Rozpakowywanie, pranie.&lt;br /&gt;Wieczorem znów pustka. Odkręcam słoik, zamykam oczy i chłonę lawendową Albanię.&lt;br /&gt;Wieczorem spoglądam w niebo. Jest!:)&lt;br /&gt; "Nasza gwiazda jest nam wierna...Niech nas łączy i nam przyświeca." Gwiazda, która każdego wieczoru zabiera mnie do Albanii, która wskazuje jak niegdyś Monarchom drogę przeznaczenia,  która przypomina że mam za kogo się modlić, która uśmiecha się oczami moich małych Robaczków z którymi spędziłam 4 tygodnie, która szepcze - "Zawsze możesz tam wrócić".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-8778409087205476343?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/8778409087205476343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/jest-taka-jedna-gwiazda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8778409087205476343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8778409087205476343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/08/jest-taka-jedna-gwiazda.html' title='jest taka jedna gwiazda...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SnPsJ1yK_nI/AAAAAAAAACE/Bv-LYDZQcBo/s72-c/Gwiazda+przewodnia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7446983486719885946</id><published>2009-07-27T14:27:00.000+01:00</published><updated>2009-07-27T14:34:43.561+01:00</updated><title type='text'>"Chrześcijanin niesie w sobie radośc"</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sm2s4Xp2X1I/AAAAAAAAAB0/QwzhZnS3eWM/s1600-h/DSC01388.JPG"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; FLOAT: left; HEIGHT: 150px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132815690325842" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sm2s4Xp2X1I/AAAAAAAAAB0/QwzhZnS3eWM/s200/DSC01388.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dobiega końca czas, który został mi dany tu w Albanii. Nie będę dużo pisac bo kazdy, kto mnie dobrze zna wie co przeżywam w sercu. Obiecałam sobie byc radosną w tych ostatnich dniach i jak na razie nieźle mi idzie.&lt;br /&gt;Myślę, ze kolejny post będzie juz z Polski.&lt;br /&gt;Panie, jeśli jest taka Twoja wola - wrócę!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7446983486719885946?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7446983486719885946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/chrzescijanin-niesie-w-sobie-radosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7446983486719885946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7446983486719885946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/chrzescijanin-niesie-w-sobie-radosc.html' title='&quot;Chrześcijanin niesie w sobie radośc&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sm2s4Xp2X1I/AAAAAAAAAB0/QwzhZnS3eWM/s72-c/DSC01388.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5682474142806452145</id><published>2009-07-17T12:57:00.000+01:00</published><updated>2009-07-17T13:12:39.372+01:00</updated><title type='text'>wspólnota</title><content type='html'>Będąc tu w Albanii tworzymy małą wspólnotę. Jest nas 5 osób - wolontariuszy, ksiądz Tomek i goście, których nie brakuje (czyt. Padre Wojteku). Wspólnota to pewna grupa ludzi których łączy cel, emocje, więzi... Wspólnota daje siłę w trudnych momentach, cieszy się z Tobą w chwilach radości, pomaga w obowiązkach i codziennych pracach. Wspólnota jest wielką siłą i darem. By tworzyc ją trzeba zostawic swoje "ja" gdzieś z boku i tego własnie uczę się teraz, będąc w Albanii. Moje "ja" jest często gdzieś we mnie silniejsze. denerwuję się gdy inni mają inne plany, spostrzeżenia - a przecież to nie buduje więzi. Tylko dialog i kompromis są tu na miejscu. Resztę trzeba porzucic. Kiedy to "ja" wygrywa we mnie Pan zawsze mnie palnie w moją głupiutką łepetynę i mówi: &lt;em&gt;Kaśka nie jesteś sama!!!! Popatrz na inych, moze oni mają rację!!!&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;"Bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, braterscy, miłosierni, pokorni; nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo. Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej."&lt;/em&gt; - mówi Pan&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5682474142806452145?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5682474142806452145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/wspolnota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5682474142806452145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5682474142806452145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/wspolnota.html' title='wspólnota'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6307276996007985065</id><published>2009-07-11T22:08:00.000+01:00</published><updated>2009-07-11T22:16:27.854+01:00</updated><title type='text'>zawiadomienie...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SlkBC-JgB8I/AAAAAAAAABs/fuyQFWQ5pEk/s1600-h/DSC01035.JPG"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 150px; DISPLAY: block; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5357313929165640226" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SlkAomIrkiI/AAAAAAAAABk/lAEJPs0s7rw/s200/DSC00952.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Chciałam wszystkich zawiadomic, ze wczoraj się zaręczyłam. Wybranek ma naimię Lidio, jest bardzo przystojny, uroczy i buzia mu się nie zamyka, więc nie będę się nudzic. Ma tez jak widac talent plastyczny, no i doskonale mowi po albańsku:)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dzis moj ukochany napisał sobie moje inicjały na licach oraz moje imię na brzuchu - taka "dziara":)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Całuje mnie po rekach i już woła na mnie - gruaja - zona.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Przepraszam, ze nie bede mogła zaprosic wszystkich na wesele, no ale rozumiecie chyba...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Co tu dalej pisac, jestem szczęśliwa!!!!!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6307276996007985065?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6307276996007985065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/zawiadomienie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6307276996007985065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6307276996007985065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/zawiadomienie.html' title='zawiadomienie...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SlkAomIrkiI/AAAAAAAAABk/lAEJPs0s7rw/s72-c/DSC00952.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-966129386663229707</id><published>2009-07-10T13:03:00.000+01:00</published><updated>2009-07-10T13:27:33.250+01:00</updated><title type='text'>A ju pelqen Albania?</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Slczq1n0IWI/AAAAAAAAABc/-vEQe9dikEQ/s1600-h/700px-Flag_of_Albania.svg.png"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; FLOAT: right; HEIGHT: 143px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356807092822090082" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Slczq1n0IWI/AAAAAAAAABc/-vEQe9dikEQ/s200/700px-Flag_of_Albania.svg.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SlczY78d5eI/AAAAAAAAABU/LGFm-qb2LTk/s1600-h/700px-Flag_of_Albania.svg.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;A ju pelqen Albania?&lt;/strong&gt; (Czy lubisz Albanię?) - to trudne pytanie usłyszałam kilka dni temu. Odpowiedź nie jest jednak taka prosta. Jak powiedziec, pokazac co czuję będąc w Albanii. Jak wyrazic to, co dzieje sie w moim sercu, kiedy jestem tutaj. Jak wytłumaczyc, ze to w Albanii padają konkretne, ważne decyzje. Czy zrozumieją to? Przeciez ich marzeniem jest wydostac sie z tego kraju!&lt;br /&gt;A moze wystraczy uśmiechnąc sie, przytulic, pograc w piłke. Użyc kilku słów albańskich zeby pozdrowic, zapytac o imię. Moze wystarczy powstrzymac swoją złośc kiedy nie słuchają na zajęciach, zrezygnowac ze siesty by wymyślec kolejne zabawy.&lt;br /&gt;"Niech Bóg będzie ze mną w tym kraju i wszędzie dokądkolwiek mnie pośle"&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-966129386663229707?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/966129386663229707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/ju-pelqen-albania.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/966129386663229707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/966129386663229707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/ju-pelqen-albania.html' title='A ju pelqen Albania?'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Slczq1n0IWI/AAAAAAAAABc/-vEQe9dikEQ/s72-c/700px-Flag_of_Albania.svg.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7281027777108875954</id><published>2009-07-04T14:18:00.000+01:00</published><updated>2009-07-04T14:32:46.997+01:00</updated><title type='text'>owoc miłości</title><content type='html'>&lt;em&gt;"Niech wiara najpierw zapuści korzenie w duszy spragnionej, niech po niej wzrośnie nadzieja i wyda owoc miłości'&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dusza spragniona w końcu dotarła na długo wyczekiwane miejsce. I choc po drodze wydawało sie, ze moze nie ujrzy juz szczytów górskich, nie doswiadczy zyczliwosci alabnskiej, serce znów zaczęło bic szybciej i radosniej na dźwięki : Miredita, si jeni?&lt;br /&gt;Juz od kilku dni jestem znów w Albanii. Tym razem Jubica, zupełnie inne miejsce. Jest prąd przez cały czas, woda w kranie zdatna do picia. Jest jednak coś co przyciąga zarówno do Jubicy, jak i do Shkrelu - dzieci. Z niecierpliwością czekam na małych Albańczyków tu w miasteczku. Czy będą inne niż te z gór, ktorych radośc przepełniała moje serce w zeszłym roku? Zastanawiam się ile pamiętam z języka, czy zrozumię podstawowe słówka:) Myślę, że ręce będą bolały:)&lt;br /&gt;Miło znów pożartowac z Padre Toma, słuchac opowieści o przyjaciołach z gór, wypytywac co u nich, wspominając poprzedni wyjazd misyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc nich wzrasta nadzieja, karmiona słowem kazdego dnia i niech wyda kolejne owoce miłości. Miłości do Albanii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7281027777108875954?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7281027777108875954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/owoc-miosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7281027777108875954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7281027777108875954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/07/owoc-miosci.html' title='owoc miłości'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7392099768129170472</id><published>2009-06-21T22:59:00.000+01:00</published><updated>2009-06-21T23:16:19.227+01:00</updated><title type='text'>uciszyć wicher</title><content type='html'>Uf... zakończenie roku już jutro i szczerze to nie mogę się doczekać wakacji. Ale nie o tym chciałam pisać.&lt;br /&gt;W mojej duszy ostatnio rozszalał się gwałtowny wicher. A wszystko za sprawą rozmowy o powołaniu. Temat ten zawsze był dla mnie trudny, wzbudzał wiele emocji. Kiedyś myślałam, że jak otrzymam krzyż misyjny wszystko się wyciszy, odnajdę spokój. Teraz jednak czuję, że to tylko wielka cisza przed burzą. Ostatnie spotkanie z kierownikiem potwierdziło moje obawy i wzburzyło ten gwałtowny wicher. I tak wszystko układa się w jedną logiczną całość. Kiedy w sercu pojawił się na nowo niepokój, wzburzone fale Bóg kieruje słowa: "Ucisz swe serce i napełnij miłością".&lt;br /&gt;Powołanie to, jak ostatnio usłyszałam, poszukiwanie drogi miłości. Mam szukać właśnie tej drogi, która całkowicie wypełni mnie miłością. Wybór trudny, ale nie można przecież służyć dwóm bożkom jednocześnie. Jaka jest więc moja droga? Pozostaje tylko się modlić i czerpać siłę z modlitwy innych za mnie.&lt;br /&gt;„Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”(Mk4, 35-41) - jest Bogiem Miłosiernym, który odpowiada na moje pytania, tylko czy ja przypadkiem nie udaję, że nie słyszę?&lt;br /&gt;Panie wlej w moje serce pokój i wiarę, miłość i odwagę do słuchania Ciebie i pełnienia Twojej woli. Ucisz wicher mej duszy.&lt;b&gt;&lt;big&gt;&lt;br /&gt;"Boję się...&lt;/big&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;                          &lt;b&gt;Boję się powiedzieć "tak", Panie.&lt;br /&gt;Dokąd mnie zaprowadzisz?&lt;br /&gt;Boję się wyciągnąć los,&lt;br /&gt;Boję się położyć swój podpis u dołu czystej kartki,&lt;br /&gt;Boję się tego "tak", które zażąda dalszych "tak".&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7392099768129170472?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7392099768129170472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/uciszyc-wicher.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7392099768129170472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7392099768129170472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/uciszyc-wicher.html' title='uciszyć wicher'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5603815509048113268</id><published>2009-06-16T19:37:00.000+01:00</published><updated>2009-06-16T20:05:24.397+01:00</updated><title type='text'>"Nauczyć się przyjmować dary"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sjfs7VXrv0I/AAAAAAAAABM/oktoRbXg_LI/s1600-h/P1020090.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sjfs7VXrv0I/AAAAAAAAABM/oktoRbXg_LI/s320/P1020090.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348003586618670914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kiedy usłyszałam od ks. Pawła że trzeba nauczyć się przyjmować dar nie mogę się od nich opętać. Ciągle coś dostaję i za każdym razem ciężko mi przyjmować.  Ale idzie mi coraz lepiej i już na drugi dzień potrafię zrozumieć cel daru, cieszyć się nim, a nie ryczeć przez niego jak w ostatni weekend:)&lt;br /&gt;Dziś dostałam kolejny dar od mojej grupy "Małej Tereski". Flaga Zambii - którą mam zamiar wziąć ze sobą. Przepięknie się prezentuje i wiem ile serca jest w nią wrzucone. Drugą część stanowi płyta "Boso przez świat - Afryka Zachodnia" W. Cejrowskiego. Płyta jak płyta, bardzo lubię ten program, i o Afryce, tym bardziej. Ma jednak coś wyjątkowego dedykację specjalnie dla mnie z autografem samego Pana Cejrowskiego:) Niesamowity dar. Ma być jeszcze jakiś gratis jak dotrze i tak sobie myślę, że to może kolacja z Panem Cejrowskim:):):)&lt;br /&gt;No, kolejny dzień pełen wrażeń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5603815509048113268?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5603815509048113268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/nauczyc-sie-przyjmowac-dary.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5603815509048113268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5603815509048113268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/nauczyc-sie-przyjmowac-dary.html' title='&quot;Nauczyć się przyjmować dary&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/Sjfs7VXrv0I/AAAAAAAAABM/oktoRbXg_LI/s72-c/P1020090.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-3728270677094687471</id><published>2009-06-13T20:16:00.000+01:00</published><updated>2009-06-13T21:44:17.726+01:00</updated><title type='text'>"Matko, która nas znasz"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SjQCMZy88TI/AAAAAAAAAA8/a1ofBsY1c3I/s1600-h/gidle1.png"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 228px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SjQCMZy88TI/AAAAAAAAAA8/a1ofBsY1c3I/s400/gidle1.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346901069701902642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Korzystając z kilku wolnych dni w pracy udałam się na małą pielgrzymkę do Częstochowy. To był bardzo dobry pomysł tym bardziej że ostatnio mało czasu poświęcam Mateczce. Pan błogosławił deszczem, ale akurat w czasie, gdy byłam w miejscach zadaszonych tak więc wsparcie z góry było obecne. Ile razy jestem na Jasnej Górze wracają wspomnienia z pielgrzymek włocławskich. Ach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Amaranty nad całym światem...!"&lt;/span&gt; nawet ból stóp wraca po tylu latach, choć przez chwilę czuję się jak pątniczka.&lt;br /&gt;Zachodzę na chwilkę przed obraz, wymieniamy z Częstochowską Panią uśmiechy i pędzę do kaplicy adoracji. Moje ulubione miejsce z czasów pielgrzymkowych. Dość długa pogawędka i męcząca podróż dają znać więc postanawiam udać się na wały. Poszczególne stacje drogi krzyżowej odnoszę do mojego życia. Zbliża się czas apelu więc spieszę na spotkanie z Mateczką. Dłuższa chwila wymiany myśli, zadumy zbliża mnie do serca Maryi. Czuję jak obejmuje mnie całą i dziękuje mi za tą wielką miłość do Swojego Syna.&lt;br /&gt;Piątek spędzam w Gidlach. Przepiękna miejscowość, która przenika mnie zawsze kartuską Wielką Ciszą. Odnajduję tam pokój w sercu, nie tylko przez duchowość kartuską tego miejsca ale też przez osobę która zawsze mnie tam wysłucha, pocieszy, rozbawi.&lt;br /&gt;Obowiązkowo spotykam się z Matką Bożą Gidelską. Już od kilku lat proszę Ją o dar zdrowia dla najbliższych. Skuteczność jak do tej pory 100% Tym razem również moją intencją jest łaska zdrowia dla siostry ks. Piotra. Wychodzę z klasztorku jakaś spokojna, że Mateczka weźmie kolejny raz wszystko w Swoje ręce.  "Matko, która nas znasz z dziećmi Twymi bądź..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli mam chwile smutne w swym życiu powierzam się Matce. Bo ona zna wielkość cierpienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Wracam do Olsztyna ze łzami w oczach. To łzy szczęścia. To za sprawą dwóch zwariowanych Aniołów z okolic Częstochowy. Chłopaki dzięki za wsparcie misyjne. Wiem, że pamiętacie o mnie w modlitwach, ale tym razem dostarczyliście mi niezłą porcję wrażeń. Ile razy Was widzę, dziękuję Bogu, że postawił mi dwóch takich Boskich Szaleńców na mojej drodze.&lt;br /&gt;Ależ będę za Wami tęsknić w tej Zambii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-3728270677094687471?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/3728270677094687471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/matko-ktora-nas-znasz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3728270677094687471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3728270677094687471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/matko-ktora-nas-znasz.html' title='&quot;Matko, która nas znasz&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SjQCMZy88TI/AAAAAAAAAA8/a1ofBsY1c3I/s72-c/gidle1.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-8657612462856864102</id><published>2009-06-08T22:08:00.000+01:00</published><updated>2009-06-08T22:42:10.406+01:00</updated><title type='text'>"Oto jestem"</title><content type='html'>Nadszedł czas by napisać kilka słów o samym posłaniu. Ochłonęłam już troszkę, emocje opadły na normalny poziom. Dzieci w przedszkolu bardzo szybko sprowadziły mnie do rzeczywistości:)&lt;br /&gt;Jak niektórym wiadomo, tematem przewodnim spotkania w Lednicy był czas. Kiedy na spokojnie analizuję sobie spotkanie przy Rybce dochodzę do wniosku, że w moim przypadku temat był w czołówce. Pierwszy sprawdzian z czasu doświadczyłam już na samym początku. Zaraz po przybyciu przyszło mi czekać 3 godziny na resztę ekipy z Warszawy przy toy toyach. Oczywiście problem z zasięgiem i ciągle zajęta sieć podnosiły mi cienienie (bez problemu dochodziły smsy z Mongolii - dzieki Iwi za pamięć). Denerwowałam się, że nie odnajdę mojej drużyny Krzyża. Swoją drogą, musiałam komicznie wyglądać siedząc z flagą Zambii przy tych kibelkach przez taki długi czas. Zapewniam, że wzbudzałam zainteresowanie. Pozostało mi tylko czekać. Dobrze, że miałam pewne duszyczki, które dotrzymywały mi co jakiś czas towarzystwa.&lt;br /&gt;Kolejny sprawdzian to Europejski Wybór Chrystusa. Niby już blisko ryby, już na Drodze Tysiąclecia a ponad godzinę szliśmy na miejsce naszego posłania. Kiedy jako ostatni staneliśmy u progu ołtarza, zatrzymano nas i kazano czekać. O ludzie, ja w tej Afryce to oszaleję jak tak wszędzie trzeba będzie czekać i czekać.&lt;br /&gt;Kiedy przyszło mi czekać, moje myśli podążały ku początkom pragnienia misyjnego, moje oczy spoglądały na radosnych wolontariuszy obok, moje uszy nasłuchiwały pieśni lednickuch a serce wołało "Oto jestem".&lt;br /&gt;Gdy już stanęlismy na szczycie, zaczęło bić mocniej. Tysiące młodych przede mną i ja jedna przed nimi. W dłoni flaga mojej przyszłej "małej Ojczyzny" tańczy na wietrze z radości.&lt;br /&gt;Ks. Rafałko wyczytuje poszczególnych wolontariuszy i w końcu słyszę: Katarzyna Kobusińska Olsztyn - "Oto jestem" z wielką radością i pokojem w sercu. może nawet i ulgą. Po tylu latach...&lt;br /&gt;W oddali słyszę krzyki i widzę przez łzy osoby, które są tam ze mną. Kiedy schodzę z ryby jakaś dziewczyna pyta czy to ja jestem z Olsztyna. Odpowiadam - Tak. Ona na to: Jestem dumna z Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Oto jestem"!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całuję mój krzyż i czuję, że pełnię wolę Boga. Że pragnienie zostaje zaspokojone, myśli wyciszone a serce w końcu odnajduje spokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko na jak długo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ciekawe, co to się wydarzy na tych misjach...To kolejne małe ziarenko niepokoju, które zasiał ostatnio w moim sercu ks. Hubert.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-8657612462856864102?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/8657612462856864102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/oto-jestem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8657612462856864102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/8657612462856864102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/oto-jestem.html' title='&quot;Oto jestem&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-3672001459662784535</id><published>2009-06-07T20:02:00.000+01:00</published><updated>2009-06-07T20:18:12.427+01:00</updated><title type='text'>Spoczynek w Bogu</title><content type='html'>"Panie zaprowadziłem ład i spokój w mojej duszy...Izraelu pokładaj w Panu całą nadzieję teraz i aż na wieki" Ps. 131&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był wielki i błogosławiony tydzień. Tak jak obiecałam sobie zajęłam się sferą duchową. Pracę odstawiłam na bok - no może z wyjątkiem załatwienia gazonów do przedszkola, które dostałam za darmo bez najmniejszego problemu. Powinnam chyba zostać patronką żebraków. Ale jak to mówi ks. Paweł "trzeba się nauczyć przyjmować dary". To też lekcja ostatniego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;List do naszej najodważniejszej paczki wolontariuszy wyjeżdżających na rok doskonale opisuje mój ostatni czas:&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;"Kochani, &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;nie wiem jak z Wami ale od niedzieli moja dusza przeżywa ogromne katusze, które ofiarowuje za wszystkich piszących magisterki:) Całą niedzielę otrzymywałam dar nieszczęścia od Ducha Św. i dopiero po spotkaniu ze spowiednikiem przyszła radość. Nie na długo, bo w poniedziałek dostałam pleśniawki w buzi, przez które nie mogę się śmiać. No to prawie jak bym czytała życiorys małej Tereski, która mnie wiedzie na ścieżki misyjne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tydzień do otrzymania krzyża postanowiłam całkowicie ofiarować Ukochanemu, nie przygotowuję się do zajęć, nie myślę o pracy. Chodzę codziennie na randki i przyjmuję Najdroższego w całości. Czytam książki duchowe - oczywiście Tereskę, Nouwena. W tym tygodniu duchowość dominuje!"&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną w tym czasie, zwłaszcza siostrze Franciszce za wsparcie i pomoc w przygotowaniach. Dzięki Tobie siostro miałam najpiękniejszą flagę na polach Lednickich. Nawet nie wiecie jak miło było usłyszeć pod Rybą wasze krzyki. Miałam najgłośniejszy aplauz!!!! Dzięki temu wiem, jak wiele osób jest mi bliskich sercu.&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-3672001459662784535?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/3672001459662784535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/spoczynek-w-bogu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3672001459662784535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/3672001459662784535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/06/spoczynek-w-bogu.html' title='Spoczynek w Bogu'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-4369252757692205594</id><published>2009-05-30T19:35:00.000+01:00</published><updated>2009-05-30T19:47:42.912+01:00</updated><title type='text'>"I po wielkim płaczu łza potrafi zakwitnąć i zapachnieć"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SiF_P5vTlDI/AAAAAAAAAAU/q7D8Hj6Kt3Q/s1600-h/P1030743.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SiF_P5vTlDI/AAAAAAAAAAU/q7D8Hj6Kt3Q/s320/P1030743.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5341690544212120626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba już ochłonęłam troszeczkę po ostatnich emocjach. Za dużo do zrozumienia. Doszłam do wniosku, że może nie warto rozumieć, że należy przyjąć tak jak jest i ofiarować. Cóż taka wola Pana.&lt;br /&gt;To chyba działanie Ducha Św.&lt;br /&gt;Tak... Już za tydzień otrzymam wymarzony prezent od Boga. Krzyż misyjny. Moje pragnienie otrzymania go wzrastało chyba już od liceum. Jeszcze tylko kilka dni i zawiśnie na mojej piersi. "W krzyżu miłości nauka"&lt;br /&gt;Pamiętam jak przeżywałam pierwsze posłanie Moniki. Tak bardzo Jej zazdrościłam...Potem Iwonka, kolejne łzy wzruszenia, kolejne pytania: Dlaczego to jeszcze nie ja!!!&lt;br /&gt;Wiesz Iwi, to chyba na Twoim posłaniu postanowiłam sobie, że kolejnego już nie przeżyję, że kolejne będzie moje.&lt;br /&gt;Postanowienie: Od jutra mniej pracy, więcej modlitwy. Chciałabym się wyciszyć i wejść w głębszą relację z moim Ukochanym. Po to by móc powiedzieć z wielką miłością "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oto jestem".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Odezwę się dopiero za tydzień. Polecajcie w modlitwach.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-4369252757692205594?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/4369252757692205594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/i-po-wielkim-paczu-za-potrafi-zakwitnac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4369252757692205594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4369252757692205594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/i-po-wielkim-paczu-za-potrafi-zakwitnac.html' title='&quot;I po wielkim płaczu łza potrafi zakwitnąć i zapachnieć&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_XF4dqYPnVuc/SiF_P5vTlDI/AAAAAAAAAAU/q7D8Hj6Kt3Q/s72-c/P1030743.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-91975356701850470</id><published>2009-05-27T21:56:00.000+01:00</published><updated>2009-05-27T22:00:05.830+01:00</updated><title type='text'>czy można mieć żal do Boga?</title><content type='html'>Właśnie dziś jestem wściekła na Boga, oj już dawno żeśmy się tak nie pokłócili. Właściwie to był monolog, ja mówiła, krzyczałam, płakałam... Jak można... nie nie ważne, może i można! Kiedy zaczęłam słuchać On zaczął mówić. Tylko że ja nadal nie rozumiem...Po co to wszystko, tylko łzy mają jeszcze siłę napływać mi do oczu...Ach...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-91975356701850470?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/91975356701850470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/czy-mozna-miec-zal-do-boga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/91975356701850470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/91975356701850470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/czy-mozna-miec-zal-do-boga.html' title='czy można mieć żal do Boga?'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-1217583626474839023</id><published>2009-05-25T20:52:00.000+01:00</published><updated>2009-05-25T21:12:05.991+01:00</updated><title type='text'>iskierki Bożej Łaski</title><content type='html'>Dzisiejszy dzień jest pełen iskierek Bożej Łaski.  Wybrałam się do hurtowni pasmanteryjnej aby zakupić materiał potrzebny do zrobienia flagi Zambii. Już wchodząc czytam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Nie ma sprzedaży detalicznej"&lt;/span&gt; myślę sobie a co tam, zapytam. Oczywiście na początku, potwierdzenie informacji z drzwi ale jak zaczęłam robić moją błagalną minę to Panie popatrzyły na mnie i zaprosiły na sklep:) hehhe&lt;br /&gt;Zaznaczyłam, że jak nie będę miała tej flagi to krzyża misyjnego nie dostanę - mały szantaż, a co tam. A że Panie bardzo wierzące to dostałam materiał po cenach hurtowych, zapewnienie modlitwy i jeszcze okazało się że jedna z nich jest parafianką z Gutkowa i zna ks. Piotra.&lt;br /&gt;Potem przesympatyczny Pan z Radia Olsztyn zadzwonił i zaproponował audycję na temat wolontariatu. I na koniec dnia spotkanie z Gosią Olkosią, która dowiedziała się że pochodzi z Afryki. Wszyscy, którzy znają Gosię chyba się stukają w głowę, bo ona z Czarnego Lądu ma tylko brązowe kropeczki:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-1217583626474839023?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/1217583626474839023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/zyczliwosc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1217583626474839023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1217583626474839023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/zyczliwosc.html' title='iskierki Bożej Łaski'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7344093053060466214</id><published>2009-05-24T20:21:00.000+01:00</published><updated>2009-05-24T20:28:34.336+01:00</updated><title type='text'>"Piękna i bestia"</title><content type='html'>Dziś kolejna premiera w teatrze. Tym razem w Teatrze Lalek. Oprócz tego, że poznałam samego dyrektora to może uda się również znaleźć sponsorów na wyjazd:)&lt;br /&gt;Nie o tym jednak będę pisać. "Piękna i bestia" - każdy zna tę baśń. Scenografia przepiękna, bestia straszna jak cholera... Ale morał bardzo prosty. Kolejny raz przypomniałam sobie, że piękno jest w środku a nie na zewnątrz. Każdego dnia tak szybko oceniam ludzi przechodząc obok nich, nie zaglądając do ich serc. A może szukam księcia z bajki, a bestia jest tuż obok mnie. Chyba trzeba zajrzeć do kilku serc i rozpoznać je na nowo, po to by polubić, pokochać...&lt;br /&gt;Piękno jest w każdym z nas....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7344093053060466214?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7344093053060466214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/piekna-i-bestia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7344093053060466214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7344093053060466214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/piekna-i-bestia.html' title='&quot;Piękna i bestia&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-4924567782868168794</id><published>2009-05-21T21:53:00.000+01:00</published><updated>2009-05-21T22:01:04.809+01:00</updated><title type='text'>"Audycja w języku polskim"</title><content type='html'>Ostatnio zrobiłam się bardzo kulturalna. Średnio dwa razy w tygodniu chodzę do teatru. Dziś do południa byłam na przesympatycznym przedstawieniu z moimi przedszkolakami w Teatrze Lalek - "O diabełku Widełku". Morał przedstawienia jest taki, że małżeństwo diabełka z anielicą jest możliwe. Tak więc jest nadzieja:)&lt;br /&gt;Wieczorkiem wybrałam się z moją najsympatyczniejszą współlokatorką na dyplomowe przedstawienie studentów aktorstwa. Spektakl muzyczno-kabaretowy w konwencji audycji radiowej, który stanowi panoramiczną opowieść o społecznej i politycznej rzeczywistości powojennej Polski. Jest to dość humorystyczne przedstawienie, na którym nieźle się ubawiłam. Zwłaszcza kiedy na przeciw mnie siedział aktor i udawał sepleniącego piosenkarza, śpiewającego do utworu F. Chopina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był dobry dzień...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-4924567782868168794?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/4924567782868168794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/audycja-w-jezyku-polskim.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4924567782868168794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/4924567782868168794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/audycja-w-jezyku-polskim.html' title='&quot;Audycja w języku polskim&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-5280658660655548232</id><published>2009-05-19T20:10:00.001+01:00</published><updated>2009-05-19T20:16:26.713+01:00</updated><title type='text'>rodzina</title><content type='html'>Wiele by tu można pisać. Myślę, że tylko Bóg wiedział, że lepiej będzie jak zostanę w Olsztynie. Kolejna trafiona decyzja.:) Dzięki temu mam dystans, spokój i tylko czasem niepokój ogarnia moje serce. Zwłaszcza gdy odbieram telefon z prywatnego numeru...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Boże, od którego pochodzi wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi. Ojcze, który jesteś Miłością i Życiem, spraw, aby każda ludzka rodzina na ziemi przez Twego Syna, Jezusa Chrystusa, „narodzonego z Niewiasty” i przez Ducha Świętego, stawała się prawdziwszym przybytkiem życia i miłości dla coraz to nowych pokoleń.&lt;br /&gt;Spraw, aby miłość umacniana łaską sakramentu małżeństwa okazywała się mocniejsza od wszelkich słabości i kryzysów, przez jakie nieraz przechodzą nasze rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spraw wreszcie, błagamy Cię o to za pośrednictwem Świętej Rodziny z Nazaretu, ażeby Kościół wśród wszystkich narodów ziemi mógł owocnie spełniać swe posłannictwo w rodzinach i poprzez rodziny. Amen. (Jan Paweł II)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-5280658660655548232?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/5280658660655548232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/rodzina.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5280658660655548232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/5280658660655548232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/rodzina.html' title='rodzina'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-1580682404900959198</id><published>2009-05-18T21:08:00.000+01:00</published><updated>2009-05-18T21:13:44.123+01:00</updated><title type='text'>przyjaźń</title><content type='html'>"Przebiegać ziemię, głosić Twe imię i umieszczać w ziemi niewiernych Twój chwalebny Krzyż. Ale, o mój Ukochany, jedno posłannictwo mi nie wystarczy, chciałabym w tym samym czasie głosić Ewangelię w pięciu częściach świata, aż po najbardziej odległe wyspy". św. Tereska&lt;br /&gt;Wszystkim, którzy wybierają się na misje polecam zaprzyjaźnić się z Tereską z Lisieux. W końcu to patronka misji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Dziś miałam zajęcia o Afryce w przedszkolu. Zapamiętajcie - Afrykańczycy nie są czarni, oni są brązowi:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-1580682404900959198?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/1580682404900959198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/przyjazn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1580682404900959198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/1580682404900959198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/przyjazn.html' title='przyjaźń'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-6484119453563431587</id><published>2009-05-17T22:35:00.000+01:00</published><updated>2009-05-17T22:43:00.004+01:00</updated><title type='text'>cichy zapada zmrok, idzie już ciemna noc...</title><content type='html'>Kolejny weekend, kolejny dzień za mną. Każdego dnia zbliżam się do wyjazdu na misję, każdego dnia zbliżam się do Afryki. I znów przychodzi niepokój,lęk,obawy...&lt;br /&gt;Jeszcze tylko rachunek sumienia, chwila rozmowy z Ukochanym i moje oczy zamkną się. I tylko Bóg wie czy jutro ujrzą wschód słońca?&lt;br /&gt;Znalazłam dziś w moich szpargałach kolejne rzeczy zbliżające do Czarnego Lądu:&lt;br /&gt;Modlitwę za Afrykę i wywiad, którego udzielałam w 2006r pt. Elementarz w suahili. Czytam "Moim marzeniem jest jednak Afryka i praca z dziećmi na Czarnym Lądzie" i uśmiecham się do siebie.&lt;br /&gt;Panie chyba zaczynam widzieć Afrykę w różowych kolorach:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-6484119453563431587?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/6484119453563431587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/cichy-zapada-zmrok-idzie-juz-ciemna-noc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6484119453563431587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/6484119453563431587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/cichy-zapada-zmrok-idzie-juz-ciemna-noc.html' title='cichy zapada zmrok, idzie już ciemna noc...'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7688551638599039186.post-7696029209842264108</id><published>2009-05-17T17:57:00.000+01:00</published><updated>2009-05-17T18:00:48.903+01:00</updated><title type='text'>"Pierwsze koty za płoty"</title><content type='html'>No proszę, wcale nie trzeba było Maćka, żeby utworzyć blog:) W ostatnim miesiącu moje umiejętności informatyczne poszerzyły się o administrowanie stroną internetową oraz założeniem i posiadaniem własnego bloga.&lt;br /&gt;Pięknie, pięknie. Najważniejsze to autorozwój. No teraz tylko czy znajdę czas by sukcesywnie aktualizować wiadomości:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7688551638599039186-7696029209842264108?l=kasik-kobusik.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/feeds/7696029209842264108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/pierwsze-koty-za-poty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7696029209842264108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7688551638599039186/posts/default/7696029209842264108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasik-kobusik.blogspot.com/2009/05/pierwsze-koty-za-poty.html' title='&quot;Pierwsze koty za płoty&quot;'/><author><name>Kasik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13324511214680665704</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
